Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Komisarz na kraj

Po przygodach z Beatą Szydło i tuż przed wyborami w Polsce PiS nie może sobie pozwolić na kolejną spektakularną europorażkę. Odkopał więc, nieco już zapomnianego, Janusza Wojciechowskiego.

Wciąż mam żywo w pamięci, jak w 2016 r. europoseł Janusz Wojciechowski kandydował na członka Europejskiego Trybunału Obrachunkowego i z całych sił usiłował przekonać przesłuchujących go w Brukseli członków Komisji Kontroli Budżetowej, że będzie w nowej funkcji absolutnie, ale to absolutnie niezależny. Drwiącym tonem dopytywali go posłowie, czy aby rzeczywiście uda mu się pójść wieczorem do łóżka jako dzielny fighter PiS, ugrupowania niszczącego trójpodział władzy w Polsce, a rano wstać świeżutkim i całkowicie niezależnym od jakiejkolwiek partii? Mimo ognistych, zachwalających Wojciechowskiego tyrad wygłaszanych przez jego klubową koleżankę Jadwigę Wiśniewską, Parlament Europejski nie uwierzył w jego obiektywizm i niezależność. Kandydaturę Wojciechowskiego odrzucono w tajnym głosowaniu.

Tu należy nadmienić, że w europarlamencie wszystkie głosowania dotyczące nominowania osób na stanowiska są tajne. Tak samo zresztą jak odwoływanie ze stanowisk – co na razie zdarzyło się tylko raz w historii PE, kiedy Ryszard Czarnecki stracił stanowisko wiceprzewodniczącego wysokiej izby. Tajne głosowanie w sprawach personalnych to zdrowa zasada i powinna być stosowana wszędzie. Wyjątkiem są wybory przez aklamację, np. członków prezydium komisji w PE. Ale i tu można zażądać głosowania z automatu tajnego – tak właśnie dwa razy z rzędu poległa Beata Szydło. Tego też wcześniej nie było. Pani europoseł tym dwukrotnym kandydowaniem zasłynęła i od razu, na początku swojej europarlamentarnej kariery, stała się postacią rozpoznawalną. Posłowie na wielkich brukselskich korytarzach opowiadali sobie historię „tej Polki”, która może jeszcze trzeci raz zakandyduje, i próbowali rozgryźć wymowę jej nazwiska. Bo – przykro to przyznać – ale Beata Szydło niewielu zapadła w pamięć jako premier dużego europejskiego kraju.

Polityka 36.2019 (3226) z dnia 03.09.2019; Komentarze; s. 8
Reklama