Prokuratorzy niepokorni

Gliniana armia
Zbigniew Ziobro chciał zrobić z prokuratury karne wojsko, ale armia mu się kruszy. Prokuratorom zaczynają puszczać nerwy wobec wykorzystywania ich do politycznych gier.
Narzędzia do zbudowania posłusznej i w pełni podległej sobie armii prokuratorów zostały skrupulatnie przygotowane w nowej pisowskiej ustawie o prokuraturze ze stycznia 2016 r.
Getty Images, 123 RF, Polityka

Narzędzia do zbudowania posłusznej i w pełni podległej sobie armii prokuratorów zostały skrupulatnie przygotowane w nowej pisowskiej ustawie o prokuraturze ze stycznia 2016 r.

Pisowska ustawa o prokuraturze z jednej strony dała Ziobrze swobodę w kształtowaniu „swoich” kadr, z drugiej ostro zabrała się za niepokornych.
Mirosław Gryń/Polityka

Pisowska ustawa o prokuraturze z jednej strony dała Ziobrze swobodę w kształtowaniu „swoich” kadr, z drugiej ostro zabrała się za niepokornych.

Młody wiek i słabszy status prokuratorów czasowo delegowanych sprzyja ich podporządkowaniu i jednocześnie powierzaniu spraw o kontekście politycznym.
Mirosław Gryń/Polityka

Młody wiek i słabszy status prokuratorów czasowo delegowanych sprzyja ich podporządkowaniu i jednocześnie powierzaniu spraw o kontekście politycznym.

audio

AudioPolityka Violetta Krasnowska - Gliniana armia

Ostatnie doniesienia z frontu: prokuratorzy z Gdańska zażądali od swojego przełożonego, który domagał się od nich postawienia zarzutu byłemu prezesowi Lotosu Pawłowi Olechnowiczowi, wydania takiego polecenia na piśmie. Prowadzący śledztwo ma takie prawo, gdy jest innego zdania niż przełożony, może też wnioskować o wyłączenie go ze sprawy. – Nigdzie, ani w Kodeksie postępowania karnego, ani cywilnego nie występuje jakaś enigmatyczna „prokuratura”. Jest „prokurator”, który podejmuje taką, a nie inną decyzję, podpisuje ją własnym nazwiskiem i za nią ponosi odpowiedzialność. Każdy prokurator powinien być świadom tej odpowiedzialności – mówi Andrzej Janecki, ostatnio wizytator w Prokuraturze Generalnej, a od marca 2016 r. przeniesiony przez Ziobrę do Prokuratury Rejonowej Warszawa Wola. Sam Janecki pierwszy otwarcie przeciwstawił się za czasów SLD naciskom zwierzchnika, który domagał się od niego wycofania z sądu aktu oskarżenia przeciwko likwidatorowi partii SdRP. Janecki postawił się, co przypłacił utratą stanowiska, ale uważa, że nie można inaczej.

Olechnowicz, który był prezesem Lotosu od 2002 do 2016 r., został pod koniec stycznia o świcie zatrzymany przez CBA i w konwoju przywieziony do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Usłyszał jeden zarzut: wyrządzenie znacznej szkody majątkowej, nie mniejszej niż 246 tys. zł, poprzez zawarcie w 2011 r. umowy na doradztwo poza „trybem negocjacyjnym”. Mowa o koncernie, którego przychód roczny wynosił wtedy 19 mld zł. Poszedł wniosek o jego aresztowanie, uzasadniony obawą matactwa i zagrożeniem wysoką karą. O szczególnym potraktowaniu tej sprawy przez Prokuraturę Regionalną w Gdańsku świadczy to, że do sądu na posiedzenie aresztanckie stawił się obok prowadzącego śledztwo także, rzecz niespotykana, sam wiceszef tejże prokuratury. To nie pomogło. Sąd kazał puścić Olechnowicza wolno.

Masowe zatrzymania

Te wydarzenia zbiegły się w czasie z opublikowanymi przez „Gazetę Wyborczą” „taśmami Kaczyńskiego”. Był to rzeczywiście czas, kiedy człowiek miał prawo budzić się rano z pytaniem: „a kogo CBA zatrzymało dzisiaj?”. Taki był wysyp działań prokuratury wespół z CBA. A okazuje się, że ta współpraca od dawna nie wynika już tylko z potrzeb prowadzącego sprawę prokuratura. O tym, jakimi śledztwami zajmie się CBA, decyduje osobiście zastępca Zbigniewa Ziobry, prokurator krajowy Bogdan Święczkowski. Taką informację rozesłał do prokuratur pod koniec grudnia 2017 r. Wszystkie ostatnie zatrzymania przeprowadzili właśnie funkcjonariusze nie policji, ale CBA.

Dzień po dniu: współpracownik Antoniego Macierewicza Bartłomiej M., prezes Lotosu, potem trzej biznesmeni „uwikłani w korupcyjny proceder” – jak podało CBA w swoim komunikacie – z udziałem byłego wieloletniego posła PO Stefana Niesiołowskiego... z tej wzmożonej aktywności zaczęła się wykruszać łódzka prokuratura, dotąd żelazny bastion prokuratora Dariusza Barskiego, doradcy Ziobry. Niespodziewanie wniosek o odejście z zawodu złożył doświadczony prokurator z łódzkiego elitarnego wydziału zamiejscowego departamentu Prokuratury Krajowej do walki ze zorganizowaną przestępczością i korupcją. A drugi prokurator, delegowany dwa lata temu do tego samego wydziału z prokuratury okręgowej, został nagle cofnięty z tej delegacji i odesłany z powrotem do okręgu. Ma to mieć związek z dużym śledztwem korupcyjnym, które jednak kierownictwo kazało im umorzyć.

Delegacje to taki „kij i marchewka” – metoda zarządzania prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego, jak sam powiedział to wprost w wywiadzie dla internetowej telewizji wPolsce. W górę to większy prestiż i większe pieniądze. „Kijem” jest rzecz jasna delegacja w dół. Jak niedawno Piotra Skiby, który wszczął śledztwo o znieważenie Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego przez dziennikarza TVP Info Cezarego Gmyza obraźliwym wpisem na Twitterze. Śledztwo mu odebrano i wysłano go na delegację do Prokuratury Rejonowej w Grodzisku Mazowieckim. Słynny prokurator Zbigniew Pustelnik z Prokuratury Regionalnej w Katowicach został nagle delegowany do Prokuratury Rejonowej w Zabrzu. W tle są decyzje nie po myśli CBA. To działania doraźne, bo hurtowo Ziobro poradził sobie tym sposobem ze „starymi” kadrami już na wstępie – 113 prokuratorów ze szczytu Prokuratury Krajowej czy regionalnej rzucił, bez żadnych uzasadnień i bez prawa do odwołania się, do prokuratur rejonowych, tam gdzie zwykle zaczyna się, a nie kończy prokuratorską karierę.

Narzędzia do zbudowania posłusznej i w pełni podległej sobie armii prokuratorów zostały skrupulatnie przygotowane w nowej pisowskiej ustawie o prokuraturze ze stycznia 2016 r. Pojawił się zapis pozwalający na awansowanie prokuratorów nawet o kilka szczebli do Prokuratury Krajowej, regionalnej lub okręgowej, z pominięciem wymogów ustawowych dotyczących stażu pracy na niższym stanowisku. Zniknęło nawet to, że przed Sądem Najwyższym czy Trybunałem Konstytucyjnym prokuratora generalnego mogą reprezentować tylko prokuratorzy z najwyższymi tytułami. Teraz prokurator generalny może wyznaczyć, kogo zechce.

Nowe kadry

Zwolnione miejsca – w sumie 100 stanowisk służbowych w prokuraturach dwóch najwyższych szczebli – zapełniono nowymi kadrami. Nowymi także w pełnym tego słowa znaczeniu. Jak np. Adam Bociek – dopiero co, w styczniu 2017 r., z asesora został mianowany prokuratorem w Prokuraturze Rejonowej na warszawskiej Woli. Chwilę później już jako prokurator okręgowy trafił na sam szczyt – wprost do Biura Spraw Konstytucyjnych Prokuratury Krajowej. Mając za sobą rok stażu jako prokurator, w marcu 2018 r. występował już w imieniu Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Konstytucyjnym. Albo Arkadiusz Jaraszek, były dziennikarz, prokurator rejonowy, powołany w czerwcu 2015 r., po 17 miesiącach miał już stanowisko prokuratora Prokuratury Okręgowej w Warszawie, delegowany do działu prasowego Prokuratury Krajowej, dziś już w elicie elit: w warszawskim wydziale zamiejscowym departamentu Prokuratury Krajowej ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną