Dziesiątki tysięcy myślących tak samo. Przynajmniej na jeden temat
55 tysięcy – podaje stołeczny ratusz. Nawet jeśli policja zwyczajowo okroi tę liczbę o połowę, to i tak jasne jest, że bunt się nie wypalił. On urósł!
W Czarny Piątek przeszło ulicami Warszawy jeszcze więcej demonstrantów niż przed dwoma laty.
Jacek Lagowski/Agencja Gazeta

W Czarny Piątek przeszło ulicami Warszawy jeszcze więcej demonstrantów niż przed dwoma laty.

Już wiadomo. W Czarny Piątek 2018 przeszło ulicami Warszawy jeszcze więcej demonstrantów niż przed dwoma laty. 55 tysięcy – podaje stołeczny ratusz. Nawet jeśli policja zwyczajowo okroi tę liczbę o połowę, to i tak jasne jest, że bunt się nie wypalił. On urósł!

W dodatku tym razem demonstranci poszli nie na plac Zamkowy, ale przed siedzibę PiS na ul. Nowogrodzką. Zapłonęło kilka rac z czarnym dymem. Ludzie szli tym razem, by wykrzyczeć przez megafony, że Polska jest dla wszystkich Polaków, a nie dla prezesa. Prawo ma chronić kobiety przed zadawaniem im tortur, a nie zadowalać fundamentalistów. Kraj trzeba zmieniać, ale nie pod gust i upodobania Jarosława K. oraz pod gust i upodobania hierarchów i biskupów – ale dla nas. Którzy tę Polskę tworzymy.

Warto Polskę zmieniać

Na drabince (konia z rzędem temu spośród demonstrantów, kto na ciasnej Nowogrodzkiej, ciemnej Raszyńskiej czy schowanym za rogiem placu Zawiszy zdołał się zorientować, gdzie w ogóle stała ta prowizoryczna mównica) stawały kolejno kobiety nie tylko z Warszawy i nie tylko z Polski. Te spoza stolicy opowiadały innym, jak się odbija własny kraj z cudzych rąk – w wyborach. Cudzych, czyli takich, które próbują człowieka z jego kraju wyrzucić. Te spoza Polski mówiły o zmianie, jaka zaszła tu w ostatnich dwóch latach. By stać się ich nową, brutalną rzeczywistością – taką, w której dziecko boi się zadzwonić do mamy z tramwaju, by inni nie usłyszeli, że mówi po ukraińsku.

Gdy idzie się ulicą, niewiele widać – prócz wzburzenia innych, którzy też przyszli demonstrować. Ale raczej nie widzi się ich więcej niż stu. Potem jednak czyta się w internecie, że w tym samym pochodzie szły dziesiątki tysięcy myślących tak samo – przynajmniej na jeden temat. Tak, warto Polskę zmieniać. Dużo jest jeszcze do zrobienia. Ale zmiany udają się tylko wówczas, gdy godzą sprzeczne nieraz interesy: kobiet, mężczyzn, Polaków, mieszkających w Polsce ludzi innych nacji, hetero, homo, konserwatywnych tradycjonalistów i forsujących nowe role społeczne liberałów. Bo jeśli dzielą i wzniecają konflikty – będzie dym na ulicach. Raz jeszcze i do skutku.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną