Ewa Kopacz i jej (nowi) ludzie od kulis

Gabinet wojenny
Ewa Kopacz, meblując na nowo swój polityczny gabinet, wraca do modelu z czasów Donalda Tuska. Premier skompletowała „gabinet wojenny” – mówią politycy Platformy.
Kancelaria Prezesa RM

Ewa Kopacz na nowo mebluje  swój polityczny gabinet.
Maciej Śmiarowski/Kancelaria Prezesa RM

Ewa Kopacz na nowo mebluje swój polityczny gabinet.

Na ważnym stanowisku szefa politycznych doradców znalazł się Jacek Rostowski. Był już do tej funkcji przymierzany, ale on sam widział się w roli faktycznego wicepremiera bez teki. Teraz doszło do urealnienia ambicji. Nominację Rostowskiego popierał Jan Krzysztof Bielecki, który miał przekonywać premier Kopacz, że trzeba zbudować system wczesnego rozpoznawania zagrożeń i że musi być w nim człowiek obyty z gospodarką.

Były minister finansów wydaje się najmocniejszym filarem kancelaryjnej ekipy Ewy Kopacz. To on zapewne będzie wyznaczał kierunki polityki gospodarczej premier, bo ona sama, choć stara się uczyć i wyrabiać własne opinie, kompletnie nie ma doświadczenia w tej dziedzinie. Polityka gospodarcza nie jest jedynym zadaniem szefa doradców politycznych premier. Ma pracować nad stworzeniem programu Platformy Obywatelskiej na następną kadencję. Po powołaniu Rostowskiego na znaczeniu straci środowisko Rady Gospodarczej. Jej szef, Janusz Lewandowski, w kancelarii premiera pojawia się tylko w poniedziałki. Większość czasu spędza w Brukseli. U boku premier Kopacz miał być pierwszym doradcą, na wzór Jana Krzysztofa Bieleckiego u Donalda Tuska. Ale widać już, że Rada będzie pełniła funkcje konsultacyjne, opiniodawcze. Jacek Rostowski jest zbyt ambitny, aby dać się wyprzeć z miejsca Pierwszego Zausznika.

Organizacją i koordynacją otoczenia pani premier będzie się zajmował Marcin Kierwiński, poseł PO. Nowy szef gabinetu ma zresztą w tej dziedzinie spore doświadczenie – w 2006 r. zasiadł w radzie krajowej partii, a w 2007 r. został sekretarzem regionu mazowieckiego. To on przygotowywał kampanię Hanny Gronkiewicz-Waltz w ostatnich wyborach. I to właśnie zadowolona z jego działań prezydent Warszawy miała go rekomendować pani premier. – Ta nominacja to nic innego jak próba przejęcia człowieka z grupy Schetyny i Halickiego – ocenia polityk Platformy. Marcin Kierwiński jest uważany za człowieka Andrzeja Halickiego, którego wspomagał w regionalnych rozgrywkach na Mazowszu. Teraz w politycznych potyczkach ma wspierać Ewę Kopacz. Mimo to, jak słychać, nie będzie uczestniczył w kluczowych naradach z jej udziałem – przede wszystkim ma się zajmować pracą koncepcyjną i administrowaniem. – Szef gabinetu pilnuje kalendarza premiera. Musi też wiedzieć, kto dzwoni, kto chce przyjść do szefowej rządu. To powinien być człowiek dobrze zorientowany politycznie – wylicza Tomasz Jędrzejczak, wiceminister sportu, do niedawna sekretarz stanu w kancelarii premiera.

Posłowie do pionu

Dobrą polityczną orientacją musi się też wykazać Małgorzata Kidawa-Błońska, nowa rzecznik rządu, która zresztą już raz sprawdziła się w tej roli. Urzęduje w byłym gabinecie Pawła Grasia i wypełnia te same obowiązki co były rzecznik rządu, ale to zupełnie inna osobowość. Kidawa-Błońska uchodzi w partii za oazę spokoju, dlatego dobrze sprawdza się w pracy z panią premier i dziennikarzami. Bez trudu porozumiewa się na przykład z szefem klubu PO Rafałem Grupińskim, który dzięki niej ma zapewniony stały kontakt z Ewą Kopacz, a wcześniej różnie z tym bywało. – Widzę mobilizację klubu przy głosowaniach. Kiedy premier zdecyduje, że wszyscy muszą być na klubie, to posłowie przyjeżdżają, odkładają urlopy. Pani premier i ja cały czas mamy kontakt z Rafałem Grupińskim – potwierdza Kidawa-Błońska.

W kontaktach z mediami będzie ją wspierał Szymon Milczanowski, PR-owiec Platformy, były członek sztabu wyborczego PO w kampanii do Parlamentu Europejskiego. Milczanowski dał się też poznać jako jeden z pomysłodawców kampanii referendalnej Hanny Gronkiewicz-Waltz. Prowadzi własną firmę, wcześniej pracował w resorcie finansów. Doradzał Jackowi Rostowskiemu i Rafałowi Trzaskowskiemu. Teraz przychodzi na narady do premier Ewy Kopacz.

Doradców wizerunkowych może być wielu, ale główny rozgrywający musi być jeden – mówi Jakub Gołąb, były współpracownik Ewy Kopacz jako marszałek Sejmu. Tym rozgrywającym będzie w nowej ekipie Michał Kamiński. Były spin doktor PiS-u otrzymał nominację na stanowisko sekretarza stanu do spraw polityki medialnej. Pytany o to, czyim pomysłem było powierzenie mu tej funkcji, odpowiada: – Ja nigdy nie potrafiłem o siebie zabiegać. Mimo to najwyraźniej cieszy się zaufaniem szefowej, bo od razu został rzucony na głęboką wodę: zaczął pracę od przemówienia na Radę Krajową Platformy. Miało to trwać do drugiej nad ranem. Kamiński w KPRM będzie też odpowiedzialny za opracowanie kampanii parlamentarnej Platformy.

Stając na czele Centrum Informacyjnego Rządu, Michał Kamiński przejął też pewne kompetencje byłej rzecznik Iwony Sulik, która jednocześnie kierowała CIR-em. Łączenie tych dwóch funkcji jest jednak ewenementem. Te stanowiska wcześniej były rozdzielone. Tak było za czasów ministra Ostachowicza i ministra Grasia – mówi Tomasz Jędrzejczak. Ale tu mniej chodzi o formę organizacji, a bardziej o sposób działania.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj