„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Kraj

Tajna liga i tajni współpracownicy. Brunatne Podhale w PRL

Zakopane w 1959 r. Zakopane w 1959 r. FoKa / Forum
W PRL związani z Podhalem studenci zakładają nową organizację nacjonalistów. Według akt IPN obaj współpracują z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa. Dalsza droga poprowadzi ich do skrajnie prawicowych partii kanapowych czy do Stana Tymińskiego.

Chciałbym opowiedzieć Wam historię. Opowieść tragiczną, pełną przemocy i nienawiści. Znaczą ją antysemityzm i nacjonalizm. Jej bohaterowie to księża, hrabiowie i hitlerowscy archeolodzy. To skinheadzi i burmistrzowie. Kolaboranci i bandyci. Nie będzie to jednak seria tekstów o góralach generalnie. Raczej o głośnych grupkach w łonie tej społeczności, które próbują raz po raz w dziejach zdominować resztę, bijąc w patriotyczne werble i najwyżej unosząc flagę. O czym jest ta seria?

Po II wojnie światowej nową organizację, Ligę Narodowo-Demokratyczną, założą dwaj studenci – Przemysław Górny i Józef Kossecki. Ich ojcowie nie żyją. Górnego seniora, żołnierza nacjonalistycznej Narodowej Organizacji Wojskowej, zabili naziści w Mauthausen. Ojca Kosseckiego, pułkownika WP, zamordowało NKWD.

Bokser i szlachcic

Pierwszy trenuje boks, ma epizod w domu dziecka o zaostrzonym rygorze, gdzie trafił za bijatyki i posiadanie pistoletu. Władze uznają go za „element antysocjalistyczny”. Kossecki z kolei pochodzi ze szlacheckiej rodziny herbu Rawicz, z tradycjami wojskowymi sięgającymi Legionów Dąbrowskiego. Studiuje na Politechnice Gliwickiej, będzie tam później asystentem.

Górny jest już znany. To jeden z liderów protestów studenckich z 1956 r., przewodniczący Zrzeszenia Studentów Polskich na UW, lider nielegalnego Związku Młodzieży Demokratycznej. W Tatry zaprasza go o. Leon Szeląg. To moderator Akademickiej Sodalicji Mariańskiej. Rozwija turystyczne Sanktuarium Matki Bożej Królowej Tatr na Wiktorówkach w Tatrach Wysokich. Chce, żeby Górny wstąpił do tego zakonu albo przynajmniej działał z zakonnikami, pracując tam z młodzieżą.

W tym samym momencie na Rusinową Polanę przyjeżdża Kossecki. Towarzyszą mu Piotr Bogdanowicz, Leon Mirecki i Wiesław Chrzanowski. Mirecki to b. sekretarz posła SN Władysława Bereźnickiego i ekswięzień Berezy. Chrzanowski to syn przedwojennego endeckiego ministra. Obaj wszechpolacy i powstańcy warszawscy.

Powstaje Liga

Dla Kosseckiego najważniejszy jest jednak Bogdanowicz. To przedwojenny nacjonalista. Pochodzi z zamożnego ormiańskiego ziemiaństwa z Bukowiny. Kończy prawo i dyplomację we Lwowie. Jest członkiem Zarządu Młodzieży Wszechpolskiej i Zarządu Okręgowego SN we Lwowie. Zostaje asystentem na Uniwersytecie Jana Kazimierza. Kiedy majątek jego rodziny zostaje znacjonalizowany przez władze radzieckie, trafia do Warszawy, gdzie wykłada ekonomię na tajnym, organizowanym przez endeków Uniwersytecie Ziem Zachodnich. Wtedy jeszcze jako Jan. Po 1945 r., by zmylić Urząd Bezpieczeństwa, zmienia imię na Piotr.

Osiedla się w Zakopanem. Do 1952 r. skończy kolejne trzy kierunki: filozofię, filologię klasyczną i historię, z tej ostatniej uzyskując także doktorat. To przyjaciel rodziny Kosseckich. Od lat 40. szkoli Józefa „w duchu narodowym”. Zgadzają się, że po odwilży 1956 r. czas już założyć nacjonalistyczną organizację. Jadą razem na wakacje, po raz kolejny do sanktuarium na Wiktorówce. Tam 15 sierpnia 1957 r. Górny poznaje się z Kosseckim. Ten próbuje ideologię nacjonalistyczną szerzyć w harcerstwie i PAX. Górny propaguje ją w ramach duszpasterstwa akademickiego.

14 marca 1959 r. zakładają w końcu na UW tajną organizację – Ligę Narodowo-Demokratyczną. Przywódcą zostaje Kossecki, jego zastępcą do spraw organizacyjnych Górny, a trzon stanowią studenci prawa. Celem ligi było „wychowanie i przygotowanie kadry politycznej”, a jej członkowie „winni wyrobić sobie światopogląd nacjonalistyczny oparty na ideologii Romana Dmowskiego”, aby zatrzymać „szkodliwą działalność międzynarodówek, przede wszystkim masońskiej, komunistycznej i żydowskiej”.

LND miała wykorzenić je przez „prawne usunięcie ich z życia politycznego”, a w razie kontynuowania walki przeciw narodowi polskiemu, „również z granic Rzeczypospolitej”. „Polska miała stać przed niebezpieczeństwem przeniknięcia do rodzimej kultury elementów kultury żydowskiej, bizantyjskiej i turańskiej z ich charakterystycznymi cechami, takimi jak supremacja materii nad duchem i tym samym przewaga litery prawa nad czynnikiem moralnym”.

Warunki wstępu to antykomunizm i niechęć do Żydów. Lektury – pisma Dmowskiego i antysemickie falsyfikaty: „Protokoły mędrców Syjonu” i „Mowa rabina Reichhorna o gojach. Program światowej polityki żydowskiej” (1). Tajne wykłady dają Chrzanowski, Bogdanowicz i pierwszy polski antyaborcjonista Walenty Majdański.

Od „Grunwaldu” do partii Tymińskiego

7 maja 1960 r. milicja aresztuje w akademiku przy placu Narutowicza w Warszawie Górnego, Kosseckiego, Mariana Barańskiego, Henryka Goryszewskiego, Wiesława Chrzanowskiego, Jana Bogdanowicza i Leona Mireckiego. Kossecki składa obszerne zeznania, obciążając siebie i kolegów. On i Górny zostają skazani na dwa lata więzienia, ich starsi protektorzy uniewinnieni. O niskich wyrokach decyduje najpewniej protekcja reżimowego nacjonalisty Bolesława Piaseckiego, z którego PAX-em współpracował Bogdanowicz (2).

Z czasem Kossecki wstąpi do PZPR i zostanie głównym ideologiem narodowosocjalistycznego Zjednoczenia Patriotycznego „Grunwald”, a po 1989 r. – liderem Partii X Stanisława Tymińskiego. Przez trzydzieści lat jest też tajnym współpracownikiem SB o pseudonimach „X” i „Rybak”. Górny napada na bank, siedzi w więzieniu za przestępstwa kryminalne, potem pracuje z młodzieżą. Kariery politycznej nie robi. Dziś zasiada w radzie honorowej instytutu Dmowskiego i Paderewskiego i jest członkiem małej antysemickiej partii Stronnictwo Narodowe im. Dmowskiego samozwańczego „pułkownika” Ludwika Wasiaka.

Barański zasiada z Górnym w radzie honorowej, wysyłając jednocześnie wiernopoddańcze hołdy do Putina. W latach 90. „Gazeta Polska” oskarży go o bycie tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie „Bar”. Dziś głównym piewcą LND jest b. senator PiS, dyrektor instytutu Dmowskiego i Paderewskiego prof. Jan Żaryn.

Sztafeta pokoleń

W późniejszym okresie Bogdanowicz zajmuje się walką z soborem watykańskim II. Nawiązuje kontakty ze środowiskami tradycjonalistów francuskich, skąd otrzymuje biuletyny, a w 1974 r. opracowuje memoriał „Kościół rzymsko-katolicki po II Soborze Watykańskim”. Powiela go w kilkuset egzemplarzach i kolportuje w warszawskich kościołach. Współpracuje też z pierwszą polską „tradycjonalistyczną” antysoborową grupą „Samoobrona Wiary”, skupioną wokół pisma „Głos Wiary” (3). Pismo to jako pierwsze masowo dystrybuuje w Polsce teksty lefebrystów.

Jak się jednak okazuje z akt IPN, pismo redagował etatowy funkcjonariusz SB Waldemar Pełka. Związany był też z nim znany nacjonalista i TW SB „Rogulski” – Bogusław Rybicki. W planie pracy komórki w Departamencie IV MSW jako cele pisma wymienione są: „działania zmierzające do wywoływania w Kościele polskim konfliktów na tle jego modelu, form i treści działalności duszpasterskiej” przez m.in. kontynuowanie „akcji »Samoobrona Wiary« z pozycji zachowawczych ośrodków Kościoła polskiego, atakującej poprzez krytykę zjawisk poszczególne, odpowiedzialne osoby”.

W latach 70. Bogdanowicz należy do Stronnictwa Demokratycznego, satelickiej partii PZPR. Jak wielu proradzieckich endeckich seniorów wstępuje do Polskiego Związku Katolicko-Społecznego, licencjonowanej organizacji katolików. Popiera stan wojenny. Zakłada w Zakopanem Obywatelski Komitet Ocalenia Narodowego, czyli grupę poparcia dla Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego Jaruzelskiego. Z ramienia Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego pełni funkcję wiceprzewodniczącego prezydium Rady Miejskiej Zakopanego.

Zakopiański wuefista dostaje order

Wcześniej, w roku 1980, prowadzi jednak szkolenia dla młodzieży w zakopiańskiej delegaturze „Solidarności”. Tam spotyka zakopiańskiego wuefistę Kazimierza Murasiewicza. Bogdanowicz zna Jędrzeja Giertycha i przewodniczącego emigracyjnego SN Tadeusza Bieleckiego, ma doktorat. Może imponować wówczas trzydziestoletniemu zafascynowanemu nacjonalizmem zakopiańskiemu wuefiście.

Wspiera ich inny wiekowy zakopiańczyk, syn przedwojennego posła i członka Komitetu Głównego SN Aleksandra Dębskiego – Olgierd. On też działa i w PZKS, i w „Solidarności”. Obaj szkolą młodego nauczyciela. Gra na dwa fronty to jednak domena nie tylko Bogdanowicza. W IPN można znaleźć teczkę Murasiewicza. W latach 1974–1982 służy on SB jako kontakt operacyjny o pseudonimie „Jan Rybarczyk” (IPN Kr 0032/907).

Seniorzy udostępnią mu swoje kontakty – w kurii, w silnie zinfiltrowanym przez SB nacjonalistycznym środowisku spotykającym się w warszawskim kościele na Zagórnej, w PZKS. Tam Murasiewicz poznaje m.in. Jana Engelgarda i Bogusława Kowalskiego (TW SB „Przemek”). Nawiązuje kontakt z Mireckim, Chrzanowskim i Napoleonem Siemaszką.

Poznaje też Mirosława Żochowskiego. To członek PZPR, w latach 80. nadzorujący wydobycie surowców w tajnych lokacjach w ZSRR. Za namową Siemaszki (TW SB „Teodor”, IPN BU 00104043/858) postanawia założyć periodyk poświęcony polskiej myśli nacjonalistycznej: „Miesięcznik Popularnonaukowy Szczerbiec”. Murasiewicz zostanie w nim sekretarzem redakcji. Pisze też do „Opcji na Prawo”, „Myśli Polskiej” i „Przeglądu Wszechpolskiego”.

Jest w honorowym komitecie poparcia Marszu Niepodległości. Zostaje prezesem grodzkiego koła Stronnictwa Narodowego i sekretarzem Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. 5 września 2019 r. prezydent Andrzej Duda odznaczy Murasiewicza Złotym Krzyżem Zasługi. Teraz z kolei on może imponować młodym.

(1) Ignacy Masny, Liga Narodowo­-Demokratyczna w latach 1957–1960, Pamięć i Sprawiedliwość, Pismo IPN, 2/2014.

(2) Ignacy Masny, Liga Narodowo­-Demokratyczna w latach 1957–1960, Pamięć i Sprawiedliwość”, Pismo IPN, 2/2014.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Zaszczepieni też chorują. Dlaczego trzecia dawka jest niezbędna?

Coraz więcej osób wątpi w szczepionki przeciwko covid, skoro nawet po trzech dawkach przytrafia im się zakażenie. Czy zatem decyzję o szczepieniu przypominającym lepiej odłożyć do czasu, aż pojawią się skuteczniejsze preparaty?

Paweł Walewski
04.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną