Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Usypianie alarmem

Mizerski na bis

Na usypianie nas alarmami smogowymi naszego przyzwolenia nie ma.

Oznaczeniu, jakie minister środowiska Henryk Kowalczyk przywiązuje do walki z zanieczyszczeniem powietrza, świadczą propozycje nowych poziomów informowania i alarmowania o smogu. Pokazują one, że minister zanieczyszczeniu nie odpuści i nadal będzie o nim alarmował, zapewne licząc, że w wyniku jego nieustępliwości zanieczyszczenie samo się zmniejszy.

Do tej pory informowanie o zanieczyszczeniu miało miejsce, gdy stężenie pyłu PM10 przekroczyło średniodobowo 200 mikrogramów na metr sześcienny, natomiast alarm zmuszający władze miast do uruchomienia centrum zarządzania kryzysowego, ograniczenia ruchu samochodowego i zawieszania lekcji w szkołach ogłaszano przy 300 mikrogramach. Obecnie minister Kowalczyk obniżył oba poziomy do odpowiednio 150 i 250 mikrogramów, co wywołało oburzenie ekspertów, w opinii których zaproponowane obniżki są stanowczo za małe.

Zdaniem ekspertów tylko rekomendowane przez nich poziomy 60 i 80 mikrogramów na metr sześcienny mogą zmniejszyć w Polsce liczbę hospitalizacji i zgonów wywołanych zanieczyszczeniem. Minister wyszedł jednak ze słusznego założenia, że ustanowienie tak niskich poziomów jest niecelowe, gdyż te poziomy w zasadzie utrzymują się w polskim powietrzu cały czas. W tej sytuacji alarmy o zanieczyszczeniu powietrza musiałyby się rozlegać w kraju na okrągło, co może zmniejszyłoby liczbę hospitalizacji i zgonów wywołanych zanieczyszczeniem, ale nieuchronnie doprowadziłoby do zwiększenia liczby hospitalizacji i zgonów z powodu przerażenia wywołanego nieustannym alarmowaniem o przekroczonych poziomach zanieczyszczenia.

Decyzja ministra Kowalczyka pokazała, że polski rząd, zamiast stawiać na alarmowanie i informowanie o smogu, postawił na dalszy rozwój gospodarczy, który – jeśli ma być dynamiczny i zapewnić Polakom dobrobyt – musi, niestety, wiązać się z dużą liczbą hospitalizacji i zgonów.

Polityka 16.2019 (3207) z dnia 16.04.2019; Felietony; s. 115
Oryginalny tytuł tekstu: "Usypianie alarmem"
Reklama