Siła Ziobry

Nietykalny
Co powoduje, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, od którego rozpoczęło się wiele niepowodzeń rządu PiS, nadal ma tak mocną pozycję w obozie władzy?
Dymisja Ziobry – zwłaszcza jeśli nastąpiłaby w warunkach otwartego konfliktu – byłaby dla PiS ryzykowna.
Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Dymisja Ziobry – zwłaszcza jeśli nastąpiłaby w warunkach otwartego konfliktu – byłaby dla PiS ryzykowna.

W PiS słychać, że koordynator służb specjalnych Kamiński i minister Ziobro mają „taśmy Morawieckiego”.
Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska/Forum

W PiS słychać, że koordynator służb specjalnych Kamiński i minister Ziobro mają „taśmy Morawieckiego”.

Los ministra sprawiedliwości zdecyduje się w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej, nie w Kancelarii Premiera w Al. Ujazdowskich.
Jacek Domiński/Reporter

Los ministra sprawiedliwości zdecyduje się w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej, nie w Kancelarii Premiera w Al. Ujazdowskich.

audio

AudioPolityka Anna Dąbrowska Wojciech Szacki - Nietykalny

Jeden z ministrów, pytany o przyszłość szefa resortu sprawiedliwości, napisał nam: – Zbigniew Ziobro prowadzi nas prosto do utraty władzy, ale tradycyjnie uważam go za nieusuwalnego. W wielu demokratycznych państwach, w których o posadach w rządzie decyduje premier, Ziobro od miesięcy byłby już eksministrem.

Już na samym początku rządów Morawieckiego resort Ziobry – wbrew przestrogom MSZ – upichcił sławną na cały świat nowelizację ustawy o IPN, która wprowadzała kary za przypisywanie Polakom odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy. Trzeba było kilkumiesięcznych zakulisowych negocjacji oraz kolejnej nowelizacji ustawy, by załagodzić konflikt dyplomatyczny z Izraelem i USA. Otoczenie premiera wskazywało na Ziobrę jako sprawcę tego zamieszania.

W PiS dość powszechne było też przekonanie, że to Ziobro stał za ujawnieniem w kampanii samorządowej akt z afery podsłuchowej z rozmową Morawieckiego z czasów, gdy był prezesem banku. Dowodów na to brak, ale mówili o tych podejrzeniach zarówno szeregowi posłowie PiS, jak i otoczenie premiera.

Na finiszu kampanii samorządowej Ziobro złożył w Trybunale Konstytucyjnym wniosek o zbadanie zgodności z konstytucją jednego z artykułów traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Opozycja postraszyła polexitem, a w PiS znów zabrzmiały dzwonki alarmowe: dlaczego Ziobro zrobił to w trakcie kampanii?

7 listopada Roman Giertych złożył w prokuraturze zawiadomienie w sprawie rozmowy jego klienta Leszka Czarneckiego z szefem KNF Markiem Ch. Ale premier dowiedział się o aferze dopiero 13 listopada z lektury „Gazety Wyborczej”.

I znów te dzwonki. Czy jest możliwe, że podwładni Ziobry nie donieśli mu, że przyszedł do nich jeden z najbardziej znanych adwokatów, reprezentujący jednego z najbogatszych Polaków, z dowodem obciążającym superważnego urzędnika? A jeśli Ziobro wiedział, to dlaczego nie dał znać premierowi?

Kolejny, jeszcze świeższy przykład. Prokuratura zapragnęła postawić zarzut propagowania nazizmu operatorowi TVN, który brał udział w reportażu wcieleniowym ze środowiska polskich neonazistów. Absurd? Oczywiście, ale śledczy nie chcieli porzucać tego tropu i wysłali do domu operatora ABW. Informacja poszła w świat, naciski medialne i dyplomatyczne przyniosły efekt; prokuratura uznała w końcu, że akcja przeciw operatorowi była „przedwczesna”, ale to raczej nie koniec sprawy.

W każdej z tych sytuacji w roli ofiary wystąpił Morawiecki, a w tle występował Ziobro. Dlaczego zatem pozostaje na stanowisku?

Siła

Minister sprawiedliwości bywa porównywany do Antoniego Macierewicza, potężnego niegdyś polityka PiS, który stracił funkcję, gdy nastał Morawiecki. Ale Macierewicz był singlem, czego o Ziobrze powiedzieć się nie da.

Na małe imperium Ziobry składają się wpływy polityczne (kilku posłów, kilku radnych sejmikowych, bez których PiS nie miałby większości w co najmniej trzech województwach), siła kilku spółek (w tym zwłaszcza PZU), prokuratura i część prawicowych mediów (od TVP, przez „Sieci”, aż po Radio Maryja).

Opublikowany w zeszłym tygodniu przez Stowarzyszenie Paragraf Państwo raport o prokuraturze robi wrażenie. – Zmiana systemu w prokuraturze pozwala ręcznie zarządzać postępowaniami. Selektywny wymiar sprawiedliwości jest bardzo niebezpieczny, a wraz z ogromnym wzmacnianiem prokuratury obserwujemy też osłabianie sądów – mówi adwokat Marcin Matczak, współautor raportu. Szacuje się, że w ciągu kilku miesięcy w prokuraturze, liczącej ponad 6 tys. prokuratorów i asesorów, wymieniono ponad tysiąc osób. Z raportu wynika, że połowa członków ze stowarzyszenia Ad Vocem, założonego przez współpracowników Ziobry, awansowała za rządów PiS. Do stowarzyszenia należy pięciu zastępców Ziobry i sześcioro prokuratorów z kadry kierowniczej Prokuratury Krajowej. Dwoje członków Ad Vocem weszło do nowej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Na najwyższym szczeblu, w Prokuraturze Krajowej, wymieniono prawie wszystkich. Kadrowe tsunami dotknęło też wszystkie 11 prokuratur regionalnych oraz szefów i ich zastępców z 44 na 45 prokuratur okręgowych, a także niemal każdą z 342 regionalnych. Zniesiono kadencyjność szefów i ich zastępców w prokuraturach na każdym szczeblu, która zapewniała tym śledczym niezależność. – Prawda jest taka, że Ziobro dysponuje armią prokuratorów, którzy mają działać na jego rozkaz. Tylko niewielu jest w stanie zdobyć się na opór, ryzykując zesłanie w delegację czy kary dyscyplinarne – mówi śledczy.

Minister przyznał sobie uprawnienia wcześniej należące do służb specjalnych, jak przeprowadzenie czynności operacyjnych. Może czytać materiały zebrane podczas tych czynności, np. podsłuchy. Może ujawniać te fragmenty śledztw, które są mu wygodne. I wreszcie, dzięki zmianom w sądownictwie Ziobro ma duży wpływ i na ten obszar, jak choćby przez wymianę prezesów sądów, a także może zarządzić postępowanie dyscyplinarne wobec niepokornych sędziów. – Ten wachlarz uprawnień jest groźny, bo Ziobro już wiele razy pokazał, że potrafi wykorzystać swoją władzę, nie tylko w prywatnych sprawach – jak proces w sprawie o śmierć jego ojca – ale też do zwalczania konkurencji, w tym tej we własnym obozie – mówi jeden z sędziów.

Śledztwa

Wielokrotnie opisywaliśmy w POLITYCE, jak Ziobro przy pomocy prokuratury i zmieniając prawo, wpływa na bieg toczącego się od ponad 11 lat procesu lekarzy, w którym on z matką i bratem oskarżają o spowodowanie śmierci Jerzego Ziobry. Jak choćby ta zmiana, że po przystąpieniu do procesu prokuratury stała się ona głównym oskarżycielem.

Jeśli chodzi o możliwości Ziobry, to premier musi się mieć na baczności i każdy w PiS też, bo prokurator generalny ma pewnie wiedzę o wszystkich śledztwach, w których ktoś z nas się przewija. I nie chodzi nawet o wyroki, ale pokazanie, że jest się w coś śmierdzącego zamieszanym. Ma nad nami ogromną władzę – mówi polityk PiS. Wykorzystując śledztwo w sprawie GetBack, ma rzeczywiście sporą władzę nad samym premierem. Ziobro kolportuje przy Nowogrodzkiej wieść o powiązaniach premiera z oszustwami spółki. Prezes firmy skupującej wierzytelności Konrad K. szukał pieniędzy na ratowanie firmy u prezesów PKO BP Zbigniewa Jagiełły i Polskiego Funduszu Rozwoju Pawła Borysa. To zaufani ludzie Morawieckiego. Ten drugi spotkał się z K., na co podobno zgodę wyraził sam premier. Dotarł też do samego Kornela Morawieckiego, by prosić go o protekcję u premiera. Prawdopodobnie nagrał tę rozmowę. – Ziobro, który sam nadzoruje to śledztwo, będzie drążył, dlaczego ludzie Morawieckiego podjęli te rozmowy. Pewnie zaciera ręce, bo to poważny argument w walce wewnątrz naszego obozu – słyszymy od naszego rozmówcy. W zeszłym tygodniu sąd nie zgodził się na przedłużenie aresztu dla Piotra Osieckiego, choć prokuratura robiła wszystko, aby nie przyjąć rekordowego (108 mln zł) poręczenia, na które zrzucili się m.in. przedsiębiorcy związani z Polską Radą Biznesu.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną