Kto się wreszcie rozprawi ze smogiem w całej Polsce?
Mieszkańcy miast pominiętych w pierwszej rundzie rządowego programu walki ze smogiem domagają się zatroszczenia także o nich.
Coraz bardziej świadomi obywatele domagają się od polityków rozprawy ze smogiem.
Andrzej Bogacz/Forum

Coraz bardziej świadomi obywatele domagają się od polityków rozprawy ze smogiem.

W Katowicach podpisy zbiera Katowicki Alarm Smogowy, w Dąbrowie Górniczej apelują o to radni. Spośród 50 miast z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem w Unii Europejskiej (według zestawienia WHO) 33 znajdują się w Polsce. Rząd do programu włącza 22 miejscowości, mające mniej niż 100 tys. mieszkańców. Z tego powodu na razie na wsparcie nie może liczyć m.in. Rybnik, jeden ze smogowych rekordzistów.

Ocieplanie domów da efekt symboliczny

Rząd zaczyna od prostego działania na niedużą skalę, zapowiada przeznaczenie 750 mln zł na ocieplenie domów. Za tę sumę można uszczelnić kilkanaście tysięcy budynków z mniej zamożnymi lokatorami. Pomysł jest taki, że po ociepleniu nadal będą ogrzewać się pewnie marnej jakości paliwem, spalanym zazwyczaj w niesprawnych piecach, ale paliwa zużyją mniej, więc jakiś symboliczny pozytywny efekt zostanie osiągnięty.

To rozgrzewka, by nauczyć się, jak ocieplać z sensem finansowym i technicznym. Miejmy nadzieję, że także estetycznym. Na polu termoizolacji odnieśliśmy sporo wątpliwych sukcesów, od wyboru koloru i faktury elewacji, co doprowadziło do epidemii tzw. pastelozy, po opakowywanie styropianem detali architektonicznych starych kamienic.

9 lat na walkę ze smogiem

Te 750 mln jest pierwszą kroplą w morzu. W polskich warunkach główne składniki smogu zimowego pochodzą z kominów budynków mieszkalnych. Nikt nie wie, ile jest tych trujących najmocniej, chodzi pewnie o kilka milionów punktów. W każdym razie fundusze w najbliższych latach będą musiały znacząco wzrosnąć, skoro rządzący bardzo optymistycznie dają sobie tyko 9 lat, by uporać się z zanieczyszczeniami. Pełne zwycięstwo – cokolwiek miałoby to oznaczać – ma być ogłoszone w 2027 roku, czyli na koniec trzeciej ewentualnej kadencji ekipy z PiS.

Partie dostrzegły potrzebę (i potencjał polityczny smogu)

Coraz bardziej świadomi obywatele domagają się od polityków rozprawy ze smogiem. PiS w porównaniu z innymi polskimi partiami ma czulsze społeczne ucho i już może pochwalić się jakimiś posunięciami, choćby były tylko zapowiedziami. Co wystarcza, by mobilizować partie opozycji parlamentarnej, które wreszcie wybudzają się ze smogowego letargu.

Ich propozycje uświadamiają skalę potrzeb. Projekty kilku ustaw zaproponowała Nowoczesna, realizacja tylko jednej z nich, zakładającej wymianę 2 mln najbardziej kopcących pieców, kosztowałaby 24 mld złotych. Z kolei Platforma Obywatelska lansuje ustawę „Polska bez smogu”. PO chciałaby, żeby na walkę ze smogiem wydawać pół proc. PKB, 9 mld zł rocznie. Miałyby być przeznaczone m.in. na wymianę systemów ogrzewania i wielką „inwentaryzację wszystkich systemów grzewczych w Polsce”.

Czeka nas festiwal politycznych obietnic i społecznych żądań

Pomysły świetne, pewnie warte swojej ceny, choć obiecać można wszystko, a akurat wiarygodność PO jako siły, która ocali nas przed smogiem, znacząco osłabia zeszłotygodniowy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Ocenił, że w latach 2007–15, czyli za czasów koalicji PO-PSL, Polska ze smogiem zwyczajnie nie walczyła.

Smog, także ten letni, powstający w ciepłych miesiącach w miejscach z dużym ruchem pojazdów silnikowych, będzie ważną kwestią kampanii przed jesiennymi wyborami samorządowymi. Czeka nas więc festiwal nie tylko obietnic, ale i społecznych żądań. W Rybniku już grożą PiS-owi, że zapamiętają pominięcie przy termoizolacyjnym pilotażu.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną