Miliardowe umowy na zbrojenia utknęły. Zamiast nich są „zadania na przyszły rok”
Jedynym dużym zakupem zaplanowanym i zrealizowanym przez ekipę Antoniego Macierewicza są... samoloty dla VIP-ów.
Antoni Macierewicz
Slawomir Kaminski/Agencja Gazeta

Antoni Macierewicz

Pierwszy samolot nosi dumne imię marszałka Józefa Piłsudskiego i w środę wylądował na Okęciu. Boeing 737-800 BBJ stał się tłem, na którym kierownictwo MON w ramach całodziennej kampanii propagandy sukcesów rządu chwaliło się osiągnięciami ostatnich dwóch lat. Samoloty dla VIP-ów na pewno do nich należą: dwa już przyjęte Gulfstreamy G550 i pierwszy z trzech zamówionych Boeingów odtworzą flotę wojskowych samolotów transportu specjalnego HEAD, skasowaną po katastrofie smoleńskiej.

Lotnicy-transportowcy zyskają nowe narzędzie pracy – wielosilnikowe samoloty odrzutowe. Przez ostatnie lata użytkowali bowiem wyłącznie maszyny turbośmigłowe. Białe, z czerwonymi akcentami barw narodowych, nowe samoloty prezentują się świetnie, choć wśród ekspertów trwa debata, czy musiały być aż tak drogie (Polska wyda na samoloty VIP w sumie ponad 3 mld złotych, podczas gdy specjalna rządowa uchwała mówiła o ledwie 1,7 mld). Ale w MON mało kto się tym martwi, bo przecież jednym z celów resortu jest wydawanie całego budżetu modernizacyjnego.

Tyle że lepiej byłoby wydawać fundusze na uzbrojenie, a przyznajmy, że samoloty VIP z prawdziwymi zdolnościami obronnymi mają relatywnie niewiele wspólnego. Wielomiliardowe umowy na prawdziwe zbrojenia jednak utknęły.

Ale to już było

Podsumowując dwa ostatnie lata, wiceminister Bartosz Kownacki mówił, że podpisano 250 umów na łączną sumę 20 mld złotych. Z grubsza odpowiada to wydatkowaniu dwóch rocznych budżetów modernizacyjnych, wynoszących mniej więcej 10 mld każdy. Ale sam stosunek liczby umów do kwoty pokazuje, że dominuje wśród nich „drobnica”, a dużych wielomiliardowych kontraktów jest zaledwie kilka.

Największym kwotowo modernizacyjnym osiągnięciem rządów PiS jest podpisana w grudniu 2016 r. umowa z Hutą Stalowa Wola na armatohaubice Krab – za 4,6 mld złotych. Działa już trafiają do jednostek liniowych i to jest bez wątpienia największe wzmocnienie siły ognia polskiej artylerii. Dużo skromniej liczbowo wygląda drugi system artyleryjski – automatycznych moździerzy Rak na podwoziu Rosomaka. To zaledwie niecały miliard złotych.

Jak wiadomo, „osiągnięciem” PiS było niekupienie 50 śmigłowców Caracal za 13,4 mld złotych. Całkiem niedawno, w czasie sejmowych prac nad budżetem, MON przyznał, że na 16 maszyn, których zakup obecnie negocjuje, ma zarezerwowane do 2022 r. prawie 7 mld! Oznacza to, że za połowę kwoty, którą PiS krytykował jako skandalicznie wysoką, wojsko otrzyma w najlepszym razie mniej niż jedną trzecią śmigłowców. O ile kupionych będzie 16 sztuk, bo cztery z nich to tylko opcja. Ale o tym, być może nieco wstydliwym, fakcie w zapowiedziach MON nie było słowa. To, co usłyszeliśmy, zabrzmiało znajomo.

Priorytety MON znowu te same

Wśród najważniejszych zadań na rok 2018 minister Antoni Macierewicz wymienił podpisanie umów na system obrony antyrakietowej „Wisła” i wyrzutnie rakiet ziemia-ziemia Homar oraz wybranie partnera – co ważne, nie podpisanie umowy – do budowy okrętów podwodnych Orka.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną