„Ucho prezesa” pyta: czy Kaczyński zostanie premierem?
Serial wpisuje się w jak najbardziej aktualną dyskusję o możliwej rekonstrukcji w rządzie, poruszając temat zmiany na najważniejszym ze stołków. Prezes zechce być nowym Piłsudskim?
„Ucho prezesa”
Youtube

„Ucho prezesa”

„Gniazdo bocianie” to odcinek dziwny, bo nierówny i jakby zlepiony z kilku różnych rzeczy. Wątkiem głównym jest kwestia posady premiera. A dokładnie tego, że Płaszczak, Jojo i wielu innych polityków PiS na czele rządu widziałoby wreszcie Jarosława Kaczyńskiego. Pierwsza scena to Płaszczak proszący Prezesa o zwolnienie Beaty, umiejętnie pogrywający z uwielbieniem Prezesa do marszałka Piłsudskiego.

Elementem tej historii jest również wizyta na Nowogrodzkiej Morawieckich dwóch: młodszego, który ma – kiepsko skrywane – ambicje samemu zasiąść na stołku Szydło, i starszego, który z subtelnością młota pneumatycznego próbuje wstawić się u Prezesa za awansem syneczka (bardzo udana parodia Mariana Opani). I tu jest ciekawie, bo Prezes rozważający swoją kandydaturę i spoglądający krytycznie na Mateuszka wiele nam mówi o swojej wizji władzy, a przy okazji pokazuje relacje w obozie rządzącym.

W „Uchu prezesa” sporo niepotrzebnych scen

Sęk w tym, że w „Gnieździe bocianim” ot tak powraca również prezydent Adria… znaczy Andrzej. I robi niewiele. Pojawia się, rozmawia z panią Basią, coś tam jeszcze powie, ale wpływu na nic nie ma, tylko tyle, że znów jest na ekranie. Po co sceny z nim? Oby jako zapowiedź większego udziału Adriana w kolejnych odcinkach, rozwinięcia wątku konfliktu na linii prezydent – rząd. Sama w sobie wizyta wypadła słabo i jakby dopchana na siłę, żeby nabić kilka dodatkowych minut czasu ekranowego.

Podobne wrażenie robi pojawienie się w „Uchu…” Michała Szczerby z PO. Chociaż może nieco lepsze, bo parodia świetna, kilka gagów zabawnych, no i widok wijącego się Płaszczaka nie do przecenienia. A jednak w perspektywie całego odcinka taki epizod wiele nie wnosi. Prezes miał przynajmniej komu odpowiedzieć, że ma zamiar siedzieć jeszcze trochę na Nowogrodzkiej.

Skoro już Górski i spółka postanowili otwarcie poruszyć kwestię ewentualnych roszad na stołku premiera, można było to rozegrać pełniej, dać szerszy obraz rywalizacji. Jakiś czas temu serialowa pani premier została przez szefa PiS ładnie rozegrana i nastawiona przeciwko Morawieckiemu (co pokazało, jak Kaczyński manipuluje podwładnymi), a dopiero teraz widzimy samego Morawieckiego walczącego o jej posadę. Lepiej byłoby to połączyć, może dorzucić jeszcze Ziobrę, który jest w „obozie” Szydło, by wewnętrzna rywalizacja w PiS wybrzmiała ciekawiej?

Odcinek „Gniazdo bocianie” trwał blisko 20 minut. Nie czuło się tego przez Adriana i Szczerbę, którzy odciągali od głównego tematu.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj