– To największe wyróżnienie dla działacza – mówił Kosiniak-Kamysz o swoim wyborze na szefa PSL podczas konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Naczelnej PSL. Przywołał ideały Wincentego Witosa, Stanisława Mierzwy, Stanisława Mikołajczyka. – To nasze dziedzictwo – stwierdził nowy lider ludowców.
Kosiniak-Kamysz wspomniał również, że po wyborach odebrał setki telefonów zachęcających, by „wziął odpowiedzialność za najstarszą partię w Polsce”. Mówił też, że stoi za nim młoda drużyna, której udało się dziś „przebić szklany sufit”. Zapowiedział jednoczenie szeregów, otwarcie na nowe środowiska i zapowiedział, że „PSL stanie na czele wielkiego ruchu społecznego, jeśli przyjdzie konieczność obrony Polski lokalnej, małych ojczyzn”. Zadeklarował również, że chce poprowadzić partię do sukcesu w kolejnych wyborach. – Polska potrzebuje PSL – mówił Kosiniak-Kamysz. – Ludowy nie znaczy tylko „wiejski”, znaczy też „powszechny”. I takie będzie PSL – zapowiedział.
W wyborach na szefa partii wystartował również Mirosław Augustyniak, radny sejmiku mazowieckiego. Wbrew pogłoskom w szranki nie stanął Adam Struzik ani Waldemar Pawlak.
Co ciekawe, kandydaturę Kosiniaka-Kamysza zgłosił Struzik. Do soboty nie było pewne, czy nowy lider ludowców będzie chciał kandydować. Ostatecznie zgodził się na start po tym, jak swoją dymisję zapowiedział Piechociński.
Wcześniej, w sobotę, Rada Naczelna PSL przyjęła rezygnację Janusza Piechocińskiego z funkcji prezesa ugrupowania. Za jego odwołaniem głosowało 95 członków Rady, trzech było przeciwnych, a dwóch wstrzymało się do głosu. Wraz z dotychczasowym szefem partii odwołano Naczelny Komitet Wykonawczy PSL.