Andrzej Duda zdekapitował się sam. Zniszczył swoją prezydenturę
Mam poczucie zażenowania i wstydu po tym roku – uważa prof. Wiesław Władyka.
Prezydent Andrzej Duda
Facebook

Prezydent Andrzej Duda

6 sierpnia Andrzej Duda będzie obchodził rocznicę swego urzędowania. Trudno się dziwić, że na początku postępował lojalnie wobec PiS, ale czy to się kiedyś skończy? – pytał swoich rozmówców w TOK FM – Tomasza Lisa, Tomasza Wołka oraz Wiesława Władykę – Jacek Żakowski, publicysta POLITYKI.

Według Tomasza Lisa koniec poddańczej polityki prezydenta nastąpi w maju 2020 roku, kiedy Andrzej Duda przegra kolejne wybory. – Chociaż cztery lata w polityce to cała epoka i niczego nie można wykluczać, to w ciągu tego roku Andrzej Duda, jeśli chodzi o przymioty charakteru nie pokazał nic, co uprawdopodabniałoby zmianę. Ja tę prezydenturę oceniam absolutnie fatalnie. Niemal w każdej kategorii – uważa naczelny „Newsweeka”.

I wymienia obszary, w których się Duda nie wykazał: naród podzielony za sprawą jego wypowiedzi, łamanie konstytucji, brak dialogu z Polakami nad przyjmowanymi ustawami, ułaskawienie Mariusza Kamińskiego. Zdaniem Lisa prezydent jest „genetycznie niezdolny do suwerenności”.

Może genetycznie, ale może tak został ukształtowany przez ten rok. Ja mam poczucie zażenowania i wstydu po tym roku – odpowiada prof. Wiesław Władyka. Czy prezydent ma szansę wybrnąć z tej sytuacji? Według Władyki już nie. – On zdekapitował się już sam. Zniszczył swoją prezydenturę – uważa profesor.

Z kolei Tomasz Wołek porównując prezydenturę Dudy do kadencji jego poprzedników stwierdza, że owszem, one również budziły rozliczne kontrowersje, ale to były to „jakieś prezydentury”. – Ta jest nijaka. To nie jest prezydentura, bo prezydent z żadnych przypisanych tej funkcji ról się nie wywiązuje – uważa Wołek.

Tomasz Lis przypomniał, że 6 sierpnia 2015 roku, kiedy Andrzej Duda już prezydent wygłaszał swoje wystąpienie i mówił, że jest niezłomny oraz później przed Pałacem Prezydenckim „widział wtedy człowieka, który ma wiarę, że o coś w tej prezydenturze chodzi, że czegoś chce, podejmie wysiłek, ale potem tego zabrakło, przy pierwszej próbie  kapitulacja”. 

Jacek Żakowski wciąż widzi dla Andrzeja Dudy szansę. – Myślę, że im bliżej końca tej prezydentury, ta szansa będzie bardziej radykalna; będzie musiał się opowiedzieć: albo będę podnóżkiem Jarosława i tak przejdę do historii, albo będzie musiał pomyślał, że stanie się człowiekiem – sądzi publicysta POLITYKI.

Innego zdania jest Tomasz Wołek. Jeśli Andrzej Duda dotrwa do końca kadencji i będzie mu się marzyć druga kadencja, według Wołka „zrobi wszystko, żeby ją zdobyć, czyli spełnić wolę Jarosława Kaczyńskiego”.

Posłuchaj całej audycji w TOK FM:

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną