Europa i świat według Jana Parysa, szefa gabinetu politycznego Waszczykowskiego

Europa i świat według Jana Parysa
W niemieckich mediach było dużo krytycznych artykułów o Polsce. To trochę schizofreniczne, oczekujemy, że będzie to jakoś wyrównane – uważa szef gabinetu politycznego ministra Waszczykowskiego.
Jan Parys, szef gabinetu politycznego ministra spraw zagranicznych
Simona Supino/Forum

Jan Parys, szef gabinetu politycznego ministra spraw zagranicznych

W przeddzień wizyty kanclerz Angeli Merkel w Warszawie Polski Instytut Spraw Międzynarodowych zorganizował debatę na temat wyzwań polskiej polityki zagranicznej w tym roku. W spotkaniu udział wziął m.in. Jan Parys, szef gabinetu politycznego ministra dyplomacji.

Wynotowaliśmy kilka jego myśli, które pokazują, jakie są poglądy jednej z najważniejszych osób w polskiej dyplomacji w najważniejszych kwestiach. Oto jak Jan Parys widzi relacje między Polską a jej sąsiadami, a także resztą Europy i USA.

O Unii Europejskiej:

Największym wyzwaniem jest przygotowanie nowego traktatu Unii Europejskiej. Już dziś trzeba myśleć o tym, żeby ta Unia przetrwała i miała taki kształt, który uwzględniałby nasze interesy. Na biurku ministra spraw zagranicznych leży już materiał, który te kwestie omawia. Nie są to jakieś ogólne rozważania, bo już dawno wyszliśmy z poziomu Hyde Parku, lecz konkretne tezy, co chcemy, a czego nie chcemy. Nie jest to jeszcze czas, by wychodzić z tym publicznie.

Dziś stawia się dylemat, w którym albo UE będzie szła w kierunku superpaństwa, albo cofnie się do chaosu. Moim zdaniem możliwy jest pośredni model, który nazwałbym „Unią Europejską minimum” – silną w wybranych sprawach, a osłabioną w tych, które uważamy za mniej ważne, bardziej przynależnych krajom członkowskim.

Dzisiaj potrzebna jest elastyczna Unia Europejska, a nie Unia różnych prędkości – bo ta oznacza, że kategoryzujemy członków na grupy lepsze, gorsze, silniejsze, słabsze, nowocześniejsze i gorsze – co siłą rzeczy powoduje, że te silniejsze spychają te słabsze na margines. Polska jest za Unią, chce wspierać Unię, umacniać ją – nie chcemy koncertu mocarstw ani też superpaństwa, bo to pewna utopia, która źle się skończy.

O Niemcach:

Niemcy są bardzo ważnym partnerem i nie zamierzamy tego negować, natomiast oczekujemy, że będzie pewne zrozumienie również dla naszej pozycji. Każdy, kto śledzi media, orientuje się, że w mediach niemieckich była ogromna ilość bardzo negatywnych artykułów o Polsce i polskiej polityce.

Uważamy, że to jest trochę schizofreniczne – albo traktuje się jakiś kraj sojuszniczo, przyjacielsko, albo jakby inspiruje się pewne negatywne nastroje. Oczekujemy więc, że to będzie jakoś wyrównane. Współpraca z Republiką Federalną Niemiec jest już bardzo silna, co widać po obrotach (handlowych). Nie da się prowadzić polityki zagranicznej wbrew polityce gospodarczej. Politycy, dyplomaci powinni skorygować swoje wątpliwości, negatywne opinie, spojrzeć na siebie bardziej życzliwie.

O Ameryce:

Są pewne niepewności, ale to nie są ryzyka. Nie przyjmujmy postawy Donalda Tuska – Stany Zjednoczone nie zagrażają ani Unii Europejskiej, ani Polsce, one są naszym sojusznikiem. Europa bez Stanów Zjednoczonych miałaby kiepski żywot.

Stany Zjednoczone potrzebują sojuszników w różnych częściach świata, a w Europie Polska jest ich ważnym sojusznikiem i mamy nadzieję, że nie dojdzie do [innego] porozumienia naszym kosztem.

O celach na 2017 rok:

Po pierwsze – bezpieczeństwo, polegające na implementacji postanowień warszawskiego szczytu NATO w Warszawie, na razie wszystko postępuje zgodnie z zaplanowanym terminarzem.

Drugim celem jest rozwój ekonomiczny, dyplomacja ekonomiczna, wspieranie planu odpowiedzialnego rozwoju i po trzecie, wiarygodność – czyli zapewnienie, że wobec sojuszników będziemy solidarni, ale także wierni pewnym wartościom.

O sojuszu z Wielką Brytanią:

Jeśli chodzi o wzmocnienie flanki wschodniej, Nordstream 2 i migracje, to z Wielką Brytanią mieliśmy w tych sprawach podobne poglądy, a z niektórymi państwami Europy mieliśmy skrajnie różne; proszę sobie odpowiedzieć, z którymi. Nic dziwnego, że byliśmy skłonni do tej współpracy.

Do zeszłego roku Wielka Brytania miała tylko z jednym krajem tak wysoki poziom stosunków – czyli z Francją. W tej chwili na tym poziomie są również stosunki z Polską. Proszę porozmawiać z mieszkającymi w Londynie Polakami, na pewno powiedzą, że nigdy – w czasie wojny i po niej – Polacy nie byli tak dobrze tu traktowani, a rząd polski nigdy nie był tak poważnie traktowany, co widać podczas oficjalnych wizyt. Nie uważamy, że wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej przekreśla te stosunki.

O stosunkach z Węgrami:

Grupa Wyszehradzka nie jest strukturą ściśle zorganizowaną, zdyscyplinowaną, w której panuje pełna koordynacja. Dotychczas Węgry nie tylko deklarowały życzliwość wobec Polski, ale także we wszystkich ważnych sprawach w Unii Europejskiej i NATO głosowały tak jak my.

Dlatego bez względu na to, co czasem robią i mówią, patrzmy w dłuższej perspektywie na to, co się dzieje. Dla każdego obserwatora jasne jest, że Victor Orbán został trochę w objęcia Rosji wpędzony przez agresywną politykę urzędników z Brukseli, atak na Węgrów był frontalny i bardzo ostry, [Orbán] szukał punktu oparcia. Po drugie – remont elektrowni atomowej według specjalistów powinien być przeprowadzany przez tego, kto ją budował. Ponieważ elektrownię zbudował Związek Radziecki, nic więc dziwnego, że remontują ją Rosjanie.

O Marine Le Pen:

Bardzo mało polityków europejskich traktuje ją poważnie, ale polska dyplomacja potraktowała ją poważnie. Trzy tygodnie temu podczas wizyty ministra spraw zagranicznych w Paryżu odbyło się półtoragodzinne spotkanie z panią Marine Le Pen w ambasadzie Polski i mieliśmy okazję bezpośrednio poznać jej zamiary.

Tego się nie wstydzimy, ponieważ uważamy, że jest to poważny kandydat, który ma poważne poparcie we Francji. Mieliśmy też spotkanie z przedstawicielem panem Fillona, który wyjaśniał nam jego koncepcję polityki zagranicznej – staramy się zabezpieczyć nasze relacje ze wszystkimi liczącymi się aktorami politycznymi we Francji.

O stosunku do Ukrainy (czy nadal będziemy ją wspierać):

W tej sprawie nic się nie zmieniło. Mamy jakieś sprawy historyczne do wyjaśnienia, związane z przeszłością, jak choćby kwestia rzezi wołyńskiej. Nie widzę jednak żadnych zasadniczych sporów między naszymi państwami. Zawsze uważaliśmy, że historia nie powinna dzielić krajów, że trzeba nad tym pracować.

Jest powołana grupa do spraw trudnych, która będzie się zajmowała tymi relacjami, tu zagrożenia nie widzę. Chodzi raczej o to, jaka będzie pozycja Ukrainy w polityce państw zachodnich, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, skoro Ukraina jest przecież poza Sojuszem Północnoatlantyckim – tu nasz głos jest tylko uzupełniający, a nie decydujący.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj