Ziobro straszy „dzielnicami islamskimi”. A jakie są fakty?
Minister Ziobro wysłuchał papieża Franciszka o uchodźcach i zaraz po jego wyjeździe z Polski wrócił do pisowskiej polityki straszenia islamem w kraju, w którym praktycznie nie ma islamu.
Tomasz Korzewski/Polityka

Zbigniew Ziobro twierdzi, że gdyby PiS nie wygrał wyborów, mielibyśmy u nas „dzielnice islamskie”. I to dzięki jakimś ustaleniom między kanclerz Merkel a premier Kopacz. Horror!

Minister nie raczył wyjaśnić opinii publicznej, jakie ma na to konkretnie dowody. Wiemy tylko, że rozważano umieszczenie uchodźców przyjętych do Polski w bazach poradzieckich. No cóż, od baz do „dzielnic” droga daleka, ale co to Ziobrze i rządowi pani Szydło przeszkadza zaraz po wizycie papieża znów podsycić w ludziach strach przed islamem. Choć sam Franciszek prosi, by islamem nie straszyć i nie utożsamiać go z fanatyzmem dżihadystów, bo ma różne oblicza, tak jak chrześcijaństwo.

1. Jakie są fakty? W Polsce przebywa nieco ponad tysiąc osób starających się o status azylancki. Są zakwaterowani w przeznaczonych do tego ośrodkach, a ich podania są badane przez odpowiednie służby. Z tych ośrodków, tak samo jak z baz, żadnych dzielnic utworzyć się nie da.

Polska za rządu pani Kopacz zgodziła się na przyjęcie siedmiu tysięcy uchodźców. W Niemczech przyjęto ich ponad milion. Trzeba pamiętać, że Niemcy, z powodu winy historycznej zaciągniętej za czasów hitleryzmu, nie mogą odmawiać pomocy prześladowanym lub szukającym schronienia przed wojną, głodem, śmiercią. Mają szczególny powód, a nawet obowiązek, by zachować się przyzwoicie (co nie wyklucza troski o bezpieczeństwo własnych obywateli). I o tym pamiętała Angela Merkel, było nie było, córka pastora.

2. Jednak nawet z tej decyzji nowy rząd polski się wycofał. Gdyby jednak Platforma pozostała u władzy i Polska wywiązałaby się z deklaracji o siedmiu tysiącach, niechby nawet dziesięciu, to z tej liczby też żadna dzielnica by nie powstała. Dzielnice imigranckie powstają przez dziesięciolecia i pod wieloma warunkami, z których żaden w Polsce nie byłby spełniony.

3. Nawet gdyby jednak jakaś „dzielnica islamska” zaczęła u nas powstawać, to skąd Ziobro może mieć pewność, że byłaby dzielnicą dżihadystów, co przecież insynuuje? Może byłaby miejscem interesującym jako przykład innej kultury i tolerancji, którą tak lubimy się szczycić? W Europie jest wiele „dzielnic islamskich”, słyszymy w mediach głównie o jednej, w Brukseli.

4. Wróciłem właśnie z Zakopanego. W tłumie na Krupówkach można było zauważyć kilka rodzin muzułmańskich. Spacerowały z wózkami z małymi dziećmi, oglądały witryny sklepowe. Prawdopodobnie rodziny związane z Arabami osiadłymi w Polsce przed wielu laty. Mamy dziś w kraju kilkadziesiąt tysięcy takich osób. Część to polscy obywatele. Żyją w rozproszeniu, choć inna mniejszość, wietnamska, skupia się w Warszawie. Wśród nich znajdują się zapewne osoby na bakier z prawem, które są niebezpieczne dla otoczenia, ale uwaga prawicowych polityków i mediów koncentruje się na muzułmanach. Na Wietnamczykach propaganda strachu i ksenofobii by się nie utuczyła.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną