Sprawa zawieszonego za antysemickie treści senatora Bonkowskiego obciąża PiS
Jak to możliwe, by członek PiS z antysemickimi poglądami mógł zrobić w partii taką karierę?
Senator Waldemar Bonkowski został zawieszony w prawach członka PiS.
Łukasz Dejnarowicz/Forum

Senator Waldemar Bonkowski został zawieszony w prawach członka PiS.

Senator Waldemar Bonkowski, co się politycznej poprawności nie kłania, został zawieszony w prawach członka PiS. Rzecznik dyscyplinarny PiS słusznie nie widzi dla senatora przyszłości w partii. Nasuwają się jednak pytania: jak to możliwe, by członek PiS z antysemickimi poglądami mógł zrobić w partii taką karierę wbrew wypowiedziom jej prezesa potępiającym antysemityzm? Jak można było nie zauważyć tych poglądów? A jeśli otoczenie senatora o nich wiedziało, jak mogło to tolerować?

Senator Bonkowski używa antysemickiego chwytu

Senator Bonkowski zamieścił w internecie fragmenty antysemickiego propagandowego filmu hitlerowskiego, pokazujące brutalne, lecz inscenizowane sceny z udziałem żydowskiej służby porządkowej. Inscenizacja służyła propagandzie nazistowskiej do wytwarzania fałszywego obrazu, że Żydzi sami sobie zgotowali swój los. I ten fałsz senator Bonkowski – a za nim inni – wyciągnął teraz z internetu, by bronić szkodliwej dla Polski nowelizacji ustawy o IPN.

Zachował się nieodpowiedzialnie, bo to, co może się zdarzyć przeciętnemu zjadaczowi internetowego chłamu, nie może się zdarzyć senatorowi Rzeczpospolitej. Godność zobowiązuje do dbałości o czyny i słowa. Brak dbałości kompromituje.

Co gorsza, senator zdaje się tego nie dostrzegać. Tylko patrzeć, jak zrobią z niego ofiarę politycznej poprawności i antypolonizmu. Tyle że to sam jego szef, Jarosław Kaczyński, stoi na straży tej poprawności, przynajmniej publicznie. To Kaczyński nazwał niedawno antysemityzm „ciężką chorobą duszy i umysłu”.

Bonkowski zarządza kryzysem swej kariery politycznej, używając ulubionego chwytu antysemickiego: nie jestem antysemitą, tylko mówię to, co chce zablokować narzucona nam polityczna poprawność. Inny chwyt polega na krytykowaniu palestyńskiej polityki Izraela: nie każdy krytyk jest antysemitą, krytykują ją także niektórzy Żydzi, ale każdy antysemita jest krytykiem Izraela.

Czym jest antysemityzm?

Znaczenie pojęcia antysemityzm jest dobrze zdefiniowane wcale nie przez Żydów, tylko przez zachodnich badaczy historii, kultury i polityki. A zresztą czemu Żydzi nie mieliby prawa zabrać głosu w dyskusji o antysemityzmie? Czy Bonkowski krytykowałby udział Polaków w definiowaniu „antypolonizmu”?

Nowożytny, złowieszczy,wykluczający, rasistowski antysemityzm jest tworem niedawnym, sięgającym przełomu XIX i XX wieku, wykorzystywanym politycznie do mobilizacji szerokich rzesz przeciwko społecznościom żydowskim w Europie. Bazuje na wielowiekowym „antyjudaizmie”, zakodowanym w niechętnym nastawieniu chrześcijan, na czele z katolikami, do Żydów jako zabójców Boga. Kościół katolicki odrzucił te uprzedzenia na II Soborze watykańskim i dziś prowadzi dialog z Żydami jako „starszymi braćmi” w wierze, wyrastającymi ze wspólnych korzeni biblijnych. Bóg Żyda Jezusa jest Bogiem Żydów i chrześcijan.

Bonkowski nie odrobił podstawowej lekcji o genezie, charakterze i straszliwych skutkach antysemityzmu, a jednak publikuje antysemickie treści i gotów jest tego bronić. Rzecznik PiS dobrze wyczuwa, że postawa senatora brudzi nie tylko jego reputację, ale też uderza w jego partię i politykę rządu Zjednoczonej Prawicy.

Dostarcza opinii międzynarodowej kolejnego przykładu, że w obozie obecnej władzy są ludzie, którzy nie rozumieją, że antysemityzm jest w cywilizowanej polityce demokratycznej zachodniej niedopuszczalny, a Kościół powszechny uważa antysemityzm za ciężki grzech społeczny.

Czytaj także: W Polsce obudził się upiór antysemityzmu

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną