Dzień bez zwolnień w TVP to dzień stracony. „Dobrej zmiany” w mediach ciąg dalszy
Jak wyliczyło Towarzystwo Dziennikarskie, po przejęciu mediów publicznych przez PiS ze stanowiskami pożegnało się już 59 osób. Na tym się nie skończyło, z TVP właśnie odchodzi szef biura reklamy.
Daniel Kruczynski/Flickr CC by 2.0

Dzień bez wyrzucenia kogoś z TVP lub Polskiego Radia to dla PiS dzień stracony. Od przejęcia przez tę partię mediów publicznych trwają zwolnienia dziennikarzy. Ostatnio m.in. pracę w „Wiadomościach” stracił znany reporter Kamil Dziubka, a od prowadzenia „Salonu politycznego Trójki” w PR został odsunięty Marcin Zaborski. Ze stanowiska szefa strategicznego biura reklamy TVP zrezygnował zaś Marcin Gudowicz, bo – jak powiedział „Presserwisowi” – nie zgadza się ze strategią nowego zarządu.

W sumie tych, którzy od początku stycznia pożegnali się ze stanowiskami, jest już 59 osób (60 – jeśli liczyć szefa biura reklamy). Ale politycy PiS twierdzą, że zwolnień nie ma. By ukryć skalę czystek, zastosowali różne strategie. Jest manipulowanie faktami, ich naginanie, a także – przyznać trzeba, mało zgrabne – zaprzeczanie rzeczywistości. „Nikt nie został zwolniony, wszyscy się porozumieli i odeszli za porozumieniem stron. Sprawa jest zamknięta” – tak na pytania o dziennikarzy wyrzuconych z telewizji publicznej odpowiedział niedawno prezes TVP Jacek Kurski.

Nadzorujący przekształcenia w mediach publicznych wiceminister kultury Krzysztof Czabański w niedawnej rozmowie z „Rzeczpospolitą” kadrowe tsunami „made by PiS” całkowicie przemilczał, mówiąc, że to „SLD zlikwidowała redakcje, a PO dokończyła dzieła, wysyłając dziennikarzy do firmy leasingowej i na samozatrudnienie”. Być może uznał, że sprawę zamknęła jego wypowiedź z końca stycznia, gdy w typowej dla swojej formacji nowomowie zwolnienia nazwał „pewnymi ruchami kadrowymi na stanowiskach kierowniczych”. Czabański podał wtedy, że „15 lat temu wyrzucono 1,5 tys. dziennikarzy”, choć brak na to dowodów.

Zrzucanie winy na innych to dobrze znana strategia PiS, używana także w tym przypadku. Szef Czabańskiego, wicepremier i minister kultury, Piotr Gliński w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” obciążył winą Katarzynę Janowską, byłą szefową TVP Kultura, za zdjęcie z anteny jednego z programów (niebawem ma wrócić do ramówki). Jak stwierdził Gliński, stało się tak dlatego, że prowadzili go „dziennikarze, którzy nie byli lewicowo-liberalni”. „Nie ma miejsca dla prawicowych ideologów” – miała rzekomo uzasadniać Janowska. Pan profesor minął się z prawdą: Katarzyna Janowska przesłała do redakcji „Rz” sprostowanie, z którego wynika, że wspomniany program rzeczywiście spadł z anteny, ale rok przed objęciem przez nią stanowiska, jeszcze za kadencji dyrektora mianowanego przez Bronisława Wildsteina.

Jak więc z tymi zwolnieniami jest w rzeczywistości? Bilans w tej sprawie sporządziło Towarzystwo Dziennikarskie, organizacja zrzeszająca dziennikarzy o niepisowskich poglądach. Jak wyliczyli członkowie TD, po przejęciu mediów przez PiS ze stanowiskami pożegnało się 59 osób (stan z 18 lutego). Nie wszyscy zostali po prostu wyrzuceni. „Wielu z nich złożyło wypowiedzenia, nie chcąc uczestniczyć w politycznej pacyfikacji mediów, wielu skłoniono do rozwiązania umowy o pracę za zgodą stron, oferując lepsze warunki rozstania niż w przypadku wypowiedzenia” – napisali w specjalnym oświadczeniu prezesi TD Seweryn Blumsztajn i Jan Ordyński. „Na liście są też dziennikarze, którym uniemożliwiono pracę zabierając dyżury, i tacy, z którymi rozwiązano umowy zlecenia. Są też przypadki przeniesienia niektórych osób na mniej »wrażliwe« politycznie stanowiska”.

Na ich miejsca do TVP i Polskiego Radia przychodzą ludzie o jawnie propisowskich poglądach lub wręcz mających za sobą działalność w tej partii. Z ostatnio tylko przyjętych z pierwszej grupy jest Samuel Pereira, dziennikarz „Gazety Polskiej Codziennie”, były rzecznik smoleńskiego stowarzyszenia Solidarni 2010, który trafił do radiowej Jedynki. Z drugiej – Michał Rachoń, były działacz sopockiego PiS, były rzecznik MSWiA za poprzednich rządów tej partii, ostatnio w TV Republika, który po objęciu fotela wiceszefa Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, został prowadzącym jednego z programów w TVP Info. Swój program w tej stacji ma dostać także Krzysztof Skowroński, prezes zdominowanego przez propisowskich działaczy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, które stoi na stanowisku, że o żadnych czystkach w mediach publicznych nie ma mowy.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną