Szydło, postać tragikomiczna. Zawsze posłuszna poleceniom z Nowogrodzkiej
Od czasu do czasu trafia się Polsce premier jawnie niepasujący do swojej funkcji. Beata Szydło, z którą się właśnie z ulgą żegnamy, jest tego znakomitym przykładem.
Premier Beata Szydło
Krzysztof Białoskórski/Flickr CC by SA

Premier Beata Szydło

Przypomina się ostatni jej wywiad w Radiu Maryja, gdy – wciąż w roli urzędującego premiera – żaliła się, że rekonstrukcja trwa tak długo. Ojciec prowadzący nie zadał niestety oczywistego pytania: „Przecież to pani jest premierem. Konstytucja mówi, że ministrów zmienia prezydent na wniosek prezesa rady ministrów, dlaczego pani nie złożyła takiego wniosku?”.

Dorobek premier Beaty Szydło? Wystarczający, by odpowiadać przed Trybunałem Stanu

W ostatnim tygodniu Szydło już nie udawała, że jest niemalowanym premierem, ale przez dwa lata tę rolę odgrywała. Śmieszne były jej pohukiwania na opozycję i bojowe deklaracje typu: „zatrzymamy pucz”. Nawet tej jesieni, gdy zaczęły się spekulacje o jej dymisji, udawała kogoś ważnego: „nie czuję się wypalona”, „nie widzę potrzeby rewolucji w rządzie”, „podjęłam decyzję” itd.

To jej koledzy, nie opozycja, śmiali się wtedy, że karp zabiera się za organizację wieczerzy wigilijnej.

Szydło zawdzięczamy ośmieszenie autorytetu urzędu (tekst w „Uchu prezesa” szedł jakoś tak: „Pani premier podejmie samodzielną decyzję, tylko muszę ją o tym poinformować”), nie sprowadzajmy jednak jej premierostwa do groteski.

Bez entuzjazmu, ale posłusznie, a nawet gorliwie podążała ścieżką wytyczoną na Nowogrodzkiej. To ona nie publikowała wyroków Trybunału Konstytucyjnego, to ona poprowadziła samobójczą szarżę na Donalda Tuska (nawet przyjaciel Węgier nie wsparł wówczas Polski), to ona tolerowała najsłabszych ministrów w swoim rządzie, to ona poparła PiS w batalii o sądy, wygłaszając orędzie, w którym broniła sprzecznych z konstytucją zawetowanych ustaw.

To dorobek wystarczający, by odpowiadać przed Trybunałem Stanu. I nie jest okolicznością łagodzącą fakt, że Szydło była popularna, ani nawet że sprawnie zrealizowała część obietnic, w tym niemądre i potencjalnie rujnujące obniżenie wieku emerytalnego. Te jej sukcesy składają się raczej na wielki znak zapytania – skoro dla PiS była tak wspaniała, to dlaczego ją się teraz odstawia na bocznicę?

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj