Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Prawo rządu

Czym jest praworządność i do czego zobowiązuje

Przestaliśmy być państwem prawa, bo władza prawo kwestionuje, uznając, że zagraża jej „suwerenności”, czyli swobodzie robienia, co zechce. Przestaliśmy być państwem prawa, bo władza prawo kwestionuje, uznając, że zagraża jej „suwerenności”, czyli swobodzie robienia, co zechce. Max Skorwider
Praworządność, według premiera Morawieckiego, to pałka ideologiczna, którą państwa członkowskie Unii okładają Polskę i Węgry, wymuszając na nas wprowadzenie małżeństw jednopłciowych czy aborcję. Rzeczywiście?
Morawiecki, grożąc zawetowaniem unijnego budżetu: chce spacyfikować „zapędy” Parlamentu Europejskiego. Nawet za cenę kompromitacji, jaką jest utrwalenie wizerunku Polski jako kraju deklarującego nieprzestrzeganie zasady praworządności.Mateusz Włodarczyk/Forum Morawiecki, grożąc zawetowaniem unijnego budżetu: chce spacyfikować „zapędy” Parlamentu Europejskiego. Nawet za cenę kompromitacji, jaką jest utrwalenie wizerunku Polski jako kraju deklarującego nieprzestrzeganie zasady praworządności.

Polskie władze twierdzą, że każdy unijny kraj mógł do tej pory rozumieć praworządność po swojemu. Tymczasem artykuł 2. Traktatu o UE mówi, że „Unia opiera się na wartościach: poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne Państwom Członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn”.

Czy ta Unia, do której wstępowaliśmy 16 lat temu, opierała się na innych wartościach – zwanych przez PiS „ideologią” – niż dzisiaj? I czy powiązanie pieniędzy z praworządnością zadziała w przypadku prześladowania niezawisłych sędziów i osób LGBT? Odpowiedź na oba pytania brzmi: nie.

Unia w ruchu

Kiedy w 2004 r. Polska przystępowała do Unii, zgodę wydawano po spełnieniu kryteriów kopenhaskich z 1993 r. Wymagają one, by w państwie były stabilne instytucje demokratyczne realizujące ideę państwa prawa, poszanowanie praw człowieka i praw mniejszości, gospodarka rynkowa zdolna do sprostania wymogom konkurencji i wolnego rynku. I by państwo zadeklarowało chęć do przyjęcia dorobku prawnego i instytucjonalnego Unii. Pod tym względem nic się w Unii w sprawie rozumienia praworządności nie zmieniło. Zmieniła się natomiast sytuacja w Polsce: przestaliśmy być państwem prawa, bo władza prawo kwestionuje, uznając, że zagraża jej „suwerenności”, czyli swobodzie robienia, co zechce. Rozmontowała instytucje kontrolne i naruszyła trójpodział władzy, dążąc do podporządkowania sobie wymiaru sprawiedliwości. Do tego kwestionuje równość wobec prawa osób nieheteronormatywnych, prawa migrantów i uchodźców, a także kobiet, którym przeznacza „tradycyjną rolę” w rodzinie i społeczeństwie.

Polityka 49.2020 (3290) z dnia 01.12.2020; Polityka; s. 21
Oryginalny tytuł tekstu: "Prawo rządu"
Reklama