Podział na lewicę i prawicę wydaje się wtórny wobec podziału: „mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” i „mężczyźni, którzy rozumieją, że jako ludzie wszyscy jesteśmy równi”.
Mamy takie wspomnienie z czasów dzieciństwa: droga po deszczu, a na niej pełno ślimaków winniczków. Tyle, że nie sposób postawić stopy. Więc tańczymy na palcach, przeskakujemy z jednego placka ziemi na drugi, byle nie wleźć na któreś z oślizgłych ciał. Bo szkoda przecież.
Dziś mamy podobne wrażenie – balansujemy na drodze pełnej śliskich czarnych wykrzykników. Jak opadniemy swobodnie z palców na całą stopę, rozlegnie się mokre „plask”. Coś zmiażdżymy. A może przestać się chwiać i myśleć o tym, czy przypadkiem nie skrzywdzimy kogoś lub nie urazimy?
Polityka
49.2017
(3139) z dnia 05.12.2017;
Felietony;
s. 110