Nowy front PiS – Sąd Najwyższy

Czas na sąd
Sąd Najwyższy ma przejąć po zniszczonym Trybunale Konstytucyjnym obronę polskiej konstytucji. Atak PiS na SN był więc kwestią czasu. Właśnie się zaczął. Czy napotka czynny opór prawników?
PiS zdecydował przejąć władzę sądowniczą, bez względu na prawo i postawę sędziów.
Tomasz Gzell/PAP

PiS zdecydował przejąć władzę sądowniczą, bez względu na prawo i postawę sędziów.

Zgromadzenie wybrało Przyłębską na podstawie przepisów, które wtedy jeszcze nie obowiązywały.
Jerzy Dudek/Forum

Zgromadzenie wybrało Przyłębską na podstawie przepisów, które wtedy jeszcze nie obowiązywały.

Na Węgrzech neutralizacja Sądu Najwyższego zaczęła się od usunięcia jego prezesa Andrasa Baki. Orbán zrobił to za pomocą zmiany przepisów dotyczących wieku prezesa. PiS kwestionuje zaś tryb wyboru pierwszej prezes SN Małgorzaty Gersdorf. O tym, że przepisy o wyborze kandydatów na prezesa SN są sprzeczne z konstytucją, orzec ma, przejęty przez PiS, Trybunał Konstytucyjny. Tymczasem w Sądzie Najwyższym czeka na rozpatrzenie sprawa legalności wyboru Julii Przyłębskiej na prezesa Trybunału Konstytucyjnego.

Po odejściu z Trybunału prezesa Andrzeja Rzeplińskiego to pierwsza prezes SN jest liderką sędziowskiego oporu. Nawołuje sędziów do wierności konstytucji i własnemu sumieniu. I uprzedza, że za tę wierność przyjdzie sędziom płacić osobistą cenę. Wniosek posłów PiS do TK w sprawie legalności jej wyboru jest kuriozalny prawnie. I sprzeczny z dotychczas głoszonymi poglądami PiS. Mularczyk wywodzi, że przepis ustawy o Sądzie Najwyższym (art. 16), dający Zgromadzeniu Ogólnemu Sędziów SN kompetencję wyboru dwóch kandydatów, z których prezydent wybierze Pierwszego Prezesa SN, i powierzający Zgromadzeniu uchwalenie regulaminu wyborów tych kandydatów – jest sprzeczny z art. 183 konstytucji. Ten zaś mówi, że Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powołuje prezydent spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Gdzie tu sprzeczność?

Zdaniem Mularczyka i pozostałych 50 posłów podpisanych pod wnioskiem sprzeczność z konstytucją polega na tym, że szczegóły wyboru określono w regulaminie SN, czyli akcie o niskiej randze. Argument Mularczyka miałby jakiś sens, gdyby w konstytucji napisano, że kandydatów na prezesa wyłania się „w trybie i na zasadach określonych w ustawie”. Ale konstytucja wcale do ustawy nie odsyła. Zaś regulamin ustala tylko kwestie techniczne. Wszystko, co niezbędne, jest już w konstytucji i ustawie.

Zgodnie z wolą władzy 

PiS zaprzecza sam sobie. Wniosek w sprawie prezesa SN jest sprzeczny z wnioskiem, który skierował do TK w 2015 r. Tamten dotyczył trybu wyboru sędziów TK określonego w ustawie o TK, uchwalonej z inicjatywy prezydenta Bronisława Komorowskiego. PiS dowodził w nim, że tryb wyboru sędziów nie może być określony w ustawie, bo jest określony w... regulaminie Sejmu.

Kolejnym argumentem PiS jest to, że Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN przedstawiając prezydentowi (w 2014 r.) dwoje kandydatów na Pierwszego Prezesa, nie zrobiło tego w formie uchwały. Zdaniem PiS z „zasad ogólnych” konstytucji wynika, że Zgromadzenie, po głosowaniu nad kandydatami, powinno dodatkowo podjąć uchwałę. A ustawa o SN tego nie przewidziała.

Mularczyk nie wyjaśnił dziennikarzom, dlaczego w takim razie PiS uznaje za legalny wybór na prezesa TK sędzi Julii Przyłębskiej, choć – tym razem wbrew wyraźnemu przepisowi w pisowskiej ustawie o TK – Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK nie podjęło uchwały o przedstawieniu jej kandydatury prezydentowi Dudzie. W dodatku Zgromadzenie wybrało Przyłębską na podstawie przepisów, które wtedy jeszcze nie obowiązywały (weszły w życie po dwóch tygodniach od jej wyboru).

Wniosek PiS do TK w sprawie przepisu o trybie wyboru prezesa SN jest – według dotychczasowego orzecznictwa Trybunału – niedopuszczalny. Kwestionuje bowiem tzw. lukę w prawie, czyli sytuację, gdy ustawodawca zaniechał uregulowania czegoś (w tym wypadku szczegółów głosowania). Oczywiście Trybunał może zmienić linię orzeczniczą i stwierdzić, że ma prawo sądzić luki w prawie. Może uznać tryb wyboru prezes Gersdorf za niekonstytucyjny. Prawdopodobne jest wszystko, odkąd jest zdominowany przez sędziów dobranych przez PiS.

Poseł Mularczyk zapowiada, że jeśli Trybunał orzeknie, iż prezesa SN wybrano w niekonstytucyjnym trybie, to wszelkie czynności prezesa podejmowane od maja 2014 r. przez Małgorzatę Gersdorf będą nieważne. Co to za czynności? Np. powoływanie przewodniczących Wydziałów SN, przewodniczenie obradom Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN i Kolegium. A więc PiS chce zakwestionować ważność uchwał tych gremiów dotyczących np. organizacji SN, kandydatów na prezesów poszczególnych izb SN. Ale też decyzje administracyjne i finansowe prezes Gersdorf.

Pytanie, czy unieważni się też decyzje dwóch prezesów SN powołanych wcześniej na podstawie tego samego przepisu co prezes Gersdorf, Mularczyk pozostawił bez odpowiedzi. Odpowiedź brzmi zaś: o tym zdecydują aktualne potrzeby partii rządzącej. Bez względu na skutki dla państwa, które to za sobą pociągnie.

Kiedy poseł PiS informował o wniosku do Trybunału, Komitet Nauk Prawnych PAN podjął uchwałę, w której m.in. wzywa rządzących do „posługiwania się prawem wyłącznie jako narzędziem do działania na rzecz dobra wspólnego”, „realizacji wszelkich celów politycznych z poszanowaniem wolności i praw jednostki oraz zasad demokratycznego państwa prawa” i „rezygnacji z dezawuowania wszelkich autorytetów, nie tylko osób, ale i wartości ogólnych: wiedzy i wykształcenia”. Nadzieja, że władzę ten apel obejdzie, jest żadna. PiS swój interes uważa za interes „suwerena”, który jest ponad prawem. Apel Komitetu Nauk Prawnych PAN ma więc charakter moralny: jest daniem świadectwa oporu jednego z najznakomitszych gremiów prawniczych w Polsce.

W maju SN ma ocenić, czy prezydent Andrzej Duda miał prawo zastosować akt łaski wobec Mariusza Kamińskiego, zanim został on prawomocnie osądzony za nadużycie władzy w tzw. aferze gruntowej. Prawdopodobnie w czerwcu oceni (odpowiadając na pytanie Sądu Apelacyjnego w Warszawie), czy Julia Przyłębska została skutecznie wybrana na prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Wniosek PiS do Trybunału kwestionujący wybór prezes Gersdorf może mieć więc na celu odstraszenie Sądu Najwyższego od rozstrzygnięcia tych spraw niezgodnie z wolą władzy. Ale skutek może być odwrotny. Sędziowie zrozumieją, że PiS zdecydował przejąć władzę sądowniczą, bez względu na prawo i postawę sędziów. I że pozostaje im prosty wybór: polec z honorem lub bez.

Celem wniosku PiS do Trybunału może być sparaliżowanie działań prezes Gersdorf pod pretekstem, że należy czekać na rozstrzygnięcie w jej sprawie, co nastąpi w bliżej nieokreślonej przyszłości. PiS powtarza więc numer z trzema sędziami TK: Stanisławem Rymarem, Piotrem Tuleją i Markiem Zubikiem, których prawomocność wyboru do Trybunału (w 2010 r.) zakwestionował blisko dwa miesiące temu. Prezes Przyłębska nakazała tym sędziom udać się na urlop, twierdząc, że nie mogą sądzić, dopóki Trybunał nie wypowie się co do ich statusu. A terminu rozpatrzenia ich sprawy (przez wyznaczony do tego skład trzech osób wybranych do Trybunału przez PiS) nie ma.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną