Kraj

Jak PiS rozmawia ze związkowcami

Jarosław Kaczyński Jarosław Kaczyński Adam Chełstowski / Forum
Tajemniczemu spotkaniu Kaczyńskiego z szefem „Solidarności” warto się przyjrzeć bliżej, bo ono w skali mikro znakomicie pokazuje, jaki model państwa zbudował PiS.

Dość lakoniczny był komunikat po poniedziałkowym spotkaniu szefa „Solidarności” Piotra Dudy z szefem państwa Jarosławem Kaczyńskim. „Tak umówiliśmy się ze stroną rządową, że dziś nie będziemy mówić, jakie postulaty, które przedstawiliśmy, będą zrealizowane w 50, 90 czy 100 proc.” – powiedział Duda, a niezrównana rzeczniczka PiS Beata Mazurek dodała, że „powstanie zespół rządowo-związkowy, który będzie pracował nad rozwiązaniem problemów istotnych dla obu stron”.

Tajemnicze spotkanie ze związkowcami

Jakie to problemy, nie wiadomo, choć kontekst spotkania jest oczywisty – w roku wyborczym związkowcy chcą pieniędzy, a rząd nie chce protestów. PiS obawiał się, że „S” wymknie się spod kontroli i przyłączy do strajków innych związków, a to byłby już pewien kłopot polityczny i wizerunkowy. Zakładam, że strony się jakoś dogadają, bo nie jest przypadkiem przecież, że poprzedni szef związku zasiada obecnie w ławach poselskich partii rządzącej.

Temu tajemniczemu spotkaniu warto się jednak przyjrzeć bliżej, bo ono w skali mikro znakomicie pokazuje, jaki model państwa zbudował PiS.

W teorii forum rozmowy związkowców z rządem stanowi Rada Dialogu Społecznego, ciało umocowane ustawowo, którego członków – spośród ministrów, związkowców i pracodawców – powołuje prezydent. Posiedzenia Rady są jawne, a uczestniczą w nich także związki nie tak przyjazne rządowi jak „S”. Krótko mówiąc – beznadziejne warunki do negocjacji.

„N” nie taki niezależny

Duda z Kaczyńskim zmienili zatem warunki. Prezes PiS był nawet tak łaskaw, że zaoferował jako miejsce spotkania własne biuro i zaprosił na rozmowy swych partyjnych podwładnych – premiera Mateusza Morawieckiego i pewną liczbę ministrów, od Joachima Brudzińskiego przez Elżbietę Rafalską i Grzegorza Tobiszowskiego po Annę Zalewską (ironia losu – wszyscy poza Morawieckim kandydują do europarlamentu).

Jakieś postulaty zostały omówione, coś zostało ustalone, ale co, to tajemnica. „Solidarność” pokazała, że litera „N” jak „Niezależny” z „NSZZ” jest mocno na wyrost, PiS utwierdził się pewnie w przekonaniu, że ma związkową przybudówkę, porządek w państwowej hierarchii został potwierdzony. Niby jest jakaś Rada Dialogu Społecznego, niby jest jakiś rząd i jakiś premier, ale jak przychodzi co do czego, to liczy się tylko jeden gabinet w skromnym biurowcu na ul. Nowogrodzkiej.

Czytaj także: Nasz drogi prezes. Ile kosztuje Jarosław Kaczyński?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jacek Pasik, brat skazanej za zabójstwo w butiku Ultimo, o pomyłce sądowej

16 grudnia 1997 r. w podziemiach butiku Ultimo przy Nowym Świecie w Warszawie zastrzelono mężczyznę i postrzelono kobietę, która cudem przeżyła. Postrzelona pracowała w tym butiku. Zastrzelony był jej mężem, nie miał nic wspólnego ze sklepem, ale tego dnia przyjechał po żonę do pracy i czekał, aż skończy liczyć utarg, żeby ją odwieźć do domu.

Martyna Bunda
23.01.2021
Reklama