„Ucho prezesa”: Wejście Joja! Czyli Joachima Brudzińskiego
Odcinek z udziałem Joachima Brodzińskiego nie jest efektowny, nie bawi do łez, ale dobrze oddaje relacje za kulisami obozu władzy.
„Ucho prezesa”
Youtube

„Ucho prezesa”

Jednym z większych „przekłamań” serialu „Ucho prezesa”, jeżeli opierać się na doniesieniach dziennikarskich, jest fakt, że u boku Prezesa nie widujemy najczęściej Mariusza Błaszczaka, bo miejsce to zajmuje Joachim Brudziński. To on jest najbliżej Kaczyńskiego, to on szepcze mu do ucha, to on wreszcie zabiera Prezesa na wakacje – o czym przypomniały słynne zdjęcia z wycieczki w góry, z Kaczyńskim odzianym w biało-czerwoną pelerynę. Która zresztą w „Nawałnicy roboty” się pojawia. Jeżeli więc można powiedzieć, że Prezes ma w partii kumpla, to jest nim Jojo.

„Ucho…” świadomie odeszło od tych faktów. Teraz jednak nadrabia, dosyć dobitnie pokazując, kto jest Prezesowi najbliższy. Przy Joju Prezes jest swobodny, ugina się pod jego namowami, ostatecznie uśmiecha się nawet do wspomnień wspólnych wyjazdów. Sam Joachim krzywo zaś spogląda na łaszącego się do Prezesa Płaszczaka. Który zresztą nie pozostaje Jojowi dłużny.

„Ucho” ujawnia, jak Kaczyński steruje swoim rządem

W nowym odcinku „Ucho...” ilustruje też coś, co często wraca w publikacjach o Nowogrodzkiej: twardość Prezesa, który potrafi (i często to robi) ostro swoich podwładnych przeczołgać – bo choć na zewnątrz nigdy do porażek partii się nie przyznaje, w zaciszu swojego gabinetu rozlicza polityków. Ot, choćby za spóźnioną reakcję na potężną nawałnicę, która jakiś czas temu nawiedziła Polskę, a po której przez kilka dni ludzie musieli sprzątać sami, bo minister Płaszczak ociągał się z reakcją. Albo za głośne wydarzenia na jednym z komisariatów, gdzie zginął młody człowiek – a śledztwo w tej sprawie na dobre ruszyło po roku, po dziennikarskiej publikacji.

Debiutuje przez to w „Uchu prezesa” wiceminister Jarosław Zieliński, świetnie skarykaturowany przez Cezarego Żaka, w którego osobie zamknął się chyba cały strach polityków PiS przed Prezesem. Przy okazji Górski i spółka komentują dymisję wiceministra infrastruktury, wykorzystując ją jako przykład do pokazania sposobu sterowania rządem przez Kaczyńskiego.

Pada w „Nawałnicy…” takie ważne zdanie: „To jest samodzielna decyzja pani premier, muszę jej tylko o tym powiedzieć”.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj