Prymas Polski chce suspendować księży za antyuchodźcze manifestacje. Słusznie?
Reakcja prawicy na wywiad abp Polaka świadczy o tym, że Kościół zaczyna się u nas rozpadać, podobnie jak społeczeństwo.
Czasami jasna deklaracja przynosi więcej pożytku duchowego, moralnego i społecznego niż uniki, choćby w najlepszej wierze.
Piotr Skornicki/Agencja Gazeta

Czasami jasna deklaracja przynosi więcej pożytku duchowego, moralnego i społecznego niż uniki, choćby w najlepszej wierze.

Abp Wojciech Polak, prymas Polski, w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego” dwa razy przyznaje pytającemu Błażejowi Strzelczykowi, że „coś jest na rzeczy”. Pierwszy, gdy zgadza się, że można mówić o „praktykujących niewierzących”. Drugi, że w wierni bardziej niż Kościoła słuchają fake newsów. I dodaje, że źródłem obecnych, głębokich podziałów w społeczeństwie, jest być może to, że „nie mieliśmy dotychczas spójnej wizji życia społecznego”.

Dziennikarz próbuje uzyskać odpowiedzi ewangeliczne: „tak-tak, nie-nie”. I uzyskuje w kwestii uchodźców – prymas ostrzegł księży w jego diecezji (gnieźnieńskiej), że będą zawieszeni w czynnościach za ewentualny udział w manifestacjach przeciwko przyjęciu przez Polskę uchodźców – ale nie w kwestii upolitycznienia swojego Kościoła.

Kościół nie miesza się do polityki?

W opinii hierarchy Kościół nie miesza się do polityki, tylko głosi Ewangelię i nie jest prawdą, że PiS zawdzięcza zwycięstwo wyborcze Kościołowi. Wynika to zresztą z podziękowań prezesa Kaczyńskiego ojcu Rydzykowi: „Bez ciebie, ojcze dyrektorze, nie byłoby tego zwycięstwa” (5 grudnia 2015 r.). „U mnie nie znajdzie pan takich cytatów” – odpowiada prymas.

Odcina się też abp Polak od osławionej uwagi ks. Henryka Zielińskiego, że masakra w Barcelonie była karą za rozwiązłość: „Niedorzeczne, to tak jakby zapytać, czy uderzenie pioruna w katedrę gnieźnieńską było karą za rozwiązłość w katedrze”.

To prawda, ale jaka jest prawda o słynnych słowach prymasa Polaka z Jasnej Góry o potrzebie szanowania porządku konstytucyjnego? W wielu niepisowskich środowiskach odebrano jako krytyka obecnego rządu. Ale nie. Prymas odpowiada, że przypomniał naukę Kościoła, a nie stanął po stronie sporu politycznego. Bo to nie jest rola Kościoła. W końcu nie wszyscy w Kościele głosowali na PiS, a „Kościół jest ze wszystkimi, niezależnie od takiej czy innej partii”.

Sęk w tym, że w odbiorze wielu obywateli Kościół jednak miesza się do polityki, i to zwykle po linii pisowskiej, a od polityki jest wręcz uzależniony. Dlatego miękka mowa prymasa Polaka w TP rozczarowuje. Nie chodzi o to, by prymas poparł antypisowską opozycję, tylko o to, by zajął wyraźne stanowisko etyczne w duchu Ewangelii i społecznej nauki Kościoła.

Czasami jasna deklaracja przynosi więcej pożytku duchowego, moralnego i społecznego niż uniki, choćby w najlepszej wierze.

Na domiar złego, katolicka prawica i tak już atakuje prymasa za wywiad. I to za jego upolitycznienie! To jest logika dr. Terlikowskiego: skoro mówi o uchodźcach i „grozi” księżom suspensą, to miesza się do polityki. To jest logika polskiej prawicy katolickiej: popierasz z ambony rząd w sprawie uchodźców, nie mieszasz się do polityki. Przypomnisz słowa Jezusa: „byłem przybyszem, a przyjęliście mnie”, mieszasz się do polityki.

Reakcja prawicy powinna dać prymasowi i myślącym podobnie jak on katolikom do myślenia. Bo chyba rzeczywiście Kościół zaczyna się u nas rozpadać, podobnie jak społeczeństwo.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj