Kraj

Śmierć abp. Juliusza Paetza zamyka na wieczność tajemnicę pałacu biskupiego

Arcybiskup Juliusz Paetz nie żyje Arcybiskup Juliusz Paetz nie żyje Piotr Skornicki / Agencja Gazeta
W szerokiej opinii publicznej abp. Paetz zostanie zapamiętany ze sprawy „grzechu w pałacu”. I z ignorowania zaleceń papieskich, aby usunął się ze sceny kościelnej, bo swoją obecnością na uroczystościach publicznych gorszył część ich uczestników.

Wraz ze śmiercią abp. Juliusza Paetza zamknięta zostaje na wieczność tajemnica pałacu biskupiego, w którym przez lata hierarcha rezydował i gdzie miał robić nieprzyzwoite propozycje młodym klerykom i duchownym. O „grzechu w poznańskim pałacu” pierwsza napisała „Rzeczpospolita” w 2002 r.

Kościół poznański stanął murem za abp. Paetzem

Sprawa nabrała wielkiego rozgłosu, tekst Jerzego Morawskiego był forpocztą tematu nadużyć seksualnych w Kościele. Grzech polegał na wykorzystywaniu wysokiej funkcji kościelnej do wymuszania intymnych, a niechcianych relacji. Paetzowi ułatwiało te awanse do mężczyzn to, że był człowiekiem kulturalnym, miłego usposobienia i koneserem sztuki. Miałem okazję sam się o tym przekonać, gdy jeszcze jako dziennikarz „Tygodnika Powszechnego” byłem przez abp. Paetza oprowadzany po jego rezydencji wraz z innymi redaktorami. Ale w krępującej sytuacji żaden z nas nie został wtedy postawiony, bo nad nami Paetz nie miał żadnej kościelnej władzy.

Za abp. Paetzem murem stanął Kościół poznański i część tamtejszej śmietanki towarzyskiej. W roli sprawiedliwego bijącego na alarm wystąpił teolog i wykładowca uniwersytecki ks. Tomasz Węcławski, którego spotkał za to ostracyzm. Zaprzyjaźniona z ówczesnym papieżem dr Wanda Półtawska musiała obejść kościelne kanały informacyjne, aby porozmawiać z Janem Pawłem II o sprawie. Dopiero wtedy coś drgnęło.

Pogrzeb odbędzie się w katedrze

Sam hierarcha zaprzeczył wszystkim informacjom. A ponieważ żaden z pokrzywdzonych nie złożył zawiadomienia do władz śledczych, nie było prawnej podstawy do wszczęcia dochodzenia. Paetz ustąpił ostatecznie z urzędu, ale mieszkał dalej w Poznaniu, gdzie zmarł w wieku 84 lat. Swą karierę w Kościele robił za pontyfikatu papieża z Polski, który mianował go biskupem w 1982 r. i podniósł do rangi arcybiskupa 14 lat później.

W szerokiej opinii publicznej zostanie jednak zapamiętany ze sprawy „grzechu w pałacu”. I z ignorowania zaleceń papieskich, aby usunął się ze sceny kościelnej, bo swoją obecnością na uroczystościach publicznych gorszył część ich uczestników. W tym kontekście zaskakuje informacja, że pogrzeb arcybiskupa, choć ściśle prywatny, ma się odbyć w katedrze poznańskiej. Będzie to odebrane jako sygnał, że żadnego grzechu nie było. Smutne, ale wymowne.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Na północ od Madrytu – kastylijskim szlakiem zamków i wina

Niecałe trzy godziny lotu do hiszpańskiej stolicy i krótka jazda samochodem przenoszą nas w samo serce Krainy Zamków. Teraz jest najlepszy moment, bo tłumy turystów zniknęły, a winiarze z La Rioja czekają z poczęstunkiem.

Paweł Moskalewicz
25.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną