Kraj

W TVP znowu propaganda rodem z PRL. Kuriozalny materiał o Tusku

Donald Tusk Donald Tusk Donald Tusk / Facebook
Niedzielny tweet Donalda Tuska sprawił, że sojusznicy partii rządzącej zostali postawieni w stan najwyższej gotowości. Telewizja Polska wyprodukowała kolejny kuriozalny materiał.

Jak powszechnie wiadomo, Donald Tusk jest Niemcem. Jego dziadek walczył w Wermachcie, jego była partia – Kongres Liberalno-Demokratyczny – była podobno wspierana przez niemieckie CDU, Nord Stream 2 to oczywista wina Tuska, poza tym proszę zwrócić uwagę, jak się on nazywa. Gdyby jednak opinia publiczna, zmanipulowana przed laty programami RTL7, wciąż nie dała się przekonać, są na to inne, sprawdzone sposoby.

Gang Olsena w TVP

Z materiału autorstwa Ewy Bugały, wyemitowanego w wieczornych wiadomościach TVP, można się dowiedzieć, że: Polska staje się bezpieczna pod każdym względem i to nie podoba się Niemcom i Rosji, Tusk i jego sojusznicy próbują zmobilizować opozycję do kolejnej próby zdestabilizowania kraju, a były premier spłaca swoje zobowiązania wobec Niemiec.

Komuś, kto przez ostatnie dwa lata oglądał programy informacyjne nadawane przez stacje Telewizji Polskiej, do tego momentu nie zadrży nawet powieka. W końcówce materiału, którą przed emisją powinno było obejrzeć kilka osób, dochodzi jednak do rzeczy zupełnie osobliwej. Bugała mówi: „Ostatnia szarża Donalda Tuska przeciwko Polsce nawet jego zwolennikom przywołuje oczywiste skojarzenia historyczne”, po czym zaprezentowany zostaje wpis internauty o treści: „Drogie Wiadomości TVP, proponuję zaczynać każdy materiał o UE, Niemczech i Tusku takim wstępem. Wyborcom PiS i widzom się spodoba. Ale pamiętajcie, pomysł był mój”. Ów wstęp to fragment szarży Krzyżaków z filmu pod tym samym tytułem w reżyserii Aleksandra Forda.

Zrobiło się niezręcznie? Powiedzieć, że w tym wypadku pracownicy TVP dali się złapać we własne sidła, to nie powiedzieć nic. A to wszystko miesiąc po „legendarnym” już materiale TVP Info o lekarzach rezydentach jedzących kanapki z kawiorem – jak widać, podnoszenie poprzeczki trwa.

Wieczny Grunwald

Ile byśmy się nie wyzłośliwiali, mówiąc o niekompetencji i zwykłej głupocie pracowników TVP, to warto się tu pochylić nad wątkiem, zgadli Państwo, niemieckim. Prezes Kurski dał się już poznać jako miłośnik twórczości Aleksandra Forda (to, że Ford przez całe życie był praktykującym komunistą, najwyraźniej nie jest tu istotne). Choćby przed meczem polskiej reprezentacji w piłkę nożną z Niemcami w czerwcu 2016 roku. Wtedy, podczas gdy Jedynka transmitowała mecz, Dwójka puszczała „Krzyżaków”, a dyrektor Kurski żartował, że „tego dwumeczu na pewno nie przegramy”.

Ale skoro jest Grunwald i są „Krzyżacy”, to trudno uciec od jeszcze jednego skojarzenia rodem z peerelowskiej propagandy. U zarania stanu wojennego na polskich ulicach ukazał się kolportowany przez wojsko i Robotniczą Spółdzielnię Wydawniczą plakat przedstawiający trzech mężczyzn. Byli to, szarżujący niczym Donald Tusk, Urlich von Jungingen, były kanclerz RFN Konrad Adenauer i ubrany w kowbojski strój Ronald Reagan. Podpis „Krucjata przeciwko Polsce” nie pozostawiał złudzeń.

A przecież gdyby usunąć Reagana i wstawić w jego miejsce Tuska, plakat byłby jak nowy. Nad nim stałby zgarbiony, ubrany w krzyżacki płaszcz (faktycznie był honorowym rycerzem zakonu) Adenauer, który zasłużył sobie w Polsce na złą prasę ze względu na nieuznawanie granic na Odrze i Nysie Łużyckiej, a także remilitaryzacje RFN. Siłę strachu, którą mogli wywołać „rewizjoniści z Bonn”, ze swoim kanclerzem na czele, dobrze oddaje dramat nominowanej do paszportu POLITYKI Weroniki Murek „Feinweinblein”, w którym nie do końca wiadomo, czym „gęba Adenauera” jest, ale na pewno czymś paskudnym. W Niemczech, przez większość, traktowany jest jako mąż stanu, sprawny polityk, który potrafił włączyć Niemcy do rodziny europejskich państw. Przeciwnicy zarzucali mu, że tym samym reprezentował raczej interesy Francji niż Niemiec. Ba, socjaldemokrata Kurt Schumacher miał go zapytać: „Czy jest pan nadal Niemcem, panie Adenauer?”, które to pytanie można by z powodzeniem zadać także Tuskowi.

Wreszcie, kiedy Tusk obejmował w 2014 roku fotel szefa Rady Europejskiej, Jarosław Kaczyński mówił, że „dobrze by było, gdyby za 20 lat historycy pisali o Tusku jako o nowym Schumanie lub Adenauerze” – nie dodał, że siebie widziałby wtedy w roli Gomułki.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Kawiarnia literacka: Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka

Polska to nie jest kraj, w którym wypada mówić, że 500 plus nie należy się wszystkim.

Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka
26.05.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną