Kraj

Paradoksalny wyrok NSA: Dziecko pary jednopłciowej ma i nie ma prawa do polskiego obywatelstwa

Polska konstytucja uznaje prawo krwi: każdy, kto miał rodzica Polaka, jest Polakiem. Ale wpisanie do dokumentów dwóch matek konstytucję łamie, bo polskie dzieci mogą mieć jako rodziców tylko matkę i ojca. Polska konstytucja uznaje prawo krwi: każdy, kto miał rodzica Polaka, jest Polakiem. Ale wpisanie do dokumentów dwóch matek konstytucję łamie, bo polskie dzieci mogą mieć jako rodziców tylko matkę i ojca. Michał Parzuchowski / Unsplash
Dziecko dwóch Polek urodzone za granicą ma konstytucyjne prawo do polskiego obywatelstwa, do nadania numeru PESEL i do paszportu. Ale konstytucja zostanie złamana, jeśli wpisze się w jego dokumentach, że rodzicami są dwie kobiety.

Tak orzekł Naczelny Sąd Administracyjny. Nie wyjaśnił, jak taki obywatel ma wyegzekwować swoje prawo do paszportu. Odmówił też zadania pytania prejudycjalnego TSUE. NSA usankcjonował sytuację, w której prawo w Polsce nie widzi rzeczywistości i nie reguluje praw rosnącej grupy osób. W imię ideologii antygender.

Czytaj też: Tu mówią rodziny jednopłciowe: Dlaczego się nas boicie?

Rośnie liczba Polek i Polaków bez obywatelstwa

Sprawa, którą rozstrzygał Naczelny Sąd Administracyjny w poszerzonym składzie siedmiu sędziów, wydając uchwałę o interpretacji prawa, dotyczy problemu urodzonych za granicą dzieci polskich rodziców, które w zagranicznym akcie urodzenia mają wpisane – jako rodziców właśnie – dwie kobiety albo dwóch mężczyzn. W tym konkretnym przypadku chodziło o syna dwóch Polek mieszkających w Londynie.

Polska konstytucja uznaje prawo krwi: każdy, kto miał rodzica Polaka, jest Polakiem. Czyli z mocy konstytucji te dzieci są obywatelami naszego kraju. Ale polscy urzędnicy odmawiają im wydania paszportów i nadania numerów PESEL bez transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia. I odmawiają tejże transkrypcji, ponieważ ich zdaniem konstytucja, ustawa o aktach stanu cywilnego i Kodeks rodzinny i opiekuńczy nie pozwalają na uznanie, że dziecko ma rodziców tej samej płci. Musi być matka i ojciec. Rośnie więc liczba Polek i Polaków pozbawionych możliwości prawnego uznania ich obywatelstwa.

Sprawę przed NSA pilotowała Kampania przeciw Homofobii, a przyłączył się do niej Rzecznik Praw Obywatelskich. Chcieli doprowadzić do zadania przez polski sąd pytania prawnego Trybunałowi Sprawiedliwości UE. Bo Polacy są jednocześnie obywatelami Unii i sytuacja, gdy w jednych krajach Unii uznaje się ich pochodzenie, a w innych nie, może być uznana za dyskryminację ze względu na pochodzenie i prowadzi do nierównego traktowania. Ale NSA odmówił zadania pytania TSUE.

Czytaj też: Dr Agata Stasińska o codziennym życiu par jednopłciowych

NSA: Tylko jedna matka i jeden ojciec

Nie znamy pisemnego uzasadnienia wyroku, więc nie wiadomo, czy i jak NSA zamierza zjeść ciastko i mieć ciastko. Czyli z jednej strony twardo stanąć na stanowisku, że polskie prawo wyklucza możliwość uznania w dokumentach rodziców tej samej płci, a z drugiej – prawnie uznać jego obywatelstwo.

NSA stwierdził: skoro art. 18 konstytucji mówi, że „małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”, to znaczy, że „wpisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego w drodze transkrypcji dwóch kobiet jako rodziców dziecka stanowiłoby naruszenie podstawowych zasad polskiego porządku prawnego. W prawie polskim rodzicami dziecka mogą być bowiem tylko matka i ojciec”. NSA nie powiedział, co zrobić, gdy jest inaczej. A jednocześnie przyznaje, że dziecko urodzone z rodzica Polaka jest obywatelem i nie można mu odmówić wydania polskiego paszportu. Mamy więc orzeczenie „na dwie nóżki”. NSA ma sprawę z głowy – na razie. Problem pozostaje nierozwiązany.

Sąd przerzucił ciężar na rodziców, na dziecko i na urzędników. Nie rozumiem, dlaczego obywatel, który ma dwie matki, ma być inaczej traktowany niż obywatel, który ma matkę i ojca? Prawo powinno bronić ludzi, tymczasem dzieci rodziców tej samej płci traktuje jak zagrożenie dla prawa – mówi adwokatka Karolina Gierdal, która jest jedną z pełnomocniczek w tej sprawie.

Czytaj też: Jak PiS igra ze środowiskiem LGBT

Co dalej z dzieckiem?

Mec. Gierdal wyjaśnia, że będą próbować od nowa: złożą wniosek do konsula w Londynie o wydanie paszportu dla dziecka. Konsul albo zażąda transkrypcji aktu urodzenia, albo nie odpowie, bo... nie będzie wiedział, co odpowiedzieć. Wtedy można się skarżyć do sądu administracyjnego na bezczynność organu. – Z tego, co wiem, to ta droga była już ćwiczona i sąd powiedział, że w tym przypadku nie ma możliwości skargi na bezczynność – mówi mec. Gierdal.

Ale załóżmy, że sąd upomni konsula, nałoży grzywnę za bezczynność. I co dalej? Przecież konsul czy jakikolwiek inny urzędnik musi mieć podstawę prawną, żeby działać. Co może być taką podstawą? Uchwała składu siedmiu sędziów NSA? Nie mamy pisemnego uzasadnienia, a może jednak w nim NSA opisze, jakie przepisy ma zastosować urzędnik. W komunikacie po wyroku podano jedynie, że „należy uwzględnić moc dowodową zagranicznych dokumentów urzędowych stojącą na równi z polskimi dokumentami urzędowymi na podstawie art. 1138 k.p.c.”. Dobrze, ale w zagranicznym akcie urodzenia są dwie matki. Jak to uwzględnić w dokumentach paszportowych i dotyczących nadania numeru PESEL? Czy urzędnik nie złamie aby prawa, skoro – zdaniem NSA – dwie matki naruszają konstytucję i ustawy? Która część wyroku NSA powinna być dla urzędnika ważniejsza: ta, że złamie konstytucję, uznając dwie matki, czy ta, że złamie konstytucję, nie wydając paszportu i numeru PESEL?

Jakoś nie bardzo widzę urzędnika, który pominie przepisy ustawowe i wyda dokument, powołując się na uchwałę siedmiu sędziów NSA – zauważa mec. Karolina Gierdal.

Czytaj też: Aby dzieci były szczęśliwe

Rodzic zamiast matki i ojca

Rozwiązaniem byłoby odejście w prawie od określeń w dokumentach „matka” i „ojciec” i zastąpienie ich określeniem „rodzic”, co proponuje RPO Adam Bodnar. Tyle że nie chciała tego zrobić władza za rządów PO-PSL, a tym bardziej nie chce władza PiS.

Politycy zamykają oczy na problem i utrzymują prawo, które tego problemu nie widzi. Tak jak nie widzi coraz większej liczby małżeństw jednopłciowych i nie uznaje ich prawnych skutków.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Dlaczego Donald Trump nie zatańczy na TikToku?

Gdy jedni prezydenci pokazują się na TikToku, inni próbują go zbanować. Popularna wśród młodzieży – i nie tylko – aplikacja już została usunięta z Indii. Następne będą USA?

Michał R. Wiśniewski
12.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną