Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Osobni i niezależni

Dlaczego powinno nam zależeć na utrzymaniu „trójpodziału władzy”

Wszystko byłoby stracone, gdyby jeden i ten sam człowiek sprawował trzy władze.

Lekcję podziału władzy i demokracji dał nam brytyjski Sąd Najwyższy. Zdawałoby się, że już bardziej po pisowsku być nie może: suweren w ogólnokrajowym referendum – z 23 czerwca 2016 r. – zażądał Brexitu, wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej. Wola ludu najwyższym prawem – jak to ujmował Kornel Morawiecki, ojciec naszego wicepremiera. Nowa energiczna premier Wielkiej Brytanii miała już wystąpić do 27 unijnych partnerów z wnioskiem rozwodowym, tym bardziej że zawieranie traktatów międzynarodowych to tzw. prerogatywa królewska, która w toku historii przeszła na rząd. Aż tu pewna obywatelka zwróciła się do sądu ze skargą, że w decyzji tak zasadniczo dotyczącej obywateli – pominięto parlament i jego procedury. I w ubiegłym tygodniu 11 sędziów w Londynie orzekło ostatecznie, że miliony głosów swoją drogą, ale prawa nie wolno łamać. Prerogatyw królewskich nie można rozciągać na działania, które zmienią prawo krajowe, a wycofanie się z Unii na pewno prawo krajowe zmieni.

Wola ludu rzecz ważna, jednak niewystarczająca, bo trwająca stulecia tradycja konstytucyjna kraju nie pozwala pominąć roli parlamentu, a parlament nie może się wypowiedzieć w głosowaniu bez kilkudniowej co najmniej debaty. Taka jest z grubsza treść wyroku liczącego 99 stron szczegółowej argumentacji. Pani premier – której wyrok komplikuje życie, bo jest jasne, że posłowie będą także w przyszłości szczegółowo roztrząsać warunki brytyjskiego rozwodu z Unią – nie śmiała o sędziach powiedzieć jednego złego słowa. Sędziowie to w królestwie władza osobna i niezależna.

W Polsce w szkołach mówi się o „trójpodziale władz”, co nie oddaje istoty sprawy.

Polityka 5.2017 (3096) z dnia 31.01.2017; Komentarze; s. 7
Oryginalny tytuł tekstu: "Osobni i niezależni"
Reklama