Dominik Tarczyński: nowy bulterier PiS

Bulterier z seterem
PiS ma nowego bulteriera. Wakat po Jacku Kurskim objął Dominik Tarczyński. Teraz to on ­bezwzględnie atakuje politycznych przeciwników. Uchodzi za impertynenta, ale to nie do końca prawda. To chłodna kalkulacja.
Głośno zrobiło się o nim rok temu, kiedy Lecha Wałęsę nazwał „bydlakiem” i wyzwał na „solo”.
Adam Chelstowski/Forum

Głośno zrobiło się o nim rok temu, kiedy Lecha Wałęsę nazwał „bydlakiem” i wyzwał na „solo”.

Rzadko kiedy trzecioligowy polityk, który dopiero pierwszą kadencję zasiada w Sejmie, tak szybko zyskuje rozgłos i z tylnych poselskich ław przebija się na frontowe pozycje – pojawia się w mainstreamowych mediach (ostatnio BBC i „GW”), uczestniczy w politycznych debatach, również tych europejskich. Tarczyńskiemu to się udało, choć styl, w jakim tego dokonał, wiele mówi o jakości życia publicznego w Polsce. To pomieszanie tupetu, agresji, narodowego zadęcia, demagogii i partyjnego serwilizmu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną