PiS cofa „dobrą zmianę” w lasach Puszczy Białowieskiej
Decyzja dyrekcji Lasów Państwowych pokazuje, że warto głośno bronić swoich racji.
.
Andrzej Sidor/Forum

.

Wywołaj kryzys, a później spektakularnie się z nim mierz. To przepis, po który nagminnie sięgają politycy. To tę taktykę stosuje rząd PiS w sprawie lasów Puszczy Białowieskiej.

Najpierw minister środowiska Jan Szyszko, przy wsparciu autorytetu naukowców-leśników i branży leśnej, rozpętał burzę. Zapowiedział ostre cięcia Puszczy, chciał w ten sposób walczyć z chrząszczem kornikiem drukarzem zjadającym białowieskie świerki. W Wielki Piątek zgodził się na kilkukrotne zwiększenie limitu wycinki w nadleśnictwie Białowieża, jednym z trzech puszczańskich nadleśnictw administrujących lasami Puszczy pozostającymi poza parkiem narodowym.

Natomiast teraz dyrektor generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski ogłasza ochronę znacznej porcji tego, co minister chciał wycinać. Przy czym dyrektor podlega ministrowi, więc to minister ręką dyrektora ogranicza to, co sam wcześniej zwiększał. Najnowszy plan jest taki, by w Puszczy – szczegóły na tej mapie – powstały dwie nowe strefy ochronne, tzw. powierzchnie referencyjne. Większa z nich w nadleśnictwie Białowieża.

Leśnicy pozwolą, by na owych 5,6 tys. ha natura działała swoim rytmem. Wdrożą tam strategię nieingerowania piłą i toporem, będą chronić „naturalne procesy”, czyli zrealizują podejście postulowane przez szereg poważnych gremiów naukowych, organizacji pozarządowych i część lokalnej społeczności. Mimo że to właśnie demoniczne „naturalne procesy” (jednym z nich jest kornik drukarz) wspólnie z ekologami mają – zdaniem ministra Szyszki – doprowadzić niebawem do zagłady Puszczy Białowieskiej.

Powierzchnie referencyjne posłużą za punkt odniesienia. W pozostałych fragmentach lasów gospodarczych Puszczy (szare pola na mapie) leśnicy w ramach inżynierii przyrodniczej nadal zamierzają wycinać i dosadzać nowe drzewka. Po latach mamy się przekonać, który las będzie bardziej puszczański – ten pielęgnowany przez leśników, czy las pozostawiony samemu sobie. W ten sposób różne reżimy ochronne mocno ograniczą lub wręcz uniemożliwią cięcie w sumie na 65,5 proc. obszaru Puszczy.

Ta decyzja pokazuje, że warto, by społeczeństwo obywatelskie głośno broniło swoich racji. To m.in. jego zwycięstwo, to pod jego naporem rząd PiS pierwszy raz cofa „dobrą zmianę”.

To kroczek w dobrym kierunku. I na pewno nie cały krok, bo w nieobjętych ochroną lasach nadleśnictwa Białowieża nadal planowana jest walka z kornikiem. Jej technologia zakłada cięcie w szczycie sezonu wegetacyjnego i trwającym już okresie lęgowym ptaków. Minister nie zdradził jeszcze, co dokładnie planuje w dwóch pozostałych puszczańskich nadleśnictwach.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną