Polskie ciało z lotu ptaka
Umysły prężą się i gimnastykują, żeby jakoś zdefiniować to, co dzieje się ze zbiorowym polskim ciałem. A ono wyszło na ulicę i krzyczy.

Podobno pilot pasażerskiego samolotu lecącego nad Poznaniem na widok morza światełek ułożonych w napis „veto” zaskrzypiał do wieży: „yeshche Polska nie zginela…”. Z ziemi wygląda to tak: nogi bolą od spacerowania, dłonie poparzone są świeczkami od Sorosa, a gardła zdarte od skandowania „trzy razy veto!”. Jarosław jest nam winien wakacje. Miał być grill i sterta książek do przeczytania. A jest zamach na konstytucję. I nie ma rady – trzeba pod sąd, pod Sejm, pod dom, gdzie za szybą kot.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj