Kraj

Gdańska Deklaracja Solidarności i Wolności podpisana. A prezydent Duda pisze własny list

Nadzieję na odnowę pokładamy w wolności, solidarności i samorządności, które uznajemy za fundamenty nowego początku. Nadzieję na odnowę pokładamy w wolności, solidarności i samorządności, które uznajemy za fundamenty nowego początku. Andrzej Iwańczuk/REPORTER / EAST NEWS
„Chcemy demokracji bez sporów pełnych nienawiści” – głosi deklaracja. W Gdańsku trwa wielkie świętowanie 30. rocznicy wyborów 4 czerwca. Z ust byłych prezydentów padły ważne słowa.

Gdańska Deklaracja Solidarności i Wolności wraca do ideałów Sierpnia ’80, ale jest też – jak mówiła prezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz – wyrazem „marzenia o lepszej Polsce, dziś i jutro”. Dulkiewicz mówiła, że nie sposób podziękować wszystkim, których odwaga, waleczność i konsekwencja doprowadziły polski naród do pierwszych częściowo wolnych wyborów po II wojnie światowej.

Dulkiewicz zwróciła uwagę, że „narodowa przemiana, która marzy się wielu z nas, to osobista odpowiedzialność. Rodzi się w pojedynczych wyborach i prywatnie wypowiadanych słowach. Przemiana zaczyna się w rodzinie, w gronie przyjaciół, w naszych domach, miejscach pracy”. Prezydent apelowała: „Rozmawiajmy ze sobą, uśmiechnijmy się jeden do drugiego, angażujmy się w życie lokalnych wspólnot, ale nade wszystko szukajmy tego, co łączy, a nie tego, co dzieli. Nie używajmy słów, które ranią i powodują powstanie rowu między nami, którego nie da się zasypać”.

Czytaj więcej: 4 czerwca 30 lat później. Wywiad z Aleksandrą Dulkiewicz

Treść Gdańskiej Deklaracji Solidarności i Wolności (odczytała Krystyna Janda)

„W 30. rocznicę narodzin wolnej Polski my, obywatele Rzeczpospolitej, pomni zła, jakim było zamordowanie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, łączymy się w nadziei na odnowę życia publicznego w naszej ojczyźnie. Ciesząc się z niepodległości odzyskanej w 1989 r., składamy hołd tym wszystkim, którym ją zawdzięczamy, jak i tym, którzy zakotwiczyli nasz kraj w Unii Europejskiej. Świadomi więzi łączących nas z Europą, opowiadamy się po stronie tradycji demokratycznych, wolnych od fanatyzmu narodowego czy wyznaniowego. Dumni z Sierpnia 1980 r., który zaczął się w Gdańsku, jak i wierni dokonaniom Solidarności pod przywództwem Lecha Wałęsy, nawiązujemy do tego dziedzictwa, by wartości, które nas jednoczyły, były na powrót urzeczywistniane. Nadzieję na odnowę pokładamy w wolności, solidarności i samorządności, które uznajemy za fundamenty nowego początku.

Chcemy, aby wolni obywatele, równi w prawach i powinnościach, mogli nie tylko solidarnie wspierać jedni drugich, ale też samorządnie kształtować przyszłość zarówno lokalnych wspólnot, jak i całego kraju. Poszanowanie i upowszechnianie tych wartości będzie najlepszą praktyką polskiej demokracji i obywatelskości, a także rękojmią pomyślności Rzeczpospolitej, która jest wspólnym domem wszystkich obywateli.

Chcemy demokracji bez sporów pełnych nienawiści.

Chcemy sfery publicznej wolnej od kłamstwa.

Chcemy budować naszą wspólną przyszłość w duchu dialogu.

Chcemy lepszej polityki”.

Deklarację podpisali Lech Wałęsa, Donald Tusk, Aleksander Kwaśniewski, Bronisław Komorowski, Aleksandra Dulkiewicz i wszyscy chętni, zebrani przy gdańskim okrągłym stole.

Lech Wałęsa o zwycięstwie w sztafecie zdarzeń

Debata „30 lat polskiej demokracji. Forum Obywatelskie” była częścią obchodów, które Europejskie Centrum Solidarności zorganizowało w związku z 30-leciem wyborów z czerwca 1989 r. Na spotkaniu był obecny Lech Wałęsa, a także byli prezydenci Bronisław Komorowski i Aleksander Kwaśniewski. Na wydarzenie przybyło wielu dawnych działaczy Solidarności.

„30 lat nam przybyło, nie cieszę się z tego, ale nasze pokolenie może się z tego cieszyć. Poprzednie pokolenie przekazało nam kraj zniewolony z narzuconym systemem. Słyszałem ich rozmowy, ich tęsknoty, że zdradzono nas w 1939 r., że zdradzono nas w 1945 r., że nie mieliśmy siły obronić naszej wolności” – mówił Wałęsa. Zrządzeniem losu udało się finezyjnie zakończyć tamten etap. „Nie byłoby nas tu – ZOMO na pewno by nas rozgoniło w tym składzie – nie byłoby czasu historycznego, w którym byłem prezydentem. Nie byłoby na pewno moich następców, pana Kwaśniewskiego, następnego i na pewno nie byłoby obecnego prezydenta i tego rządu, gdyby nie tamte zwycięstwa, zwycięstwa w sztafecie zdarzeń. Gdybyśmy się zatrzymali nawet na tych zwycięskich wyborach, gdybyśmy dotrzymali te fakty i te uzgodnienia, nie byłoby nas dzisiaj tutaj” – mówił Wałęsa.

Wałęsa przestrzegał przed demagogią, populizmem i nierównościami społecznymi.

Czytaj więcej: 1989, rewolucja czerwcowa

Andrzej Duda pisze własny list

List podpisany przez prezydenta Andrzeja Dudę odczytała z kolei Zofia Romaszewska, jego doradczyni i działaczka Komitetu Obrony Robotników. Prezydent napisał, że „rozmowy Okrągłego Stołu uchyliły drzwi do niepodległości i demokracji, a 4 czerwca my, Polacy, otworzyliśmy te drzwi na oścież, pokazaliśmy, że chcemy odzyskać własne, suwerenne państwo już teraz, a nie kiedyś, w przyszłości, i nasz głos rozległ się głośno w całej Europie, wpływając na proces demontażu bloku sowieckiego”.

Duda w liście wspomina, że 4 czerwca stał przed lokalem wyborczym ubrany w koszulkę z hasłem zachęcającym do głosowania na Jana Rokitę. Po odczytaniu listu w sali rozbrzmiały okrzyki: „Konstytucja, konstytucja!”. W tym samym czasie w Senacie, gdzie władza zorganizowała obchody rocznicy 4 czerwca, prezydent powiedział: „Patrzę dzisiaj z uśmiechem na to, jak postkomuniści, byli uczestnicy komunistycznego reżimu, pouczają nas, co to znaczy demokracja”.

Czytaj także: Wrzód 4 czerwca, czyli wymazywanie przez przykrywanie

Kwaśniewski o swojej przegranej

W Gdańsku do słów prezydenta nawiązał Aleksander Kwaśniewski: „Z mojej praktyki prezydenckiej wynika, że często listy prezydentów są bardzo pięknie napisane. Dobrze byłoby, żeby jeszcze prezydenci te listy przeczytali i wdrożyli w życie”. Kwaśniewski podkreślił, że Okrągły Stół to dowód na to, że „Polacy potrafią ze sobą rozmawiać. Monologi nie stworzą wspólnoty, wspólnotę może stworzyć tylko dialog i ten dialog wtedy miał miejsce”. Kwaśniewski przyznał: „Ja te wybory wtedy przegrałem, ale jestem tu, bo uważam, że to było wielkie polskie zwycięstwo”.

Bronisław Komorowski powiedział zaś: „Dla mnie tym decydującym momentem o wszystkim, ale i przekreślającym rachuby Okrągłego Stołu, był efekt wyborów 4 czerwca 1989 r.”. Dodał, że komunizm skończył się 4 czerwca 1989 r., a tamte wybory to był „polityczny nokaut” i „zwycięstwo pomimo związanych rąk”.

Nie tylko Gdańsk świętuje

W Gdańsku, Warszawie i wielu innych miejscach w Polsce w samo południe odśpiewano hymn Polski. Prezydent stolicy Rafał Trzaskowski i młodzież z warszawskich liceów spotkali się we wtorek rano na „Śniadaniu wolności” na pl.Defilad. Przy wspólnym stole zjedli śniadanie inspirowane czasami przełomu oraz rozmawiali o wyborach 4 czerwca 1989 r.

4 czerwca jest ostatnim dniem działającej przy ECS „Strefy Społecznej” zorganizowanej w ramach obchodów rocznicy. W kilkunastu namiotach ponad 200 organizacji pozarządowych z całego kraju prowadziło debaty i warsztaty. Wzięli w nich udział m.in. ks. Adam Boniecki, Agnieszka Holland, Lech Wałęsa, Szymon Hołownia i Tomasz Sekielski.

Od 1 do 4 czerwca przy ECS, ale też na dwóch zlokalizowanych w centrum Gdańska skwerach – Świętopełka i Kobzdeja – odbywa się wiele wydarzeń rocznicowych (spotkania, warsztaty, koncerty, spotkania z dziennikarzami i pisarzami, wystawy okolicznościowe). Pełen program dostępny jest na tronie 2019gdansk.pl. Organizację gdańskich imprez, które składają się na Święto Wolności i Solidarności, wsparły finansowo samorządy.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

To nie są czasy dla wrażliwców

Badania osób wysoce wrażliwych wykazały, że nie tylko silnie reagują one na stosunkowo słabe bodźce zmysłowe, emocjonalne czy społeczne, lecz także szczegółowo, głęboko przetwarzają związane z nimi informacje.

Anna Tylikowska
22.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną