Kraj

Taka lepsza Platforma

Ryszard Petru wkracza do polityki: co z tego wyniknie?

Kongres Nowoczesnych na warszawskim Torwarze. W środku Ryszard Petru. Kongres Nowoczesnych na warszawskim Torwarze. W środku Ryszard Petru. Bartosz Krupa / EAST NEWS
Ekonomista Ryszard Petru wszedł w politykę. W pierwszych sondażach przekracza próg wyborczy, ale jego przyszłość zależy głównie od formy PO, a partia Ewy Kopacz byłaby główną ofiarą jego sukcesu.
Na warszawskim kongresie zorganizowanym z rozmachem w hali Torwaru Petru nie poszedł w zwarcie z Platformą.Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta Na warszawskim kongresie zorganizowanym z rozmachem w hali Torwaru Petru nie poszedł w zwarcie z Platformą.

Artykuł w wersji audio

Wielka luksusowa limuzyna i podpis „Petrubus rusza w Polskę” – to krążące w sieci zdjęcie ilustruje, kto wie, czy nie podstawowy problem Ryszarda Petru i jego powstającego ugrupowania: wyobcowanie. Petru, co było widać, słychać i czuć na kongresie założycielskim NowoczesnejPL w Warszawie, reprezentuje tych, którym się udało – w biznesie, samorządzie, nauce – i którzy zarazem mają dość rządów Platformy. Ile jest takich osób w Polsce? 2, a może 5 proc.?

Czy wściekłych yuppies jest wystarczająco wielu, by wprowadzić Nowoczesną do Sejmu? Czy sam Petru, kolekcjoner rad nadzorczych i niespełniony polityk z poprzedniej dekady, który jeszcze niedawno popierał Bronisława Komorowskiego, wypełni misję, której się podjął? Czy brylujący w mediach ekonomista z łatką „uczeń Balcerowicza” okaże się liderem, który porwie za sobą milion wyborców?

Petru, nie oszukujmy się, walczy przede wszystkim z Platformą. Każdy głos na Nowoczesną to jeden głos mniej na PO. To oczywista groźba dla premier Kopacz, która i bez tego ma mnóstwo problemów, ale i sytuacja niebezpieczna dla samego Petru. Jeśli bowiem PO przekona ludzi obawiających się PiS i Pawła Kukiza, że jest jedyną siłą zdolną ich zablokować, to zepchnie Petru w niebyt. Wystarczy, że wyborcy niepisowscy uznają, że głos na słabszego Petru będzie zmarnowany.

Na warszawskim kongresie zorganizowanym z rozmachem w hali Torwaru Petru nie poszedł w zwarcie z Platformą, poza retorycznymi wstawkami o „zużytej klasie politycznej”. Partii Kopacz stawia jeszcze zarzut „etatystyczności”, sam chce być głosem Polaków o liberalnych poglądach na gospodarkę. Bieda w tym, że PO stała się etatystyczna nie bez dobrego powodu – Donald Tusk zrozumiał, że partii liberalnej trudno święcić triumfy w kraju praktycznie pozbawionym liberałów.

Menu Petru

Petru woli mówić o „budowaniu”, nie „burzeniu”, chcąc odróżnić się od antysystemowego Pawła Kukiza. Co proponuje? W wywiadzie dla „Kultury Liberalnej” dołączył do licznego już grona polityków chcących przerobić Polskę na inny kraj. „Polska ma szansę być takimi małymi Niemcami Europy Środkowo-Wschodniej. U nas także przemysł wytwarza jedną czwartą PKB, ale robi to na dużo niższym poziomie zaawansowania. Można to zmienić dzięki dobrej edukacji na poziomie technicznym” – powiedział lider Nowoczesnej.

Nowoczesna celuje przede wszystkim w ludzi młodych i przedsiębiorców. Petru proponuje liberalizację gospodarki, w tym uproszczenie i ograniczenie liczby przepisów oraz zmianę systemu edukacji poprzez dostosowanie go do rynku pracy. „Nie może być tak, że ludzie kończą uczelnię i gdy wchodzą na rynek pracy, okazuje się, że nie uczyli się tego co trzeba i zostają bezrobotnymi” – mówił na Torwarze. Padają również hasła o konieczności ulg dla młodych, którzy zaczynają działalność gospodarczą, oraz wprowadzeniu umów kontraktowych, które byłyby bardziej elastyczne niż umowy o pracę, ale zapewniałyby ubezpieczenie społeczne. Miałoby to rozwiązać problem z umowami śmieciowymi.

Petru jest też za liniowym podatkiem VAT na poziomie 18–19 proc., przy wprowadzeniu programu osłonowego dla mniej zamożnych. NowoczesnaPL opowiada się za gospodarką opartą na innowacyjności, ale nie wyróżnia się tym z tłumu innych partii, bo trudno znaleźć kogokolwiek, kto by się z tym nie zgadzał.

Rozczarowująco skromne są propozycje ustrojowe – ograniczenie do dwóch kadencji pracy posłów w parlamencie, likwidacja subwencji dla partii, głosowanie przez internet czy wprowadzenie budżetu partycypacyjnego we wszystkich gminach. – Ograniczenie kadencyjności? Przydałoby się w samorządzie, by zapobiegać powstawaniu lokalnych klik, a nie w Sejmie. Ale Petru wspierają niektórzy samorządowcy, więc tego nie powie, a posłów nie ma – krytykuje były polityk Platformy, który bez większych nadziei śledzi nowe ugrupowanie. W programie Petru nie brakuje znanych, starych i typowo liberalnych akcentów – jest za prywatyzacją, w tym kopalń, konkurencją między szpitalami, sprzeciwia się konsolidacjom państwowych koncernów.

Dość zaskakujące jak na liberała jest natomiast pominięcie postulatów świeckości państwa; w deklaracji programowej nie pada na ten temat ani jedno zdanie. Petru uważa, że poruszanie tych kwestii nie pomoże powstającemu ugrupowaniu.

Na bogato

Petru – rówieśnik Andrzeja Dudy – w przeciwieństwie do Kukiza nie jest nowy w polityce. Absolwent SGH, w latach 1997–2000 był doradcą wicepremiera, ministra finansów i ówczesnego szefa Unii Wolności Leszka Balcerowicza, zajmował się głównie reformą emerytalną. W 2001 r. kandydował bez sukcesu do Sejmu, później robił karierę ekonomisty – w Banku Światowym, BPH, BRE Banku, PKO BP, był też partnerem w PwC. W 2011 r. został szefem Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Jest przewodniczącym rady nadzorczej Solarisa, zasiada też w radach nadzorczych Vistuli i Euco.

W ostatnich latach w mediach występował jako krytyk Platformy z pozycji liberalnych, ale jego relacje z PO są powikłane – jest doradcą społecznym marszałka dolnośląskiego, w kampanii prezydenckiej nie startował, by nie szkodzić Komorowskiemu, którego poparł przed drugą turą. Po dymisji Tuska mówiło się o nim jako o kandydacie na ministra finansów; nieżyczliwi twierdzili, że sam rozpuszcza takie plotki.

W wystąpieniach publicznych wciąż więcej w nim eksperta niż polityka, nawet jego zwolennicy przyznają, że brakuje mu charyzmy. Wyszło to na Torwarze, gdy przemawiał do tysięcy zgromadzonych – nie jest i nigdy raczej nie będzie politykiem wiecowym, który potrafi uwieść przemówieniem. Brakuje mu luzu Aleksandra Kwaśniewskiego czy Tuska, w roli trybuna ludowego nie jest tak autentyczny jak Kukiz.

Po kongresie Petru zaczął objazd po Polsce w poszukiwaniu ludzi, którzy mogliby znaleźć się na listach wyborczych NowoczesnejPL. Szuka głównie ludzi młodych, ale kojarzony jest na razie z trzema dobrze znanymi nazwiskami: Leszkiem Balcerowiczem, Władysławem Frasyniukiem i Andrzejem Olechowskim. Żaden z nich nie przyszedł jednak na kongres Nowoczesnej, a Olechowski już zdążył zadeklarować, że w jesiennej kampanii może wesprzeć PO.

Na Torwarze przed liderem Nowoczesnej wystąpili m.in. szefowa działu politycznego „Kultury Liberalnej” Karolina Wigura, prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz, przedsiębiorca i założyciel firmy InPost Rafał Brzoska, Adam Kądziela z Zarządu Ogólnopolskiego Forum Młodych Lewiatan, były dziennikarz ekonomiczny Paweł Rabiej z Thinktanku oraz niedawna kandydatka na prezydenta Torunia Joanna Scheurin-Wielgus. Dobór mówców był charakterystyczny – czterech mężczyzn, cztery kobiety, każdy reprezentował inną grupę społeczną, by dotrzeć do różnych wyborców.

Wśród sympatyków Petru na kongresie przeważali młodzi. Wielu z nich spełniło prośbę organizatorów i na specjalnej ścianie nakleili karteczki ze swymi postulatami. „Bogata Polska – bogaci Polacy!”, „Łatwiejsze przepisy przy zatrudnianiu”, „Koniec PO-PiS”, „Nauki ścisłe górą”, „Nie dla religii w szkołach” – z takimi życzeniami przyjechali do Warszawy.

W spotkaniach poprzedzających powstanie Nowoczesnej brali udział przedstawiciele warszawskiej inteligencji. – Salka jednej z prywatnych uczelni, wino z Biedronki i dużo gadania. Było trochę ludzi z trzeciego szeregu Unii Wolności, trochę platformersów, też z trzeciego szeregu, dość znany publicysta, kilkoro socjologów – opowiada uczestnik takiego spotkania.

Część z tych spotkań nie miało zresztą większego wpływu na program Nowoczesnej, bo nowe ugrupowanie już zdążyło się skłócić. Wśród mówców na kongresie zabrakło Leszka Jażdżewskiego, naczelnego pisma „Liberte”, który do niedawna uchodził za bliskiego sojusznika Nowoczesnej. Z informacji POLITYKI wynika, że poszło o program. Jażdżewski optował za mocnym zaakcentowaniem świeckości państwa, w tym szkoły, a Petru te pomysły odrzucał. Jażdżewski opowiadał się też za zdecydowanym uderzeniem w partię Kopacz, bo właśnie z nią trzeba się bić o wyborców.

Petru może liczyć na sympatię części otoczenia Bronisława Komorowskiego, które nigdy nie było zbyt platformerskie, a teraz doszły świeże konflikty z kampanii prezydenckiej. – W polityce nastał sezon nowości, a Petru to jedyna nowa twarz obozu niepisowskiego. Myślę, że ma szansę – mówi kibic Nowoczesnej z obecnego Pałacu Prezydenckiego. Jednak siła polityczna Komorowskiego z dnia na dzień maleje, a w kampanii parlamentarnej będzie już tylko przegranym eksprezydentem, być może kandydatem PO do Senatu.

Petru ma też wielu zamożnych i wpływowych przyjaciół, których na razie nie ujawnia. Politycy PO i PiS, którzy zorganizowali wiele imprez podobnych do kongresu Nowoczesnej, zgodnie szacują jego koszty na 300–500 tys. zł. – Wynajem hali to niewielka część budżetu. Największe koszty to światło i dźwięk – mówi polityk PiS.

Petru twierdzi tymczasem, że wydał tylko 30 tys. zł na wynajem Torwaru i że zrzucili się na to jego znajomi. Resztę – jak powiedział na spotkaniu w POLITYCE INSIGHT – dostał in kind, czyli w naturze.

Ten rozmach organizacyjny Nowoczesnej sprawił, że zaczęła być mocno atakowana przez prawicę jako „szalupa dla skompromitowanych działaczy PO”. Ten atak trochę dziwi, bo Jarosław Kaczyński powinien raczej trzymać kciuki za Petru – jemu wyborców nie będzie odbierał, zaszkodzić może tylko Platformie.

Bez spadów

Sensacyjne wybory prezydenckie – nie tylko wygrana Dudy, lecz także rewelacyjny wynik Kukiza – zatrzęsły sceną polityczną. Po latach nudy zrobiło się ciekawie, na ulicy czy w knajpach słychać rozmowy o polityce.

Wskazania sondażowni są niepewne, część z nich nie pyta jeszcze o nowe partie, a ugrupowanie Petru występuje czasem pod nazwą „partia Balcerowicza”, mylącą, bo nie jest ani partią, ani nie ma w niej Balcerowicza. W niedawnym badaniu Millward Brown dla TVN NowoczesnaPL miała 10 proc., a PO – 17 proc., ale w pytaniu padły nazwiska zarówno Petru, jak i Balcerowicza. Przy gwałtownych trendach sondaże szybko się jednak dezaktualizują, o czym boleśnie przekonał się ostatnio prezydent Komorowski.

Kiepska forma Platformy skłania rzecz jasna do analogii z 2001 r., gdy na gruzach AWS i Unii Wolności wyrosła PO. Petru miałby zostać tenorem, który stworzy Platformę-bis? Byłaby to piękna zemsta UW zza grobu.

Rzecz jednak w tym, że PO wciąż jest potężniejsza niż AWS półtorej dekady temu. A Nowoczesna nie ma za sobą kampanii prezydenckiej i kilkunastu procent wyborców, którzy w 2000 r. głosowali na Olechowskiego. Nie ma też struktur, a w wyborach parlamentarnych trzeba wystawić 41 liderów list w okręgach plus ok. 900 innych kandydatów. A Petru już zapowiada, że nie będzie przejmował „spadów partyjnych” – chce postawić na ludzi nowych. – Uważam, że to błąd. Gdy tworzyliśmy Platformę, zaprosiliśmy wielu ludzi z UW czy AWS, co nas wzmocniło, a tamte partie dodatkowo osłabiło – twierdzi były polityk PO.

Petru nie jest także Januszem Palikotem, który w 2011 r. umiał zagrać na ludzkich emocjach; Nowoczesna odwołuje się raczej do szkiełka i oka niż serc Polaków. Powstaje taka „lepsza Platforma”; trudno się oprzeć wrażeniu, że Petru nie chce spalić za sobą wszystkich mostów i nie wyklucza jakiejś formy porozumienia z PO.

Dla Petru otworzyło się szeroko okno, ale wydaje mi się, że z neoliberalnym językiem w stylu lat 90. i bez programu światopoglądowego i społecznego będzie zjeżdżał w sondażach – mówi osoba zaangażowana w Nowoczesną.

To wszystko źle wróży tej inicjatywie, choć w tym szalonym roku prognozy obracają się zwykle przeciw prognozującym.

Polityka 24.2015 (3013) z dnia 09.06.2015; Polityka; s. 20
Oryginalny tytuł tekstu: "Taka lepsza Platforma"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dzisiejsza bieda jest inna. Pieniądze jej nie przegonią

Według GUS bieda jest w Polsce marginesem: w skrajnym ubóstwie żyje nieco ponad 4 proc. Polaków i tylko 6,5 proc. rodzin wielodzietnych. 500 plus poprawiło statystyki finansowe, ale ci naprawdę najubożsi bardziej niż pieniędzy potrzebują ludzkiej pomocy.

Juliusz Ćwieluch
26.03.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną