„My, naród” – ponad 80 tys. ludzi na marszu KOD w Warszawie
W samej Warszawie ponad 80 tys. osób wzięło udział w marszu KOD wyrażającym sprzeciw wobec rządów PiS oraz poparcie dla Lecha Wałęsy.
Facebook

Hasło marszu zostało ustalone na długo przed upublicznieniem dokumentów z szafy Kiszczaka, a nawiązanie do słynnego przemówienia Wałęsy było przypadkowe. Jednak w obliczu wydarzeń ostatniego tygodnia marsz stał się wyrazem poparcia dla Lecha Wałęsy, przy jednoczesnej krytyce rządów PiS. Wsparcia byłemu prezydentowi udzielali zarówno zaproszeni politycy, jak i uczestnicy marszu KOD poprzez skandowane hasła i niesione transparenty.

W Warszawie maszerujący wyruszyli spod błoni Stadionu Narodowego, następnie przeszli mostem Poniatowskiego i ul. Marszałkowską. Marsz zakończył się na placu Piłsudskiego koło godz. 18.00. Według szacunków ratusza w demonstracji w Warszawie wzięło udział co najmniej 80 tys. osób. Tradycyjnie marsze przeciwko polityce PiS odbyły się też w innych miastach Polski i na całym świecie.

– Musimy bronić Polski, w której jest miejsce dla każdego. Chcemy też pokazać naszą solidarność z prezydentem, przewodniczącym Lechem Wałęsą, symbolem zwycięskiej walki o demokrację – mówił lider KOD Mateusz Kijowski.

Wśród maszerujących byli m.in. Barbara Nowacka, Ryszard Petru i Grzegorz Schetyna, działacze KOD, a także osoby związane z kulturą, m.in. reżyser oscarowej „Idy” Paweł Pawlikowski, pisarka Krystyna Kofta i aktorka Maja Ostaszewska. Nie zabrakło też przedstawicieli opozycji antykomunistycznej w okresie PRL w osobach Krzysztofa Łozińskiego i Jacka Kleyffa.

Na początku marszu lider KOD Mateusz Kijowski odczytał list, który Lecha Wałęsa napisał do osób zebranych na błoniach Stadionu Narodowego.

Politycy nie szczędzili obchodzącemu właśnie „studniówkę” PiS słów krytyki. - Minęło sto dni łamania prawa. Ale obawiam się, że będzie jeszcze gorzej. Jarosław Kaczyński mówi, że nie ustąpi. Ustąpi, jeśli będziemy protestować i w parlamencie, i na ulicach. Jeśli będziemy wszyscy razem – mówił Ryszard Petru.

Ze sceny wielokrotnie wspominano też samego Wałęsę. „Stoimy za nim murem” – deklarowali przez mikrofony organizatorzy. Tłum skandował imię i nazwisko byłego prezydenta i przywódcy „Solidarności”. Nie zapomnieli o nim także politycy w swoich przemówieniach:

– Nie raz nie zgadzałam się z Lechem Wałęsą, nie raz uważałam, że robi źle. Ale nie mnie go oceniać. Wielkich ludzi ocenia historia – powiedziała Barbara Nowacka.

– Przyjechaliśmy tu, aby powiedzieć sobie, dlaczego musimy bronić Polski i dlaczego musimy bronić symboli. Przyjechaliśmy tu bronić Lecha Wałęsy, polskiej historii, polskiej legendy. Żeby pokazać, że wszystko zaczęło się w Polsce, a symboliczne zdjęcie Lecha Wałęsy na bramie Stoczni Gdańskiej zaczęło upadek systemu komunistycznego. Pamiętamy o tym i niech świat o tym pamięta. To będzie długi marsz – mówił lider PO Grzegorz Schetyna.

Wyrazy poparcia dla Lecha Wałęsy miały miejsce nie tylko w Warszawie. We Wrocławiu koderzy ustawili się w „żywy napis” z imieniem i nazwiskiem byłego prezydenta RP.

Oprócz całego mnóstwa transparentów i banerów wyrażających poparcie i uznanie dla Wałęsy uczestnicy marszu KOD nawiązywali do zwolnień prezesów stadnin w Janowie Podlaskim i Michałowie oraz prawdopodobnej wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną