Kraj

PiS nie poczuwa się do znanych błędów

Debata Kopacz-Szydło: Polityka zagraniczna i obronność

European Parliament / Flickr CC by 2.0
Polityka zagraniczna i obronność miały być ważną częścią debaty wyborczej między premierem rządu i kandydatką na premiera, ale 90-sekundowe wyuczone ogólniki nie bardzo się do tego nadają.

Nie mam wątpliwości, że w tej części kandydatka na premiera pani Beata Szydło merytorycznie zawiodła w trzech istotnych punktach. Wiadomo, że jej partia – Prawo i Sprawiedliwość – kiedy sprawowała rządy w okresie 2005–2007, popsuła i stosunki, i dialog z partnerami europejskimi.

Oczekiwałem, że pani Szydło sama odniesie się do tego okresu i obieca, że przyjmie postawę współpracy z partnerami. Tymczasem na pytanie, czy podtrzymuje tezy prezesa jej partii – że Polska jest tylko kondominium Niemiec i Francji, że uchodźcy roznoszą choroby i że w Danii legalizują pedofilię, a na pewnych obszarach Szwecji obowiązuje szariat – odpowiedziała, że „o sprawach partii nie będzie rozmawiać”. To dziwne. Tego rodzaju opinie szkodzą Polsce i jej wizerunkowi. Jakież to mają być sprawy partii?

W polityce zagranicznej za PiS ciągnie się grzech pierworodny od 2004 r. – referendum akcesyjnego. PiS wcale nie agitowało na przystąpieniem Polski do Unii, raczej wskazywało na trudności i wątpliwości. Przypomnijmy, że jako partia, co nie jest przypadkowe, na forum unijnym nie przyłączyła się do żadnej z głównych rodzin politycznych rządzących Europą – ani do chrześcijańskiej demokracji, ani do socjalistów. Wybrała kierunek marginalny, eurosceptyczny. Nie wydaje się, by Beata Szydło zapowiadała w tej mierze pozytywną zmianę.

Teraz drugie. Uchodźcy. Atakowanie rządu, że zadeklarował przyjęcie uchodźców i podkreślanie, że Unia politykę solidarności z innymi „narzuca” – także nie zapowiada dobrej polityki. Kryzys uchodźczy to dziś ważna dla Unii sprawa. Słowa pomocy i współczucia dla tych ludzi słyszałem w debacie jedynie z ust pani premier. Chciałbym zapytać: a gdyby Unia nie „narzucała”, gdyby w ogóle Unii nie było, to co zrobiłaby, co powiedziała uchodźcom pani kandydatka Szydło? Ilu by ich przyjęła z własnej woli?

I wreszcie. Premier Kopacz powiedziała, że na gremiach unijnych Polska w tej sprawie nie miała dobrych recenzji. Nie przejmuje się tym, co tam mówią na salonach – odparła na to pani Szydło – bo przejmuję się tym, z czym zwracają się obywatele. No, bardzo pięknie. Ale akurat dyplomację prowadzi się na może nie na salonach, ale na konferencjach z partnerami i wizerunek Polski jest częścią polityki zagranicznej.

Dziwne jest to, że zarzuty pod adresem polityki zagranicznej PiS można było z góry przewidzieć, a pani Szydło odpowiadała tak, jak gdyby w ogóle o tych zarzutach wcześniej nie słyszała.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Dekolonizacja Pacyfiku trwa. Jest nowe nowe państwo

20 lat po zakończeniu wojny domowej Bougainville 98 proc. uczestników referendum opowiedziało się za niepodległością. Na razie jednak trudno być optymistą, co do przyszłości tego niewielkiego kraju.

Dominik Sipiński
11.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną