Kraj

Wstydu oszczędź

Ksiądz G. skazany, jednak sąd nie powinien wchodzić z oskarżonym w pertraktacje

Peter Polk / PantherMedia
Wyrok sądu w Wołominie w sprawie byłego księdza pedofila jest zgodny z prawem, ale może obrażać poczucie sprawiedliwości.

W tak drastycznej sprawie jak nielegalny seks duchownego z nieletnimi, sąd nie powinien wchodzić z oskarżonym w pertraktacje. Są przestępstwa, za które kara nie powinna być przedmiotem przetargu. Wojciech G. zaproponował, że przyzna się do winy w zamian za obniżenie kary do 7 lat więzienia. I sąd na to poszedł.

Nawet jeśli uznamy, że kara jest surowa – prócz odsiadki, 155 tys. zł odszkodowania do wypłacania ofiarom i zakaz pracy z młodymi ludźmi na 15 lat – a nawet precedensowa, to jednak chwały sędziom nie przynosi. Oskarżony powinien dłużej przejrzeć się w lustrze, jakim jest przewód sądowy. Sprawa została rozstrzygnięta w tempie ekspresowym. Co z tego, kiedy pierwszą rozprawę utajniono, tak samo jak uzasadnienie wyroku. Powstaje wrażenie, że sąd oszczędził wstydu oskarżonemu, na co ten nie zasłużył.

Najważniejsze jednak, że wyrok oznacza uznanie przez prokuratora i sędziów winy Wojciecha G. za udowodnioną. Będą z tym musieli sobie poradzić sąsiedzi byłego księdza i jego byli współbracia w zakonie michalitów, którzy w winę nie wierzyli, a nawet wietrzyli w sprawie atak na Kościół.

W rzeczywistości Kościół został zaatakowany przez Wojciecha G. Przestępca nie zachował się tak, jakby można było oczekiwać od duchownego i opiekuna młodzieży. Nie przyznawał się. W obawie przed karą wymyślał teorie spiskowe o zemście dominikańskich handlarzy narkotykami. W Polsce nagle zmienił taktykę, jakby czuł, że tu może się udać to, co by się nie udało, gdyby stanął przed sądem watykańskim lub w Dominikanie, do czego zapewne nigdy już nie dojdzie.

Moim zdaniem, do Wojciecha G. nie dotarło, jak wielkie zło wyrządził swym ofiarom, ich rodzinom i Kościołowi. Nie interesował się naprawieniem tego zła, tylko uniknięciem kary. I w jakimś stopniu mu się to udało.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną