„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Kraj

PiS przepchnął lex TVN przez Sejm. Powtórzył przegrane głosowanie. Opozycja: „Oszuści!”

Sejm Sejm Krzysztof Białoskórski / Kancelaria Prezesa RM
W czasie prac nad lex TVN pewny większości PiS przegrał głosowanie nad wnioskiem o odroczenie posiedzenia Sejmu. Marszałek Elżbieta Witek, przy protestach opozycji i wbrew opinii wielu prawników, powtórzyła je i nie przerwała obrad. Późnym wieczorem Sejm przyjął nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji, którą teraz zajmie się Senat.

Marszałek Elżbieta Witek (PiS) zdecydowała rano o głosowaniu nad uzupełnieniem porządku obrad o pisowską nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji, która ma doprowadzić do zmiany udziałowców wolnej i niezależnej telewizji TVN: „za” głosowało 223 posłów, „przeciw” 209, wstrzymało się dziewięciu. Jak podał m.in. Onet, pięciu posłów Porozumienia wyrzuconego z rządu Jarosława Gowina zagłosowało razem z PiS: Mieczysław Baszko, Marcin Ociepa, Anna Dąbrowska-Banaszek, Wojciech Murdzek i Grzegorz Piechowiak.

Sejm od razu rozpoczął debatę nad lex TVN, który uzasadniał Marek Suski z PiS. Gdy wszedł na mównicę, w sali słychać było głośne okrzyki „Hańba!”. „Pojawiły się zarzuty, że PiS chce przejąć kontrolę nad pewną stacją. Ja mówiłem o tym, że my jako Polacy mamy prawo mieć wpływ na nasz rynek medialny. Przyjęliśmy poprawkę Kukiz ′15, że spółki skarbu państwa nie będą mogły przejmować udziałów” – mówił Suski.

W imieniu Koalicji Obywatelskiej przemawiał Borys Budka: „To zamach na wolne media. Jak bardzo musicie się bać, by w tej desperacji iść na konflikt z USA? Jak bardzo musicie się bać, by narażać bezpieczeństwo obywateli? Robicie to, bo wiecie, że wasza władza się kończy. Boicie się kontroli, boicie się, że media wam patrzą na ręce. Władza odebrała wam rozum i racjonalne myślenie. Zdradziliście dzisiaj postulaty sierpnia 80′. Tam trzeci postulat mówił o wolności mediów. Niczym nie różnicie się od Putina, Łukaszenki, Erdoğana. To wasze wzorce”.

PSL zapowiedział, że złoży poprawkę do nowelizacji, która z ograniczenia posiadania kapitału w polskich mediach miałaby wyłączać kraje NATO (a więc także amerykańskich właścicieli TVN). „Wy mówicie, że to jest o bezpieczeństwie? Żeby sprawdzić waszą wiarygodność, złożymy poprawkę dotyczącą państw, które mają być wyłączone z tego zakazu. Chcemy dodania do tego katalogu państwa NATO” – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

„Jeśli pozwolimy na przejęcie TVN24, to rozochocony PiS wprowadzi takie przepisy, żeby przejąć też inne media. Jutro zapukają do Onetu, Radia Zet, Wirtualnej Polski i Polsatu. Wezmą również internet. Kaczyński sięgnie po rozwiązania z Rosji, Białorusi czy Korei” – mówiła z kolei Joanna Scheuring-Wielgus (Lewica).

PiS powtarza głosowanie, a potem przyjmuje lex TVN. Opozycja: „Oszuści!”

Następnie projekt skierowano do komisji w związku ze zgłoszonymi w czasie drugiego czytania poprawkami. Tam odrzucono wszystkie poprawki opozycji, a przyjęto te zgłoszone przez PiS. I kiedy spodziewano się, że partia Kaczyńskiego jest policzona i ma większość, padł wniosek opozycji o odroczenie posiedzenia Sejmu, które władza niespodziewanie przegrała 229 do 227 głosów. Za wnioskiem było m.in. pięciu posłów z Porozumienia, dziewięciu z Konfederacji, czterech z Kukiz ′15 oraz trzech niezależnych. W głosowaniu nie wzięło udziału czworo posłów (z Konfederacji Konrad Berkowicz i Grzegorz Braun oraz dwoje parlamentarzystów PiS: Violetta Porowska i Marek Wesoły).

Po dłuższej przerwie posłowie Kukiz ′15 zaczęli tłumaczyć, że popełnili błąd. „Pomyliliśmy się w głosowaniu nad odroczeniem. Przepraszamy. Ale czy ktoś przez to umarł?” – mówił Jarosław Sachajko. PiS natomiast postanowił doprowadzić do reasumpcji głosowania.

Budka komentował w Sejmie: „Powiedziałem marszałek Witek, że to już jest odpowiedzialność karna. Wniosek o reasumpcję można głosować najwcześniej 2 września. Nie dziś”. Szymon Hołownia (Polska 2050), który zwołał konferencję w Sejmie, dodał: „Po przerwie prawdopodobnie będzie reasumpcja głosowania. Kukizowcy, którzy mówią, że się pomylili, uważają ludzi za debili. Wniosek o reasumpcję to jest zamach stanu”.

PiS się nie cofnął. Powołując się na wniosek 30 posłów i opinie nieznanych pięciu prawników, marszałek Witek zdecydowała o powtórzeniu głosowania nad wnioskiem o przełożenie obrad. Posłowie opozycji krzyczeli: „Oszuści!”, ale partia Kaczyńskiego doprowadziła do odrzucenia wniosku. Posłowie Kukiz ′15 tym razem zagłosowali tak, jak chciał PiS. Wielu cytowanych przez media prawników stwierdziło, że marszałek Witek złamała prawo. Były szef MSZ Radosław Sikorski komentował w TVN24, że jej decyzją w przyszłości zajmie się niezależna prokuratura i zapewne Trybunał Stanu.

W ten sposób późnym wieczorem PiS doprowadził do przegłosowania lex TVN wymierzoną w największą niezależną telewizję informacyjną w Polsce. 228 posłów była za wejściem w życie tych przepisów, 216 przeciw, a 10 się wstrzymało. Przeciwko był m.in. Stanisław Tyszka z Kukiz ′15 oraz posłowie Porozumienia Stanisław Bukowiec, Jarosław Gowin, Iwona Michałek, Magdalena Sroka i Michał Wypij. PiS wsparła trójka posłów K ′15: Paweł Kukiz, Jarosław Sachajko i Stanisław Żuk.

Teraz ustawą zajmie się Senat, gdzie opozycja już zakłada jej odrzucenie.

Suski zapowiada poprawkę. Jest reakcja departamentu stanu

Marek Suski z PiS, który prowadzi projekt lex TVN, zapowiedział wieczorem w Sejmie nową poprawkę do ustawy: w Senacie jego partia zaproponuje, że wymóg posiadania przynajmniej 51 proc. kapitału z Europejskiego Obszaru Gospodarczego nie będzie obowiązywał nadawców z koncesjami satelitarnymi. „Chodzi o to, byście nie mówili, że chcemy likwidować TVN”.

Niezrzeszony senator Krzysztof Kwiatkowski tak skomentował tę zapowiedź: „Jeżeli poprawka, którą zapowiedział poseł Suski, będzie prawdziwa i doprowadzi do tego, że ta ustawa będzie martwa, to zostanie przyjęta. Jeśli będzie budzić wątpliwości co do rzeczywistych intencji, naszym scenariuszem będzie weto”.

Po głosowaniu nadeszła pierwsza reakcja władz amerykańskich. „Wzywamy polskie władze, by udowodniły swoje przywiązanie do zasad demokratycznych i wolności mediów nie tylko słowami, lecz także czynami. Wolne i niezależne media czynią nasze demokracje silniejszymi, czynią sojusz transatlantycki bardziej odpornym, w tym na działania tych, którzy chcą nas podzielić. Są też fundamentalnym elementem naszych relacji dwustronnych” – powiedział cytowany przez TVN24 rzecznik departamentu stanu USA Ned Price.

Poker Kaczyńskiego

Dzisiejsze głosowania w Sejmie to test skuteczności pisowskiej władzy po „trzęsieniu ziemi”, które Jarosław Kaczyński zafundował koalicji we wtorek wieczorem. Tego dnia o godz. 18, gdy w całym kraju rozpoczynały się protesty przeciw lex TVN i w obronie wolności słowa, premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że lider Porozumienia i wicepremier Jarosław Gowin wylatuje z rządu (skierował wniosek do prezydenta o jego odwołanie, który Duda przyjął w środę).

A potem zdecydowano, że Sejm zajmie się lex TVN PiS już w środę. „Nieprzypadkowo Kaczyński wybrał tak polaryzujący projekt jako probierz poparcia dla swojego rządu. Ci posłowie, którzy zagłosują za ustawą uderzającą w wolne media i skłócającą Polskę z sojusznikami, przede wszystkim z Waszyngtonem, przejdą swego rodzaju próbę ognia. Prezes PiS może uważać, że zostaną z nim na dobre i nie zawiodą w kolejnych głosowaniach. Po podniesieniu ręki za takim projektem trudno im będzie przejść czy powrócić na stronę demokratycznej opozycji” – komentował na Polityka.pl Łukasz Lipiński.

Ruch Kaczyńskiego porównał do politycznego pokera. „Zdecydował się sprowokować przesilenie i zagrać o całą stawkę, uciec do przodu. Jeśli uda mu się jakoś utrzymać większość, nawet przez jakiś czas chwiejną, liczy na to, że się prześliźnie nad przepaścią, a potem może być tylko lepiej. Polski Ład przejdzie w Sejmie, Polacy znów uwierzą w PiS i jego dary, słupki poparcia w sondażach zaczną rosnąć, a wraz z nimi skłonność posłów do pozostania czy dołączania do obozu prawicy. Inne kłopoty PiS nauczył się przeczekiwać i liczy na to, że uda się i tym razem. A jak trzeba będzie się wycofać z lex TVN, to się wycofa. A może coś się uda od Amerykanów wytargować?” – pisał Lipiński.

Jak poinformował rzecznik Porozumienia Jan Strzeżek, w środę rano zarząd partii zdecydował formalnie o wyjściu z koalicji rządowej. Pojawiały się też informacje o kolejnych dymisjach członków rządu z Porozumienia.

Czytaj też: Kaczyński już nie może przepchnąć każdej decyzji

Rozstanie PiS i Porozumienia było przesądzone

Samo przesilenie w koalicji nie zaskoczyło, konflikt w ostatnim czasie przyspieszał w tempie ekspresowym. W sobotę zarząd Porozumienia postawił PiS ultimatum. Partia jasno zadeklarowała, że jeśli jej postulaty nie zostaną uwzględnione, nie poprze zmian podatkowych w Polskim Ładzie, zmian w finansowaniu samorządów i zmian w prawie medialnym. To było postawienie prezesa PiS pod ścianą, bo Polski Ład to dla Kaczyńskiego i Morawieckiego ratunkowa szalupa pełna prezentów w sytuacji utraty popularności przez ich ugrupowanie.

W ostatnich dniach zdymisjonowano także – bez konsultacji z Gowinem – wiceminister rozwoju, pracy i technologii Annę Kornacką, co w Porozumieniu uznano za łamanie umowy koalicyjnej. Choć oficjalnie zarzucono jej zbyt wolne prowadzenie niektórych projektów, to w rzeczywistości miało chodzić o jej rozmowę w TVN24, w której mocno skrytykowała założenia Polskiego Ładu. Tezę, że 90 proc. Polaków ma na nim zyskać, nazwała „fałszywą”. „Wszystkie wyliczenia pokazują, że nawet ci najmniejsi podatnicy, którzy rozliczają się kartą podatkową, też na tych rozwiązaniach tracą” – stwierdziła.

Także w sobotę Polska Agencja Prasowa opublikowała wywiad z Jarosławem Kaczyńskim. Pytany o chwiejącą się większość stwierdził, że wprawdzie klub PiS ma 232 posłów, ale „łącznie jest 237 posłów, którzy wspierają rząd”. „Byłoby to trudniejsze, rządzenie bez Porozumienia, ale może jeszcze jacyś inni ludzie zdecydują się dołączyć do nas. Opozycja nie jest w stanie doprowadzić do przegłosowania wotum nieufności, chyba że czegoś nie wiem, bo czasem są ludzie szaleni” – stwierdził prezes PiS.

Czytaj też: Żadna to pociecha, ze Bareja by tego nie wymyślił

Co PiS zapisał w lex TVN

PiS nie pierwszy raz stara się znaleźć sposób na uciszenie lub zneutralizowanie wolnych i niezależnych mediów, które krytycznie i obiektywnie opisują działania tej władzy, dają głos wszystkim uczestnikom sceny politycznej. Od 2015 r. nie znika temat tzw. dekoncentracji. W lutym tego roku partia Kaczyńskiego wymyśliła tzw. podatek medialny. Rząd Morawieckiego planował taką opłatę od reklamy internetowej i konwencjonalnej, twierdząc przewrotnie, że uzyskane z niej 800 mln zł jest potrzebne w związku z „długofalowymi konsekwencjami pojawienia się koronawirusa”. Pomysł tak naprawdę miał uderzyć finansowo w niezależne media, które masowo zaprotestowały: przez cały dzień nie nadawały programów i nie publikowały informacji w internecie.

O projekcie opłaty medialnej zrobiło się cicho, ale po kilku miesiącach pojawił się lex TVN, którego twarzą jest Marek Suski. W oficjalnych uzasadnieniach (m.in. premiera Mateusza Morawieckiego) władza próbuje przekonywać, że chodzi o ochronę polskiego rynku medialnego przed kapitałem z Rosji czy Chin. Prezes PiS przybliżył się do granic absurdu, tłumacząc odrzucenie propozycji Porozumienia Gowina, żeby możliwość kupna mediów w Polsce ograniczyć szerzej – do krajów OECD. Kaczyński tak odpowiedział na tę propozycję: „Uważamy, że pomysł z możliwością kupna przez kraj z OECD jest śmieszny, bo ryzyko z tym związane, w tym z praniem brudnych pieniędzy, wejściem do polskich mediów narkobiznesu, byłoby ogromne. Wreszcie pamiętajmy, że do OECD aspiruje Rosja, a z czasem może i Chiny”.

Jest oczywiste, że celem jest TVN (jego właścicielem jest zarejestrowana w Holandii spółka Polish Television Holding BV, która obecnie należy do amerykańskiego Discovery). Pisowski projekt zakłada m.in., że koncesji nie będą mogli otrzymać nadawcy kontrolowani przez podmioty spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego. I będą mieć sześć miesięcy od wejścia w życie ustawy na dostosowanie struktury właścicielskiej.

Czytaj też: USA surowo o lex TVN. Biden nie odpuści ekipie PiS

Protesty w obronie TVN w całej Polsce

We wtorek o godz. 18 w całej Polsce odbywały się demonstracje w obronie TVN i wolności słowa. „Byłam na warszawskiej demonstracji pod Sejmem. Przyszło kilka tysięcy osób – mimo zapowiadanych burz. Symboliczne było wystąpienie Seweryna Blumsztajna. Nie z powodu tego, co mówił, chociaż mówił rzeczy ważne – że niezależne media są tlenem demokracji. Symboliczna była jego obecność: Blumsztajn zaczynał swoją opozycyjną działalność, kontynuowaną przez cały PRL, w 1968 r., na studenckich protestach po zdjęciu przez władze PZPR spektaklu »Dziady«. Teraz władza zdejmuje TVN” – relacjonuje na swoim blogu dziennikarka „Polityki” Ewa Siedlecka.

Felietonista „Polityki” Krzysztof Burnetko pisał, że w demonstracjach przeciwko lex TVN nie chodzi tylko o uratowanie tej stacji przed zakusami pisowskiej władzy. „Bój toczy się o nasze osobiste prawo do wyboru źródeł wiedzy o świecie i Polsce. A że wiedza taka jest podstawą podejmowania decyzji – nie tylko politycznych zresztą – gra idzie w rzeczywistości o dużo wyższą stawkę”. I dodał: „Właśnie dlatego trzeba sprzeciwiać się pomysłom w rodzaju lex TVN – trudno się zgodzić, by w XXI w. ktoś (czytaj: Kaczyński i jego kompani) ustalał, skąd mamy czerpać informacje i jak myśleć”.

Czytaj też: Wojna PiS z UE może być jeszcze droższa

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Wymarsz z religii

W szkołach średnich, w dużych miastach, uczestniczący w lekcjach religii to już mniejszość. Topniejąca z roku na rok.

Joanna Podgórska
01.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną