Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Mariusz Błaszczak straszy, że KOD sięgnie po prowokację w walce z obecnym rządem

Komitet Obrony Demokracji / Facebook
Pretekstem miałoby być święto niepodległości 11 listopada.

Tego dnia w Warszawie planowany jest marsz nacjonalistów („narodowców”) i Komitetu Obrony Demokracji.

Minister Błaszczak sugeruje, że KOD sprowokuje rozróby uliczne, by zdyskredytować obecny rząd. Podpiera się przykładem gdańskiego pogrzebu szczątków „Inki” i „Zagończyka”. Doszło tam, jak pamiętamy, do szarpaniny między grupą KOD-owców a nacjonalistami.

Błaszczak utrzymuje, że to KOD prowokował, choć z relacji w mediach wynika, że było odwrotnie. To nacjonaliści wypraszali KOD-owców sprzed kościoła, tak jakby tylko do nich należała przestrzeń publiczna.

Minister spraw wewnętrznych w państwie praworządnym ponosi odpowiedzialność za bezpieczeństwo obywateli. Nie powinien wdawać się w spekulacje polityczne. KOD jest legalnie działającym ruchem obywatelskim. Niczym nieuzasadnione straszenie KOD-em jest niedopuszczalne, bo stygmatyzuje i dezawuuje tych, którzy z KOD sympatyzują.

Pan Błaszczak ironizuje, że KOD – czyli „Komitet Obrony Dotychczasowości” – traci paliwo i dlatego sięgnie po prowokację. Prawda jest inna. Obecna władza ma kłopot z narastającą falą protestów różnych grup zawodowych i z samym KOD-em. Złośliwości jednego z najgorszych ministrów obecnego rządu dowodzą, że władzy puszczają nerwy.

Mateusz Kijowski kilka dni temu w rozmowie w tym samym programie TVN24 „Jeden na jeden” powiedział, że 11 listopada KOD nie ma zamiaru wchodzić w jakieś uliczne zamieszki. Przyznał, że KOD trochę obawia się prowokacji, ale jak dotąd udało się ich uniknąć.

Lider KOD trafia w sedno. To nie KOD może próbować prowokacji, tylko jego przeciwnicy – aby go osłabić, przestraszyć, zmarginalizować.

Była działaczka Komitetu Obrony Robotników Ludwika Wujec na sobotniej wielotysięcznej demonstracji KOD w Warszawie ostrzegła: choć „obecna władza nie bije, to z wyrozumiałością patrzy, gdy biją ludzi członkowie hołubionych przez władzę organizacji”. Działaczka wie, co mówi: napatrzyła się, jak w PRL „nieznani sprawcy”, czyli bojówkarze ówczesnej władzy, napadali na ludzi opozycji demokratycznej.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Węgierska azylantka Patrycja Kotecka. „Są sprawy, które mogą wyjść na jaw. To ją psychicznie rozkłada”

Inteligentna, odporna psychicznie i tajemnicza. Ma wpływy w mediach. Decydowała o tym, co się działo w Ministerstwie Sprawiedliwości. Od niedawna znajduje się pod ochroną węgierskiego rządu. Jaką rolę odgrywa Patrycja Kotecka-Ziobro?

Anna Dąbrowska
29.01.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną