Polskie reakcje na słowa szefa FBI mogą odebrać nam wiarygodność

Cienka czerwona linia
Nie zamierzam bronić słów szefa FBI. Jednak uzasadnione emocje powodują czasem nieuzasadnione generalizacje. Istnieje cienka czerwona linia, za którą mnożenie protestów, żądań i potępień zaczyna tracić na znaczeniu, bo wygląda na erupcję frustracji narodowej.
James Comey, szef FBI, w towarzystwie m.in. Baracka Obamy.
FBI/mat. pr.

James Comey, szef FBI, w towarzystwie m.in. Baracka Obamy.

Szef FBI to wysoki urzędnik państwowy. Nazywanie go nieukiem czy ignorantem może być nietrafione. Wystarczy zajrzeć na oficjalną stronę i przeczytać całość przemówienia Jamesa Comeya. Lwia część jest całkowicie do przyjęcia.

Dla mnie ciekawa była też wzmianka, że wracając niedawno z wizyty w Europie Wschodniej, dyrektor Comey czytał książkę Viktora Frankla, wybitnego austriackiego psychologa i więźnia Auschwitz, poświęconą sposobom, w jaki człowiek stara się nadać sens swej egzystencji.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną