Jakie skutki przyniosą zmiany w systemie szkolnym i przedszkolnym

Cofanie w rozwoju
Stało się. Posłowie uchwalili nowelizację ustawy o systemie oświaty i zawrócili sześciolatki do przedszkoli. Lecz dużo większa strata to zniesienie obowiązku przedszkolnego pięciolatków.
Mirosław Gryń/Polityka

Mirosław Gryń/Polityka

Katarzyna Hall – w latach 2007–11 minister edukacji narodowej. Nauczycielka, działaczka oświatowa, posłanka na Sejm.
Jakub Wosik/EAST NEWS

Katarzyna Hall – w latach 2007–11 minister edukacji narodowej. Nauczycielka, działaczka oświatowa, posłanka na Sejm.

Tuż przed końcem roku, 29 grudnia, przyjęto zgłoszoną przez posłów PiS nowelizację ustawy oświatowej. Prezydent podpisał ją 7 stycznia. Powrócono do obowiązku szkolnego w wieku lat siedmiu i przedszkolnego dla sześciolatków, zniesiono obowiązek przedszkolny pięciolatków. Uchwalono, że od nowego roku szkolnego dzieci sześcioletnie będą mogły pójść do pierwszej klasy, o ile korzystały z edukacji przedszkolnej w poprzednim roku szkolnym. Jeśli nie chodziły do przedszkola, będą musiały posiadać pozytywną opinię poradni psychologiczno-pedagogicznej o możliwości rozpoczęcia nauki w szkole. Wnioski o wysłuchanie publiczne dotyczące tego projektu zostały odrzucone.

Dekadę temu potrzeba obniżenia wieku szkolnego wydawała się aż nadto oczywista. Już w kampanii wyborczej 2005 r. wszystkie duże partie miały ten punkt w swoich programach. Badacze pedagogiczni wskazywali, że dla takiej zmiany z przyczyn demograficznych najlepsze będą lata 2007–09. Traktując to jako jedynie relatywnie krótki etap przejściowy do obniżenia wieku obowiązku szkolnego, Krystyna Łybacka jako minister edukacji od 2003 r. wprowadziła obowiązek przygotowania przedszkolnego sześciolatka, tzw. zerówki – wcześniej działające na zasadzie prawie powszechnej dobrowolności.

W tamtym czasie, szczególnie na wsi, zerówka najczęściej miała charakter szkolny. Sadzano sześciolatki do ławek i uczono od razu czytać i pisać. Później prawie to samo odbywało się w pierwszej klasie.

Pedagodzy zauważali tymczasem, że dzieci sześcioletnie, wcześniej nieobjęte edukacją przedszkolną, funkcjonowały i w zerówkach, i potem przez kolejne lata w szkole zdecydowanie gorzej od rówieśników, którzy przeszli przez przedszkole. Dzieciom rozpoczynającym edukację bez wcześniejszego przedszkola szczególną trudność sprawiało odnalezienie się w grupie – a brak tej umiejętności wyraźnie przekładał się na większe kłopoty z nauką. Nasz kraj charakteryzował się jednak bardzo niskimi wskaźnikami dzieci uczestniczących w wychowaniu przedszkolnym. Tak oto rozwarstwienie pomiędzy dziećmi ze środowisk dbających o dobrą edukację w wieku przedszkolnym i dziećmi mającymi trudną sytuację domową na starcie się pogłębiało.

Po konsultacjach z wieloma ekspertami jako minister zdecydowałam się postawić na obowiązkowe, dobre przygotowanie do edukacji szkolnej każdego pięcioletniego dziecka, zakończone diagnozą przedszkolną, dostarczającą rodzicom argumentów za pójściem lub przeciw pójściu ich dziecka w kolejnym roku do szkoły. Połączone to było ze zlikwidowaniem konieczności powtarzania nauki tego samego w zerówce i w pierwszej klasie. Celem było upowszechnianie edukacji przedszkolnej – tak aby wszystkie pięcioletnie dzieci przygotowywały się do szkolnej edukacji pod fachową opieką – i cel ten wydawał się o wiele ważniejszy niż to, żeby koniecznie wszystkie sześciolatki umieścić obowiązkowo w pierwszej klasie. Tymczasem jednak sześciolatek stał się tematem politycznym, zaś argumenty merytoryczne związane z rozwojem dzieci były dużo mniej słyszalne.

Zmiana skomplikowana

Czas mojej pracy w pierwszym rządzie Donalda Tuska (listopad 2007 – listopad 2011 r.) to tylko pewien etap w całym procesie wprowadzania tej pożądanej zmiany i część dużo większej „układanki”, jaką jest cały system szkolny.

Cele upowszechniania edukacji przedszkolnej i obniżania wieku szkolnego, wcześniej akcentowane przez rząd SLD, zostały w latach 2005–07 przez rząd PiS-LPR-Samoobrona zaniechane. Pomimo obecności w programie PiS z 2005 r. obniżenia wieku szkolnego żadnych do tego przygotowań ten rząd nie prowadził. Chcąc wykorzystać sprzyjające warunki demograficzne, trzeba było starać się te stracone dla sprawy dwa lata nadrobić.

Przez prawie cały 2008 r. była przygotowywana i bardzo szeroko konsultowana podstawa programowa, dostosowująca wymagania szkolne do potrzeb dzieci o rok młodszych, która zaczęła obowiązywać i stopniowo wchodzić do użytku od września 2009 r.

Pierwszy projekt ustawy obniżającej wiek szkolny został napisany tak, aby przez kolejne trzy lata, począwszy od 2009 r., miały obowiązek iść do pierwszej klasy dzieci urodzone w kolejnych 16 miesiącach, a nie 12. W ten sposób w czwartym roku wprowadzania zmiany byłby to już rocznik samych sześciolatków. Dodatkowo rodzice dzieci mogliby, poznając opinię nauczyciela przedszkola o przygotowaniu przedszkolnym dziecka jako pięciolatka, zarówno przyspieszyć, jak i opóźnić o rok moment rozpoczynania nauki szkolnej.

Projekt ten nie wyszedł poza etap uzgodnień międzyresortowych. Kolejne wersje ustawy, będące efektem najpierw ustaleń rządowych, potem prac sejmowych, w tym uwag opozycji, następnie pomysłów senatorów, były coraz to inne. Na swojej drodze ustawa napotkała jeszcze weto prezydenta, ale udało się je odrzucić dzięki wcześniejszemu uzgadnianiu różnych szczegółów ustawy także z lewicą. W ustawie z 2009 r. wprowadzenie obniżenia wieku szkolnego sprowadza się do poprzedzających je trzech lat wolnego wyboru. Patrząc z perspektywy czasu, być może, zamiast słuchać głosów i opinii wielu środowisk, należało się raczej uprzeć przy pierwotnym projekcie…

Udało się jedynie wdrożyć projekt „Radosna szkoła” – wyposażyć placówki w miejsca z dywanami oraz dostosowanymi do wieku dzieci zabawkami i zbudować przy nich place zabaw.

Najważniejszym – i tym, który okazał się względnie trwały – fundamentalnym elementem całej konstrukcji był obowiązek uczestniczenia w edukacji przedszkolnej pięciolatka. Wskaźniki dzieci 3–5-letnich objętych wychowaniem przedszkolnym rosły – z niewiele ponad 40 proc. w 2006 r. do ponad 70 proc. w 2012 r. (i, co szczególnie ważne, z niespełna 20 proc. do ponad 50 proc. na wsi). W 2011 r. przygotowaniem przedszkolnym objęto prawie 100 proc. pięciolatków. W tym samym roku, pod wpływem głośno artykułowanych obaw wielu rodziców, został w ministerstwie przygotowany projekt zmiany – do wprowadzenia tuż po wyborach – uelastyczniający możliwość podejmowania przez rodzica decyzji o wieku rozpoczynania nauki szkolnej przez dziecko, pomocny w tym miał być sporządzany w przedszkolach opis efektów obowiązkowej edukacji przedszkolnej pięciolatka. Następne panie minister edukacji Krystyna Szumilas i Joanna Kluzik-Rostkowska nie wykorzystały jednak tego pomysłu, starały się inaczej pomóc całej zmianie.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną