Kraj

Jarosław Gowin postraszył Krzyżakami

Jarosław Gowin postraszył Krzyżakami

Wicepremier Jarosław Gowin, minister nauki i szkolnictwa wyższego Wicepremier Jarosław Gowin, minister nauki i szkolnictwa wyższego Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego / mat. pr.
Może zamiast wzywać do repolonizacji mediów, politycy Zjednoczonej Prawicy powinni przestać przebierać nogami, by zaistnieć na łamach „cudzych” – wedle ich frazeologii – gazet.

Jednym z symboli propagandy PRL epoki Gomułki jest plakat przedstawiający kanclerza Republiki Federalnej Konrada Adenauera odzianego w charakterystyczny biały płaszcz Zakonu Krzyżackiego – znany powszechnie z popularnej ekranizacji powieści Henryka Sienkiewicza w reżyserii Aleksandra Forda. Komunikat był jasny: Niemcy wciąż nam, Polsce i Polakom, zagrażają.

„Szanujące się państwo” zrepolonizuje media

Teraz do komunistycznej agitki twórczo nawiązał wicepremier oraz (sic!) minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. Zapowiedział mianowicie publicznie, że w przypadku zwycięstwa Zjednoczonej Prawicy w jesiennych wyborach jednym z zadań rządu będzie repolonizacja mediów, po czym uzasadnił ten plan w wypisz wymaluj tamtym stylu.

Gowin stwierdził otóż autorytatywnie, że „większość prasy w Polsce należy do niemieckich koncernów”, a „szanujące się państwo i szanujący się naród nie może dopuszczać do tego, żeby większość mediów znajdowała się w cudzych rękach”. Po czym wywodził: „Dlaczego my mamy zakładać, że niemieccy właściciele są gorszymi patriotami niż my. Oni też są patriotami, tylko patriotami niemieckimi. I jak dochodzi do konfliktu interesów między Polską a Niemcami, to te gazety reprezentują niemiecki punkt widzenia i niemieckie interesy. Ja to widzę w sposób zupełnie czytelny jako minister” (cytaty za portalem Press.pl).

Czytaj także: Nadzorować i karać. Gowin zabiera autonomię Polskiej Akademii Nauk

Dlaczego straszyć akurat Niemcami? Populistyczny cynizm Gowina

Jarku (znaliśmy się swego czasu dość dobrze, stąd ta poufałość), przecież, po pierwsze, dobrze wiesz, że w dzisiejszej, zglobalizowanej gospodarce wspominanie o narodowym aspekcie własności wielkich firm jest pozbawione większego sensu. Nie mówiąc o tym, że kiedyś, o ile pamiętam, kreowałeś się na konserwatywnego liberała. Opowiadałeś się chyba za ograniczaniem roli państwa w gospodarce, wolnym – także w sensie swobody przepływu kapitału – rynkiem i własnością prywatną. Oraz oczywiście za wolnością mediów.

Po drugie, skąd przyszło Ci do głowy straszenie teraz, w epoce zjednoczonej Europy, akurat Niemcami? Czy naprawdę sądzisz, że dziś to właśnie głównie ze strony demokratycznych Niemiec coś Polsce grozi? I że to właśnie z Niemcami Polska może mieć najpoważniejsze konflikty interesów? Stawianie takiej tezy dowodzi ignorancji albo – na co w Twoim przypadku stawiam – wynika z populistycznego cynizmu.

Nie mówiąc o tym, że – jeśli już użyć Twojej logiki – właścicielami jednego z Waszych głównych medialnych utrapień, czyli telewizji TVN, są Amerykanie. Czyżby jednak ten przykład nie mógł Ci przejść przez gardło, zwłaszcza w kontekście odtrąbienia przez Twój obóz sukcesu wizyty Andrzeja Dudy u Donalda Trumpa i przekazu o historycznym zacieśnieniu sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi (cóż z tego, że w istocie – na co wskazują analitycy – Polska dała się wykorzystać Trumpowi jako narzędzie do utarcia nosa właśnie Niemcom)?

A może media wolne od Zjednoczonej Prawicy?

A zresztą skoro tak przeszkadza Wam, politykom Zjednoczonej Prawicy, że niektóre z mediów są częścią niemieckich koncernów wydawniczych, to może na znak protestu powinniście przestać w nich występować? Bo na razie raczej wciąż żwawo przebieracie nogami, byleby tylko zaistnieć także na łamach tych „cudzych”, „niemieckich” pism.

Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Związek Marii Kazimiery z Janem

Maria Kazimiera d’Arquien, partnerka Sobieskiego w sypialni i dyplomacji.

Jerzy Besala
16.07.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną