Postfaszyści śmiało sobie w Polsce maszerują. Ba, chroni ich państwowa policja
1 sierpnia 2017 r. policja z orłami na czapkach pozwalała nacjonalistycznej prawicy profanować pamięć warszawskich powstańców.
Wśród skandowanych haseł powtarzały się znane z innych okazji zawołania „Śmierć wrogom ojczyzny” oraz „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”, słabo przecież honorujące powstańców.
Anna Dąbrowska/Polityka

Wśród skandowanych haseł powtarzały się znane z innych okazji zawołania „Śmierć wrogom ojczyzny” oraz „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”, słabo przecież honorujące powstańców.

W rocznicę powstania warszawskiego na ulice stolicy wylegli rodzimi narodowcy. Szli pod szyldem Obozu Radykalno-Narodowego i Młodzieży Wszechpolskiej, organizacji wprost odwołujących się do haseł, wizerunku i metod swoich odpowiedniczek sprzed wojny – wtedy nie bez powodu uważanych za faszyzujące (i w niektórych formach delegalizowane). A przecież 1 sierpnia to dzień, w którym Polska czci ofiary nacjonalistycznego obłędu: tysiące zabitych warszawiaków i samo miasto. Tymczasem w 2017 r. postfaszyści śmiało sobie w Polsce maszerują.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną