Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Nowoczesna po romansie

Roszady i układy w partii Ryszarda Petru

Ryszard Petru i Joanna Schmidt w Sejmie Ryszard Petru i Joanna Schmidt w Sejmie Andrzej Humilka / Reporter
Ryszard Petru potrafi uwodzić – najpierw oczarował wyborców i wprowadził swoją partię do Sejmu, później opinię publiczną, która w sondażach potroiła wyborczy wynik Nowoczesnej. Wybaczano mu gafy i braki w wiedzy. Ale „Madera” go podtopiła. A może być jeszcze gorzej.
Grzegorz Furgo i Marta Golbik z grupy krytyków Petru. To na razie 5-7 osób w 31-osobowym klubie poselskim. Jak podkreślają, nie chcą rozłamu w partii, ale jej wzmocnienia, odcięcia się od błędów.Łukasz Dejnarowicz, Łukasz Kamiński/Forum Grzegorz Furgo i Marta Golbik z grupy krytyków Petru. To na razie 5-7 osób w 31-osobowym klubie poselskim. Jak podkreślają, nie chcą rozłamu w partii, ale jej wzmocnienia, odcięcia się od błędów.

Emigrować będę musiał w dwóch przypadkach: kiedy PiS wygra drugą kadencję albo kiedy Rysiek zostanie premierem. Bo to będzie dramat dla Polski – tak mógłby wyzłośliwiać się któryś z polityków Platformy, to jednak opinia posła Nowoczesnej, rozczarowanego stylem zarządzania partią i klubem przez Ryszarda Petru. W dodatku nieodosobniona, bo podobnie o kwalifikacjach lidera N wypowiada się również inny nasz rozmówca, który jeszcze do niedawna wierzył w „nowoczesny” projekt Nowoczesnej. Teraz twierdzi, że N niewiele różni się od PO i innych partii – a nawet gorzej, bo w szybszym tempie trawią ją choroby, które dotykają stare ugrupowania.

Nowoczesna zmutowała. Startowałem z jej list, chciałem zmieniać Polskę. Przestałem się łudzić, że z Ryszardem może się to udać. On gra tylko na siebie. Takich rozgoryczonych głosów jest więcej. Politycy N narzekają, że Petru nikogo nie słucha, nie ma długofalowej strategii, liczy na poklask i wierzy, że tylko on może zostać premierem. Mają żal o ostatnie wybory władz klubu oraz o to, że nie udźwignął konsekwencji sylwestrowego wypadu z partyjną koleżanką do Portugalii – a przede wszystkim, że nie przeprosił.

On nie ma w zwyczaju mówić przepraszam oraz dziękuję – dodaje nasz rozmówca. I rzeczywiście, Petru zapewniał, że „rozumie rozczarowanie” członków N jego „nieobecnością w sali plenarnej na przełomie roku” (list do działaczy), w mediach przyznawał, że wyjazd był błędem, jednak nigdzie nie padło słowo „przepraszam”. A takie gesty w polityce mają znaczenie.

W partii narasta bunt, choć jego źródeł nie należy wiązać tylko z „Maderą”.

Polityka 7.2017 (3098) z dnia 14.02.2017; Temat tygodnia; s. 15
Oryginalny tytuł tekstu: "Nowoczesna po romansie"
Reklama