Polskie testowanie unijnej cierpliwości

Szmatę wyprowadzić
To może być jeden z ważniejszych i najgorszych tygodni Polski w Unii Europejskiej. Choć formalnie nie stanie się nic.
Najważniejsi gracze Unii tracą do nas sympatię i – powoli – cierpliwość.
Michal Fludra/Corbis

Najważniejsi gracze Unii tracą do nas sympatię i – powoli – cierpliwość.

Komisja Europejska pierwszy raz zajmie się kontrowersjami wokół polskiego Trybunału Konstytucyjnego i nowej ustawy medialnej. Będzie to dyskusja wstępna, „orientacyjna”, jak przyznał wiceszef Komisji Frans Timmermans. Inna być nie może, bo aby rozpocząć oficjalną procedurę przeglądu praworządności w kraju członkowskim, Komisja musi zaczekać na zdanie strony zainteresowanej, a to dotarło do Brukseli w ostatniej chwili.

Wobec Brukseli PiS z upodobaniem stosuje taktykę trzylatka ubabranego mąką i dżemem: wystarczy zakryć oczy i udawać, że nas nie ma. Polski rząd długo zakrywał oczy i nie kwapił się z odpowiedzią, choć pytania przyszły jeszcze w grudniu, a odpowiedź jest jego obowiązkiem. Minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski przekonywał, że Timmermans wysłał je tylko we własnym imieniu. Ale minister przynajmniej odnosił się do Holendra prawie jak dyplomata, bo już Joachim Brudziński określił go mianem brukselskiego urzędniczyny (przezywanie to kolejna zabójcza broń trzylatka).

Czego lęka się PiS? Procedura przeglądu praworządności nie jest mechanizmem traktatowym. Powstała ponad rok temu na wewnętrzny użytek Komisji Europejskiej. To raczej próba znalezienia pośredniego instrumentu do piętnowania państw członkowskich, bo wcześniej kraje łamiące unijne prawo mogły się spodziewać tylko dwóch skrajnych reakcji: procesu przed Trybunałem Sprawiedliwości UE i w przypadku przegranej – symbolicznej kary, lub użycia art. 7 traktatu lizbońskiego, co teoretycznie może doprowadzić nawet do pozbawienia państwa prawa głosu w Radzie Europejskiej. Do tego potrzebna jest jednak jednomyślność, co się jeszcze nie zdarzyło.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj