Zmiany we władzach PSL: Władysław Kosiniak-Kamysz nowym szefem ludowców
Kandydaturę 34-letniego Kosiniaka-Kamysza poparła zdecydowana większość ludowców. Głosowało na niego 92 członków Rady Naczelnej PSL, przeciwko było siedmiu.

To największe wyróżnienie dla działacza – mówił Kosiniak-Kamysz o swoim wyborze na szefa PSL podczas konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Naczelnej PSL. Przywołał ideały Wincentego Witosa, Stanisława Mierzwy, Stanisława Mikołajczyka. – To nasze dziedzictwo – stwierdził nowy lider ludowców.

Kosiniak-Kamysz wspomniał również, że po wyborach odebrał setki telefonów zachęcających, by „wziął odpowiedzialność za najstarszą partię w Polsce”. Mówił też, że stoi za nim młoda drużyna, której udało się dziś „przebić szklany sufit”. Zapowiedział jednoczenie szeregów, otwarcie na nowe środowiska i zapowiedział, że „PSL stanie na czele wielkiego ruchu społecznego, jeśli przyjdzie konieczność obrony Polski lokalnej, małych ojczyzn”. Zadeklarował również, że chce poprowadzić partię do sukcesu w kolejnych wyborach. – Polska potrzebuje PSL – mówił Kosiniak-Kamysz. – Ludowy nie znaczy tylko „wiejski”, znaczy też „powszechny”. I takie będzie PSL – zapowiedział.

W wyborach na szefa partii wystartował również Mirosław Augustyniak, radny sejmiku mazowieckiego. Wbrew pogłoskom w szranki nie stanął Adam Struzik ani Waldemar Pawlak.

Co ciekawe, kandydaturę Kosiniaka-Kamysza zgłosił Struzik. Do soboty nie było pewne, czy nowy lider ludowców będzie chciał kandydować. Ostatecznie zgodził się na start po tym, jak swoją dymisję zapowiedział Piechociński.

Władysław Kosiniak-Kamysz został nowym szefem PSL.
Andrzej Rubis/Forum

Władysław Kosiniak-Kamysz został nowym szefem PSL.

Wcześniej, w sobotę, Rada Naczelna PSL przyjęła rezygnację Janusza Piechocińskiego z funkcji prezesa ugrupowania. Za jego odwołaniem głosowało 95 członków Rady, trzech było przeciwnych, a dwóch wstrzymało się do głosu. Wraz z dotychczasowym szefem partii odwołano Naczelny Komitet Wykonawczy PSL.

Tegoroczne wybory parlamentarne okazały się wielką porażką ludowców, którym udało się ledwie przekroczyć próg wyborczy. PSL uzyskał najgorszy wynik po 1989 r., uzyskując 5,13 proc., co przełożyło się na 16 mandatów w Sejmie. W poprzedniej kadencji ludowcy mieli 28 posłów (w wyborach w 2011 r. poparło ich 8,36 proc. głosujących).

Poza parlamentem znalazło się wielu liderów, w tym Janusz Piechociński, Jan Bury, Waldemar Pawlak i Józef Zych.

Kim jest nowy prezes ludowców?

Władysław Kosiniak-Kamysz, kiedy przed czterema laty obejmował resort pracy i polityki społecznej, ocierał się o rekord – pisali w POLITYCE Anna Dąbrowska i Grzegorz Rzeczkowski. Doktor nauk medycznych miał zaledwie 30 lat, wcześniej nie pełnił ważnych funkcji (poza krótkim czasem, gdy w fotelu radnego w krakowskiej radzie miasta zastąpił wybranego na prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego).

Do PSL trafił w 2000 r. Miał wtedy 19 lat, włączył się w kampanię kandydata ludowców na prezydenta Jarosława Kalinowskiego. Choć Kalinowski przegrał (zebrał niespełna 6 proc. głosów), to Władkowi – imię dostał po dziadku, zmarłym w 2003 r. partyzancie Batalionów Chłopskich – polityczna robota przypadła do gustu. Dostał zadanie zbudowania peeselowskiej młodzieżówki. Kosiniakowi-Kamyszowi szło na tyle dobrze, że po paru latach awansował na szefa Forum Młodych Ludowców.

Pytany o poglądy polityczne, mówi o społecznej gospodarce rynkowej i solidarności społecznej. W kwestiach światopoglądowych jest bardziej powściągliwy i deklaruje się jako praktykujący katolik. W każdą niedzielę chodzi na mszę, słucha Kraków Gospel Choir, w którym śpiewa jego żona Agnieszka, z zawodu lekarz dermatolog.

Ważną trampoliną do politycznej kariery Władysława okazała się telewizja, a ściślej – emitowany w TVP Info program „Młodzież kontra”. Młodzi, głównie zaangażowani politycznie, przepytują w nim zaproszonych gości, przede wszystkim polityków. Przyszły minister robił to w imieniu ludowców i szło mu to dobrze.

Dzięki telewizyjnym występom młody polityk wpadł w oko Waldemarowi Pawlakowi. Obecny wicepremier wracał wtedy na fotel prezesa PSL po kilkuletniej politycznej emigracji. Dzięki jego poparciu w 2008 r. Kosiniak-Kamysz trafił do ścisłego kierownictwa partii – Naczelnego Komitetu Wykonawczego, w którym objął funkcję sekretarza. Uchodził wtedy za pupila prezesa, który już w 2007 r. zaproponował mu objęcie teki ministra pracy. – Odmówiłem. Brakowało mi doświadczenia, chciałem napisać doktorat, rozwinąć się zawodowo – wspominał w rozmowie z POLITYKĄ.

Wiele zawdzięcza swojemu ojcu Andrzejowi, prominentnemu działaczowi PSL, otoczonemu nimbem ministra z rządu Tadeusza Mazowieckiego, w którym kierował resortem zdrowia.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną