Przełomowy moment sejmowego kryzysu. Cztery tygodnie protestów od środka
Spór o okupację sali obrad dociera do punktu kulminacyjnego, ale wciąż trudno przewidzieć jak się skończy. Jak doszło do tego kryzysu?
W Sejmie zgaszone jest światło, lecz nie przeszkadza to w codziennej transmisji na żywo za pomocą tabletów i telefonów komórkowych.
Piotr Małecki/Polityka

W Sejmie zgaszone jest światło, lecz nie przeszkadza to w codziennej transmisji na żywo za pomocą tabletów i telefonów komórkowych.

Przyszli tu w piątek 16 grudnia. Najpierw posłowie. Mieli debatować i głosować m.in. nad ustawą budżetową.

Chcieli też rozmawiać o planach wyrzucenia z Sejmu części dziennikarzy, a później wrócić do domów na przerwę świąteczną. Ale marszałek Marek Kuchciński wykluczył z posiedzenia Michała Szczerbę z Platformy Obywatelskiej. W tym momencie zaczął się pisać inny scenariusz. Członkowie PO i Nowoczesnej zablokowali salę plenarną, żądając przywrócenia posła.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną