Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

NATO nie ma zgody

Słabnie pozycja Polski w Sojuszu Północnoatlantyckim

Kadrowe tsunami, którym minister paraliżuje wojsko, siłą rzeczy przekłada się i na strukturę natowską. Kadrowe tsunami, którym minister paraliżuje wojsko, siłą rzeczy przekłada się i na strukturę natowską. Getty Images, Reporter, Fotomontaż Polityka
PiS zapewnia, że Polsce potrzebne jest NATO. Ale działa tak, że Polska jest coraz mniej potrzebna Sojuszowi.
Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz i Bartłomiej Misiewicz obserwują zajęcia szkoleniowe organizacji proobronnych we współdziałaniu z żołnierzami Żandarmerii Wojskowej.Adam Chełstowski/Forum Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz i Bartłomiej Misiewicz obserwują zajęcia szkoleniowe organizacji proobronnych we współdziałaniu z żołnierzami Żandarmerii Wojskowej.

Generał, który w strukturach NATO przepracował trzy lata, próbując opisać, czym jest Sojusz, analogii szuka w angielskim klubie dla dżentelmenów. – W takim miejscu są wygodne fotele i miejsca stojące. Kiedy ja tam pracowałem, mieliśmy miejsce siedzące, i to przy kominku. Myślę, że dziś nie dość, że stoimy, to jeszcze gdzieś w okolicach drzwi – mówi. Sukcesów w pozycjonowaniu kraju pan generał bynajmniej nie przypisuje sobie. – Lista osób byłaby długa i zacząłbym ją tworzyć od nazwiska ministra Skubiszewskiego. Ale byliby na niej również zwykli szeregowcy, zwłaszcza ci, którzy oddali życie na misjach w Iraku czy w Afganistanie. Szlag mnie trafia, że tak głupio marnujemy sukces, na który latami pracowało wielu wspaniałych ludzi – dodaje generał. To marnowanie sukcesu to m.in. wypadnięcie Polski z grupy Big Six.

Formalnie w NATO nie ma czegoś takiego jak Wielka Szóstka. Ale każdy, kto choć chwilę popracował w Sojuszu, szybko orientuje się, że karty rozdaje kilka państw. Reszta już tylko nimi gra. Najwięksi gracze, jakimi są Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Niemcy, Francja i Włochy, w Polsce widzieli partnera, który był w stanie pociągnąć za sobą inne państwa z regionu. Polska szybko i chętnie weszła w rolę prymusa. Angażowała się w niemal wszystkie przedsięwzięcia Sojuszu. Wcześniej taką młodą gwiazdą była Hiszpania, ale po niespodziewanym wycofaniu swoich wojsk z misji w Iraku Hiszpanie wpadli w niełaskę Stanów Zjednoczonych. Łaskawy wzrok największego gracza skierowany został na Polskę. W tym miejscu należy już przejść na czas przeszły. Od ponad roku polskiemu ministrowi obrony narodowej nie udało się spotkać z żadnym sekretarzem obrony Stanów Zjednoczonych. Unikają go również ministrowie z kluczowych państw. Każdy, kto zna reguły klubu dla dżentelmenów, wie, co to oznacza.

Polityka 13.2017 (3104) z dnia 28.03.2017; Temat z okładki; s. 10
Oryginalny tytuł tekstu: "NATO nie ma zgody"
Reklama