Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Krótkość radości

Nieoczekiwana zmiana nastrojów

Obserwujemy bardzo dziwne zjawisko: okazuje się, że liderzy wszystkich partii… martwią się swoimi uzyskami z 13 października.

W chwili ogłoszenia wyników wyborów parlamentarnych wszystkie partie polityczne miały powody do radości. PiS, bo je wygrało i mogło spokojnie myśleć o kontynuacji swoich rządów. PO, bo pomimo porażki okazała się najpotężniejszą siłą opozycyjną, zdolną do nawiązania walki z partią Jarosława Kaczyńskiego. SLD (oraz Wiosna i Razem), bo sprawił, że lewica po czterech latach pozaparlamentarnej tułaczki powróciła na Wiejską. PSL, bo ryzykowny manewr samodzielnego startu (w dodatku w nieco egzotycznym sojuszu z Pawłem Kukizem) zakończył się sukcesem. Konfederacja zaś, bo zjednoczenie radykalnej prawicy opłaciło się i jej reprezentanci zasiądą w ławach poselskich, co przy wysokiej jak na polskie warunki frekwencji nie było zadaniem łatwym.

Tak wyglądało to w chwili ogłoszenia wyników i kilka dni po. Ale obecnie obserwujemy bardzo dziwne zjawisko: okazuje się, że liderzy wszystkich partii… zamartwiają się swoimi uzyskami z 13 października.

Zacznijmy od PiS. Partia ta – a mówiąc bardziej precyzyjnie, jej sojusz z ugrupowaniami Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobry – uzyskała dokładnie tyle samo mandatów, co przed czterema laty, choć zwiększyła swoje poparcie z 37,5 proc. w 2015 r. do 43,5 proc. w tym roku (w liczbie otrzymanych głosów to zysk o ponad 2,3 mln w stosunku do poprzedniej elekcji!). Ma więc Jarosław Kaczyński powody do zawodu, skoro pomimo potężnych transferów socjalnych musi rządzić tą samą większością parlamentarną, co do tej pory. O zgrozo, jest jeszcze gorzej! Bo, po pierwsze, nie ma w Sejmie klubu Kukiz’15, który przez ostatnie cztery lata był rezerwuarem dodatkowych szabel w zbożnym dziele wspierania „dobrej zmiany”. A po drugie, koalicjanci – czyli Porozumienie i Solidarna Polska – znacząco urośli w siłę.

Polityka 44.2019 (3234) z dnia 29.10.2019; Komentarze; s. 8
Oryginalny tytuł tekstu: "Krótkość radości"
Reklama