Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Szydło oskarża Tuska o ingerowanie w polską politykę. Polsce tak nie pomoże

PiS posunął się do swoistego szantażu: każdy, tylko nie Tusk. PiS posunął się do swoistego szantażu: każdy, tylko nie Tusk. Kystian Maj / Forum
Granat z Saryuszem-Wolskim wrzucony na forum UE tuż przed jej szczytem stawia stolice unijne w trudnej sytuacji.

Najpierw rząd pani Szydło demoluje unijny konsens w sprawie Donalda Tuska, a następnie wzywa do przestrzegania unijnej zasady konsensu. Szydło, w liście do szefów państw członkowskich Unii, powtarza partyjne tezy polityczne przygotowane przez propagandę pisowską na użytek wewnętrzny. W elektoracie PiS i w obozie pisowskiej władzy przekaz działa, w Europie – bynajmniej.

Tryb i okoliczności zgłoszenia przez rząd polski Saryusza-Wolskiego na stanowisko szefa Rady Europejskiej tę kandydaturę dyskwalifikują w większości stolic unijnych, także w państwach tzw. nowej Unii. Nawet Słowacja, Republika Czeska czy państwa bałtyckie wolą Tuska, bo szanują wypracowany w Unii konsens w jego sprawie.

Czy Tusk przekroczył grubą czerwoną linię?

Premier Szydło oskarża Tuska o stronniczość i ingerowanie w polską politykę. Nie dodaje, na jakim tle szef Rady Europejskiej zabrał głos na temat sytuacji w Polsce pod rządami PiS. Tym tłem było rozmontowywanie przez PiS porządku prawno-państwowego zapisanego w polskiej konstytucji i protesty przeciwko temu demontażowi. W połowie grudnia ubiegłego roku Tusk odwiedził Wrocław z okazji kulturalnej, lecz kryzys parlamentarny wywołany wtedy przez PiS zmusił szefa Rady Europejskiej do wyjścia z roli polityka tylko europejskiego.

Nie przekroczył grubej czerwonej linii, o co dziś oskarża go w liście premierka, bo skomentował wydarzenia w Polsce w szerszym kontekście ataków na otwartą, liberalno-demokratyczną Europę. „Czuję się szczególnie zobowiązany, by wspierać Polskę w Europie, ale i Europę w Polsce” – podkreślił.

„Demokracja, w której ludzi pozbawia się dostępu do informacji lub narzuca jeden model życia, staje się równie nieznośna jak dyktatura. Dzisiaj demokratyczna tradycja jest podważana i atakowana z wielu miejsc. To wymaga w tej krytycznej chwili naszej szczególnej ochrony i pieczołowitości, wręcz czułości. Kto podważa ten model demokracji, gwałcąc konstytucję i dobre obyczaje, naraża nas wszystkich na strategiczne ryzyka. To może być kolejny akt polskiego osamotnienia. My tę sztukę znamy aż za dobrze...” – stwierdził Tusk i podziękował „tym wszystkim, którzy gotowi są trwać przy europejskich standardach demokracji. Jesteście dziś najlepszymi strażnikami polskiej reputacji”.

Tusk jak europejski lider

Komentarz Tuska czytany bez gniewu i uprzedzenia – a tego oczekujemy od polityków u władzy – wzywa PiS do zaniechania polityki konfliktującej politycznie Polskę z unijną Brukselą. Tusk zachował się jak odpowiedzialny lider europejski z korzeniami w demokratycznej polityce polskiej. Premierka swym listem nie pomaga Polsce w Unii. Wysunięcie przez rząd warszawski kandydatury Saryusza-Wolskiego w taki sposób, jak uczynił to minister Waszczykowski, ukazuje Polskę jako kraj odrzucający w praktyce podstawową zasadę działania Unii: poszukiwanie konsensu. To się nie może podobać żadnemu państwu unijnemu.

Granat z Saryuszem-Wolskim wrzucony na forum UE tuż przed jej szczytem stawia stolice unijne w trudnej sytuacji. Zwłaszcza Berlin, który z pewnością chce uniknąć ataków pisowskiej propagandy, a ta gotowa jest grać kartą antyniemiecką. PiS posunął się do swoistego szantażu: każdy, tylko nie Tusk. Zaszantażowana Unia może zmienić zdanie i poszukać kandydatury, której Warszawa się nie sprzeciwi. Albo wręcz przeciwnie: zirytowana pisowską obstrukcją, skonsoliduje się wokół Tuska jako kandydata unijnej większości.

Do Warszawy przyjeżdża Sigmar Gabriel, niemiecki minister spraw zagranicznych. Z pewnością będzie sondował w rozmowie z panią Szydło, czy jest jakiś cień szansy na pisowski reset w sprawie Tuska. Należy się obawiać, że wróci do Berlina rozczarowany. PiS Tuskowi nie odpuści, a po PiS choćby potop.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną