Trybunał Konstytucyjny kwestionuje nadzór państwa nad częścią SKOK-ów
Zasada nadzoru państwa nad tzw. spółdzielczymi kasami oszczędnościowymi jest zgodna z ustawą zasadniczą – stwierdził Trybunał. Ale już kontrola finansów najmniejszych kas jest bezprawna.
Łukasz Dejnarowicz/Forum

Dla przeciętnego obywatela taki werdykt jest, łagodnie mówiąc, niezrozumiały. I dla tego, który zaufał SKOK-om i swoje oszczędności lokował właśnie w lokalnych kasach, i dla tego (a jest to większość), który ze swoich pieniędzy musi teraz łożyć na pokrycie gigantycznych niedoborów w tychże kasach.

Oczywiście dopóki nie jest znane pełne uzasadnienie werdyktu, trudno go oceniać. Tak czy tak Trybunał musi, po pierwsze, przystępnie wytłumaczyć się ze swej decyzji. Wyjaśnić choćby, czym motywowali swoje stanowisko trzej sędziowie, którzy ogłosili zdania odrębne. I niby dlaczego instrumenty nadzorcze – a więc i bezpieczeństwo depozytariuszy – mają się rażąco różnić w zależności od wielkości kas? Przecież za ewentualne wpadki w każdym przypadku zapłacą wszyscy obywatele (bo to z ich de facto kieszeni finansowane są wypłaty poszkodowanym z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego).

Najważniejsze jednak, po drugie, wydaje się stwierdzenie, że według Trybunału nie ma niczego zdrożnego w kontroli Komisji Nadzoru Finansowego nad działalnością SKOK-ów. Przeciwnie – jak podkreślał sędzia sprawozdawca Leon Kieres – jest ona nie tylko legalna, lecz także konieczna.

Tym samym sędziowie obalili główną tezę szefostwa SKOK-ów i ich politycznych protektorów z PiS (o finansowanych przez SKOK-i mediach nie wspominając), że uwagi krytyczne wobec działalności kas mają polityczne właśnie podłoże. Nawiasem mówiąc: wciąż niewyjaśniona pozostaje rola Andrzeja Dudy (a w konsekwencji i Lecha Kaczyńskiego) w osłanianiu interesów SKOK-ów.

Po trzecie wreszcie, historia ta dowodzi (nie pierwszy raz) niefrasobliwości legislacyjnej parlamentu. Bo oto w tak ważnej społecznie sprawie powstaje ustawa na tyle, jak widać, nieprecyzyjna, że możliwa do zakwestionowania. Pluć w brodę winna sobie zwłaszcza PO: wszak machloje SKOK-ów oraz związki kas z PiS były od dawna sygnalizowane i precyzyjnie analizowane w mediach (szczególne zasługi ma tu wieloletnia dziennikarka śledcza POLITYKI Bianka Mikołajewska).

A trudno wyobrazić sobie lepszy atut w obnażaniu konkurencji: przecież ciemne interesy SKOK-ów i PiS uderzają w każdego.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną