Kraj

Wybuch u Genialnego Stratega

Wicepremier Jarosław Kaczyński Wicepremier Jarosław Kaczyński Facebook
Dekonstrukcja zaczęła się od majowych wyborów, kiedy to na litym gmachu Zjednoczonej Prawicy pokazała się pierwsza rysa.

Dziel i rządź – to dewiza, która dla Jarosława Kaczyńskiego od zawsze stanowiła sedno i sens polityki. Najpierw wskazywał wroga, w kolejności byli to: komuniści, Niemcy, liberałowie, Niemcy, Rosja, Niemcy, Żydzi, Tusk, uchodźcy, Niemcy, elity, LGBT, Unia Europejska (w tym oczywiście Niemcy). Co ciekawe, Rosja zginęła gdzieś z pola widzenia. Gdy wróg został już zdefiniowany, wystarczyło zadąć w patriotyczną trąbę i stanąć na czele pospolitego ruszenia, które w kolejnych wyborach oddawało głosy na swego obrońcę. Manewr ten udawał się raz lepiej, raz gorzej, ale od paru lat całkiem nieźle. W swoim obozie, a także u niektórych symetrycznych publicystów zyskał sobie nawet pan Jarek miano Genialnego Stratega. I tak się nasz Genialny Strateg w tym dzieleniu społeczeństwa rozpędził, tak w swojej nieomylności upewnił, aż podzielił… własny obóz polityczny.

Dekonstrukcja zaczęła się od majowych wyborów, kiedy to na litym gmachu Zjednoczonej Prawicy pokazała się pierwsza rysa. Uspokojony zwycięstwem Dudy prezes postanowił przypodobać się młodzieży i znienacka wrzucił do Sejmu tzw. ustawę futerkową. Rysa znacząco poszerzyła się, a spadający gruz poranił wielu mieszkańców tego gmachu. Młodzieży pan prezes nie przyciągnął, wielu rolników od PiS-u odciągnął, Ziobro i Gowin stanęli okoniem, a część wiernych do tej pory akolitów trzeba było zawiesić. Ale Kaczyński nie znosi porażek, gdy mu się coś nie uda, stara się dokręcić śrubę komu innemu, na innym polu. W masochistycznym zapamiętaniu wydał więc stosowne polecenie swojemu „odkryciu towarzyskiemu”, „odkrycie” wydało wyrok – i mamy to, co mamy.

To już nie jest rysa, to potężna wyrwa w pisowskim gmachu, jak po wybuchu gazu. Teraz ci wszyscy nadęci „obrońcy życia człowieka” (kobieta to dla nich nie człowiek) biedzą się, jak zatkać tę dziurę i jak na razie używają do tego taśmy klejącej, bo jak inaczej nazwać prezydencki projekt antyaborcyjny – równie barbarzyński, co i „wyrok” pani Przyłębskiej.

Polityka 46.2020 (3287) z dnia 08.11.2020; Komentarze; s. 8
Reklama