Apel o powstanie Koalicji Europejskiej, by zapobiec polexitowi

Europejski apel premierów
Byli premierzy i szefowie dyplomacji apelują o przeciwdziałanie polityce obecnej władzy, którą podsumowują jako próbę przesunięcia Polski z politycznego Zachodu na polityczny Wschód.
Nadchodzące wybory majowe do PE będą wyjątkowe.
European Parliament/Flickr CC by 2.0

Nadchodzące wybory majowe do PE będą wyjątkowe.

„Apelujemy o powstanie Koalicji Europejskiej, która uniemożliwi wyprowadzenie Polski z Unii” – czytamy w ogłoszonej w piątek deklaracji polityczno-wyborczej na ten temat. To na razie gest promocyjny, ale nazwiska sygnatariuszy mogą zmobilizować do akcji politycznej wiele środowisk.

Czytaj także: Znamy termin wyborów do europarlamentu. Dlaczego to ważne?

Byli premierzy i szefowie dyplomacji

Deklarację podpisała grupa byłych premierów i ministrów spraw zagranicznych Rzeczpospolitej. Reprezentują różne opcje ideowe, od lewicy przez centrum po liberalny konserwatyzm. Ponieważ dokument wyraża przeświadczenie, że celem „zjednoczonej prawicy” może być „polexit”, nie dziwimy się, że nie ma pod nim podpisów byłych premierów prawicowych, Olszewskiego, Kaczyńskiego, Szydło ani Morawieckiego. Jest podpis Kazimierza Marcinkiewicza, lecz to dysydent z PiS.

Politycznie deklaracja kieruje się przeciwko eurosceptycznej „zjednoczonej prawicy”. Więcej: apeluje o przeciwdziałanie polityce obecnej władzy, którą podsumowuje jako próbę przesunięcia Polski z politycznego Zachodu na polityczny Wschód. Trochę bije więc w oczy, że pod apelem nie figuruje podpis ludowca, dwukrotnego premiera Waldemara Pawlaka. Czy to oznacza, że PSL nie przyłączy się do tworzonej Koalicji Europejskiej?

Na publiczne ogłoszenie apelu w Warszawie sygnatariusze stawili się osobiście. Inicjatywa kojarzona jest z liderem Platformy Obywatelskiej Grzegorzem Schetyną, też byłym szefem polskiej dyplomacji. Wspólna obecność na podium Cimoszewicza, Millera, Belki wraz z Buzkiem i Kopacz powinna też dać do myślenia SLD i Biedroniowi: wchodzą w to czy nie?

Wyjątkowe wybory do Parlamentu Europejskiego

Wybory europejskie są rozbiegówką do krajowych. Zwykle nie budzą większego zainteresowania, chyba że wysokością wynagrodzeń deputowanych do Parlamentu Europejskiego (ok. 8,8 tys. euro miesięcznie). Nadchodzące wybory majowe do PE będą jednak wyjątkowe: szykują się do nich także siły antyeuropejskie, przeciwne integracji w ramach Unii, dążące do jej osłabienia, a nawet demontażu.

Populistom i nacjonalistom zależy na europejskich „konfiturach”, ale zarazem chcą oni „odnawiać” i „poprawiać” Unię tak, by służyła wyłącznie do robienia dobrych interesów i niczego więcej. Nie chcą „wartości europejskich”, tylko korzyści ekonomicznych. Tylko że wspólnota europejska narodziła się na gruzach powojennej Europy w reakcji na wściekły nacjonalizm Niemiec nazistowskich. Nie chodzi tu tylko o „deale”, ale przede wszystkim o pokój i współpracę w Europie. Dobrze, że dzięki deklaracji można o tym przypomnieć.

Danuta Hübner: To nie będą zwykłe wybory

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną